W Polsce zjawisko nierynkowego redysponowania, znane jako curtailment, staje się coraz bardziej powszechne. Dotyczy to głównie źródeł odnawialnych, takich jak farmy fotowoltaiczne i wiatrowe, które są zmuszane do ograniczania produkcji energii. W 2025 roku przewidywana liczba potencjalnie straconych megawatogodzin w Tauronie wzrośnie dziesięciokrotnie w porównaniu do 2023 roku.
Główne firmy energetyczne, w tym Ena i PGE, zauważają wzrost liczby godzin, w których muszą zmniejszać produkcję. W Grupie Enea wskaźnik ten wzrósł z 2 proc. do 3 proc. w skali roku. W PGE, po 2024 roku, ograniczenia stały się bardziej odczuwalne, co spowodowane jest wzrastającym obciążeniem systemu elektroenergetycznego.
Curtailment to działanie podejmowane przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) w sytuacjach, gdy podaż i popyt na energię muszą być zrównoważone. Pomimo prób ograniczania produkcji przez same firmy, szczególnie gdy ceny na rynku są niskie lub ujemne, operatorzy nadal zmuszeni są korzystać z tego mechanizmu.
Energa wskazuje, że na curtailmenty wpływ mają różne czynniki, w tym zapotrzebowanie na energię, warunki pogodowe, a także stan sieci w poszczególnych regionach. Spółki energetyczne liczą na rozwiązania, takie jak rozwój magazynów energii czy wprowadzenie Rynku Bilansującego, które pomogłyby w stabilizacji sytuacji.
Różnice w ograniczeniach są widoczne regionalnie, co często zależy od możliwości sieci w danym obszarze. Tauron, który najczęściej ogranicza swoje farmy wiatrowe, doświadcza różnic w liczbie dni z redysponowaniami nawet na poziomie krajowym.
Dostawcy Usług Bilansujących (DUB) mogą odgrywać znaczącą rolę w zarządzaniu elastycznością systemu, pomagając zrównoważyć popyt i podaż poprzez dostarczanie mocy w okresach niedoboru lub ograniczanie poboru podczas nadmiaru. Problem curtailmentów najbardziej daje się we znaki podczas dni wolnych od pracy, co wskazuje na potrzebę dalszego rozwijania mechanizmów wspierających stabilność polskiego systemu energetycznego.








Dodaj komentarz