W grudniu 2024 roku były premier Mateusz Morawiecki wdał się w emocjonalną wymianę zdań z dziennikarką TVP Info, Justyną Dobrosz-Oracz. Konflikt dotyczył oskarżeń o związki z rosyjskim szpiegiem Pawłem Rubcowem. Konfrontacja miała miejsce po zapytaniu Morawieckiego o jego udział w śledztwie związanym z kampanią 'StopRussiaWar’. Morawiecki odpowiedział pytaniem o związki dziennikarki z Rubcowem, co wywołało falę spekulacji.
Dziennikarka zdecydowanie zaprzeczyła jakimkolwiek kontaktom z Rubcowem, podkreślając, że sfabrykowane zdjęcia z jej udziałem były dziełem anonimowych użytkowników internetu, popierających PiS. Zdjęcie miało przedstawiać Dobrosz-Oracz oraz innych dziennikarzy w towarzystwie Rubcowa, co jak wskazała, było oczywistym fotomontażem. Dziennikarka podkreśliła, że taki atak podważa nie tylko jej osobistą wiarygodność, ale również profesjonalizm dziennikarski.
W obliczu kontrowersji Dobrosz-Oracz postanowiła pozwać byłego premiera, żądając publicznych przeprosin oraz wpłaty 50 tys. złotych na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Po dziewięciomiesięcznym oczekiwaniu sprawa trafiła do sądu. W odpowiedzi na pozew, prawnicy Morawieckiego wnieśli o jego oddalenie, argumentując brak podstaw do oskarżenia. Dodatkowo, domagali się obciążenia dziennikarki kosztami procesowymi.
Dobrosz-Oracz wyjaśniła, że nie mogła pozwolić na pozostawienie sprawy bez komentarza, gdyż obawiała się, że w przyszłości mogłoby to zostać uznane za przyznanie się do winy. Sprawa jest nadal przedmiotem postępowania sądowego, a dziennikarka pozostaje zdecydowana w obronie swojego dobrego imienia i wiarygodności zawodowej.







