Peter Szijjarto, szef węgierskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wywołał falę komentarzy, gdy podczas przemówienia stwierdził, że „Węgry muszą pozostać poza Unią Europejską”. Choć jego słowa uznano za przejęzyczenie, opozycyjny lider Peter Magyar z partii TISZA stanowczo skrytykował taką wizję przyszłości Węgier i swojego politycznego konkurenta. Wystąpienie Szijjarto miało miejsce przed mieszkańcami Nagykaty, gdzie dyskutował o członkostwie Ukrainy w UE, wyrażając swój sprzeciw wobec tego pomysłu. Mimo że wypowiedź o pozostaniu Węgier poza UE nie spotkała się z bezpośrednią reakcją ze strony zgromadzonych, zdobyła rozgłos w mediach. Węgierski „Daily News Hungary” ocenił ją jako freudowskie przejęzyczenie, sugerując, że mogła odsłonić prawdziwe intencje polityka. Z kolei Janos Lazar z partii Fidesz zasygnalizował możliwą koalicję po wyborach z Mi Hazank, partią opowiadającą się za wyjściem z UE. Badania Eurobarometru pokazują, że 55 proc. Węgrów popiera członkostwo w Unii, co jest niższym wynikiem niż średnia unijna. Zaledwie 46 proc. ma pozytywną opinię o UE. Nadchodzące wybory parlamentarne na Węgrzech zaplanowane na 12 kwietnia mogą przynieść zmiany na scenie politycznej. TISZA prowadzi w niezależnych sondażach, z wynikiem o 23 punkty procentowe wyższym niż Fidesz wśród zdecydowanych wyborców. Pomimo różnic w poparciu, wyścig pozostaje niepewny, a wynik wyborów będzie kluczowy dla przyszłości kraju.








Dodaj komentarz