Tysiące żołnierzy z elitarnej 82. Dywizji Powietrznodesantowej armii USA zaczęło przybywać na Bliski Wschód, co potwierdzili dwaj anonimowi amerykańscy urzędnicy. Według medialnych spekulacji, obecność tych sił mogłaby być wykorzystana w kontekście rosnącego napięcia z Iranem, w tym potencjalnych operacji na wyspie Chark, kluczowej dla irańskiego eksportu ropy naftowej.
Spadochroniarze z Fort Bragg w Karolinie Północnej dołączają do już obecnych w regionie tysięcy marynarzy i sił specjalnych. W ostatnich dniach około 2500 żołnierzy piechoty morskiej również przybyło na Bliski Wschód. Chociaż urzędnicy nie podali konkretnych lokalizacji, do których skierowani zostaną żołnierze, krok ten następuje w ramach zwiększania potencjału operacyjnego USA w regionie.
Dodatkowe siły to m.in. członkowie dowództwa 82. Dywizji Powietrznodesantowej, siły logistyczne oraz jedna brygadowa grupa bojowa. Decyzja o ewentualnym wysłaniu wojsk do Iranu jeszcze nie zapadła, lecz ich obecność ma na celu przygotowanie się do ewentualnych przyszłych działań.
Reuters podkreśla, że przejęcie wyspy Chark przez amerykańskie siły byłoby wysoce ryzykowne, z uwagi na irańskie możliwości obronne, takie jak pociski i drony. W administracji Trumpa omawiano różne scenariusze, w tym użycie wojsk lądowych do zapewnienia bezpiecznego przepływu tankowców przez cieśninę Ormuz, ale także operacje związane z wysoko wzbogaconym uranem.
Prezydent Trump, w niedawnym wystąpieniu, wspomniał o prowadzonych rozmowach z Iranem. Mimo to, ostrzegł Teheran, że jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta, USA mogą podjąć ataki na strategiczne cele irańskie, takie jak szyby naftowe oraz elektrownie.
Od 28 lutego br., w ramach operacji znanej jako „Epicka Furia”, Stany Zjednoczone przeprowadziły ataki na ponad 11 tysięcy celów, w wyniku których 300 amerykańskich żołnierzy zostało rannych, a 13 zginęło.








Dodaj komentarz