Wzrost stopy bezrobocia do 6 proc. w styczniu (szacunki Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej) budzi niepokój. W ostatnim czasie bezrobocie rejestrowane w Polsce rośnie, co może dziwić – nasz kraj jest przecież prymusem w notowanych i prognozowanych wskaźnikach wzrostu gospodarczego. Ekonomiści tłumaczą, że na rynku pracy mamy sezonową „zadyszkę” i „statystyczny efekt” zmian prawa z ubiegłego roku. Nie brakuje jednak opinii o nadchodzącej burzy – sztuczna inteligencja (AI) już odbiera pracę.
– Mamy wiele sygnałów, że pożegnaliśmy się z rozgrzanym rynkiem pracy, na którym warunki dyktowali pracownicy – mówi w rozmowie z Interią dr Paula Kukołowicz, szefowa Zespołu Analiz Procesów Społecznych w Polskim Instytucie Ekonomicznym (PIE). – Najnowsze dane resortu rodziny i pracy (szacowane 6-proc. bezrobocie w styczniu – red.) możemy oczywiście tłumaczyć sezonowością i efektami statystycznymi, ale nie sposób nie zauważyć, że rynek pracy ulega schłodzeniu – tłumaczy ekspertka PIE i zwraca uwagę na cyfryzację i robotyzację w wielu branżach.
– Nie ma nic złego w przechodzeniu gospodarki na nowe technologie, jednak to najpewniej będzie odczuwalne dla wielu pracowników – dodaje dr Kukołowicz.
Przypomnijmy: MRPiPS poinformowało, że szacowana stopa bezrobocia wzrosła w styczniu do 6 proc. (o 0,3 pkt proc. więcej niż miesiąc wcześniej). Dla porządku dodajmy, że w grudniu stopa bezrobocia wyniosła 5,7 proc., wobec 5,6 proc. miesiąc wcześniej (dane GUS).
Rośnie nie tylko wyrażona w procentach stopa bezrobocia, ale także liczba zarejestrowanych bezrobotnych. O ile do grudnia ub. roku mogliśmy mówić o niespełna 900 tys. bezrobotnych, o tyle w styczniu, jeśli wierzyć szacunkom resortu pracy, mamy już ponad 930 tys. osób bezrobotnych. Do granicy miliona pozostało więc niewiele, choć trzeba podkreślić, że system rejestracji bezrobocia i raportowania danych ma swoje wady. Dość powiedzieć, że bardziej „zharmonizowany” sposób liczenia stopy bezrobocia przez Eurostat ujawnia 3,2-proc. bezrobocie w Polsce (jeden z najniższych wskaźników w UE).
Sztuczna inteligencja wyrzuca ludzi z pracy? „To już się dzieje”
Zdaniem ekspertki Polskiego Instytutu Ekonomicznego, nie trzeba doszukiwać się wpływu AI na schłodzenie rynku pracy, aby stwierdzić, że zmiany technologiczne rewolucjonizują wiele branż. – Robotyzacja i cyfryzacja wielu usług przyspieszyła w ostatnich latach i to widać na rynku pracy – mówi Interii dr Paula Kukołowicz, jednak zastrzega, że mamy wciąż do czynienia z łagodnym wzrostem bezrobocia, a nie z załamaniem na rynku pracy. – Polska wciąż jest krajem z jedną z najniższych stóp bezrobocia w Unii Europejskiej – podsumowuje.
Bardziej jednoznacznie o wpływie AI na rynek pracy mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – To już się dzieje – wystarczy spojrzeć na branżę usług dla biznesu – Rafał Benecki w rozmowie z Interią przywołuje doniesienia o możliwej „wyprowadzce” z naszego kraju centrów usług biznesowych, które wcześniej zadomowiły się u nas na dobre (Kraków, Wrocław, Warszawa) obsługując podmioty z całego świata. Główny ekonomista ING BSK podkreśla, że centra usług dla biznesu to niezwykle mobilna branża, która bardzo szybko może zareagować, czy to na rosnące koszty pracy, czy na ekspansję sztucznej inteligencji (AI).
Dodajmy, że już ubiegły rok przyniósł zapowiedzi zwolnień grupowych w centrach usług dla biznesu. Tylko w Krakowie (Kraków stał się jedną ze „stolic” globalnych usług dla biznesu) redukcje personelu zapowiadały International Paper, Heineken (Heineken Global Shared Services) czy Shell Business Operation. Eksperci nie mają wątpliwości – centra usług wspólnych dla biznesu wchodzą w kolejną – wspieraną przez AI – fazę rozwoju. Stają się centrami zaawansowanych usług/procesów. To może oznaczać redukcję personelu niższego szczebla przy pomocy cyfryzacji. Na rynku pewnie mogą się czuć jedynie wyspecjalizowani (i dobrze wynagradzani) eksperci.
„Nietypowy cykl” na rynku pracy. Problemy z konkurencyjnością?
Rafał Benecki (ING BSK), tłumacząc styczniowy wzrost bezrobocia szacowanego przez resort rodziny zwraca uwagę na „nietypowy cykl”, jakiego doświadczamy na rynku pracy. – Zatrudnienie spada przy dobrych wskaźnikach i prognozach wzrostu gospodarczego – mówi w rozmowie z Interią główny ekonomista ING BSK. Jego zdaniem, ta nietypowa relacja to przejaw problemów z konkurencyjnością, jakie dotykają krajową gospodarkę i rynek pracy.
– Koszty pracy wzrosły w Polsce w ostatnich latach ponadprzeciętnie – tłumaczy Rafał Benecki i podkreśla, że to skutek także polityki, a dokładniej bezprecedensowego wzrostu płacy minimalnej. – Można było przewidzieć, że rynek wcześniej czy później zareaguje na rosnące koszty pracy – konkluduje Rafał Benecki. Główny ekonomista ING BSK dodaje jednak w rozmowie z Interią, że „wystrzału” bezrobocia nie powinniśmy się obawiać. – Decyduje o tym choćby demografia; emeryci znikają z rynku pracy, a dopływ młodych pracowników jest ograniczony – zwraca uwagę Rafał Benecki.
W podobnym tonie najnowsze dane resortu pracy (szacowany wzrost stopy bezrobocia w styczniu do 6 proc.) komentuje dla Interii Biznes Kamil Pastor, ekonomista Departamentu Analiz Ekonomicznych PKO Banku Polskiego.
Wzrost stopy bezrobocia jest sezonowy? „Nie dowodzi pogorszenia sytuacji na rynku pracy”
– Wzrost stopy bezrobocia rejestrowanego w styczniu do 6,0 proc. z 5,7 proc. w grudniu ma charakter sezonowy, był zgodny z prognozami rynkowymi i nie dowodzi pogorszenia sytuacji na rynku pracy – jednoznacznie stwierdza w komentarzy dla Interii Kamil Pastor z PKO BP. Ekonomista przekonuje, że wzrost stopy bezrobocia w 2025 był związany z reformą urzędów pracy, skutkującą zmniejszeniem liczby automatycznych wyrejestrowań z bezrobocia (co podbijało liczbę bezrobotnych i w konsekwencji stopę bezrobocia). Dodajmy, że na ten „efekt statystyczny” zwrócili także uwagę cytowani wcześniej Rafał Benecki z ING BSK i Paula Kukołowicz z PIE.
Kamil Pastor z PKO BP zauważa, że wśród grup wrażliwych w ostatnich miesiącach wyróżniają się negatywnie absolwenci. – Dynamika liczby bezrobotnych absolwentów od września ub.r. wynosi ok. 19-20 proc. rok do roku, ale w ujęciu absolutnym skala zjawiska pozostaje niewielka (38,3 tys. w grudniu) – wylicza w komentarzu dla Interii. Ekonomista PKO BP tłumaczy, że wzrost ten mógł jednak wynikać również z reformy, która umożliwiła rejestrację w miejscu zamieszkania, a nie zameldowania (to upraszcza rejestrację w charakterze bezrobotnego tysiącom młodych osób, które pracują w aglomeracjach, zachowując zameldowanie w rodzinnych miejscowościach, daleko od miasta pracy i zamieszkania). Jednak zdaniem Kamila Pastora zwiększenie liczby bezrobotnych absolwentów wskazywać może na problemy na wybranych rynkach pracy, w wybranych branżach (np. IT, czy wspomniane centra usług wspólnych).
Ekspert Departamentu Analiz Ekonomicznych PKO Banku Polskiego podkreśla, że wiele wskaźników rynku pracy sygnalizuje wciąż niskie bezrobocie, a według zharmonizowanej w UE definicji stopa bezrobocia w Polsce wynosiła w grudniu 3,2 proc. (druga najniższa w UE). – Głównymi problemami polskiego rynku pracy pozostaje niski popyt na pracę ze strony pracodawców oraz pogarszająca się sytuacja demograficzna – podsumowuje Kamil Pastor.
Prognozy sugerują wzrost stopy bezrobocia w Polsce
Wskaźnik Rynku Pracy zapowiada wzrost bezrobocia – poinformowało w końcu stycznia Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. BIEC wyjaśniło jednak, że może to oznaczać nieznaczny wzrost stopy bezrobocia rejestrowanego w najbliższych miesiącach. W styczniu wartość Wskaźnika Rynku Pracy, informującego z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach wielkości bezrobocia, wzrosła do 77,5 pkt z 77 pkt w grudniu 2025 r.
Według BIEC, wzrost bezrobocia można wiązać z wprowadzeniem w połowie 2025 r. nowej ustawy modyfikującej funkcjonowanie publicznych służb zatrudnienia i wprowadzającej zmiany w rejestracji osób bezrobotnych w powiatowych urzędach pracy (wspomniany wcześniej w wypowiedziach ekspertów „efekt statystyczny”).
BIEC podkreśliło jednak, że jednym z głównych czynników wzrostu stopy bezrobocia pozostaje niewystarczająca podaż pracy. Liczba ofert pracy rejestrowanych w urzędach pracy jest na jednym z historycznie najniższych poziomów, ale w przypadku ofert spoza urzędów pracy nie widać aż tak negatywnych tendencji – informuje BIEC.
Źródło: interia.pl












Dodaj komentarz