Spór o tysiące zaniżonych emerytur. Seniorzy upominają się o swoje, rachunek idzie w miliardy

niezależny dziennik polityczny

Średnio 1,2 tys. zł miesięcznej podwyżki i nawet 64 tys. zł wyrównania – tyle mogą zyskać seniorzy, którzy wpadli w „pułapkę” zawartą w ustawie o Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. TK uznał te przepisy za niekonstytucyjne, ale ZUS wciąż odmawia wypłat. Rząd tymczasem szykuje ustawę mniej korzystną niż wyrok sądu.

Szacuje się, że blisko 150 tys. seniorów w Polsce pobiera dziś zaniżone emerytury. Chodzi o osoby, które przed 2013 r. złożyły wniosek o wcześniejszą emeryturę, a prawo do emerytury powszechnej nabyły już po tej dacie. W ich przypadku Zakład Ubezpieczeń Społecznych zastosował art. 25 ust. 1b ustawy emerytalnej, nakazujący pomniejszenie podstawy obliczenia emerytury powszechnej o sumę wcześniej pobranych świadczeń. To jeden ze skutków reformy emerytalnej z 2012 r.

W praktyce mechanizm ten działa w sposób szczególnie dotkliwy dla ubezpieczonych. Przechodząc na wcześniejszą emeryturę, senior zaczyna korzystać ze zgromadzonego kapitału w ZUS wcześniej – mówiąc wprost, „wyjada” swoje oszczędności z systemu. Gdy po osiągnięciu ustawowego wieku 60 lub 65 lat składa wniosek o emeryturę powszechną, podstawa jej obliczenia zostaje pomniejszona o wszystkie kwoty wypłacone wcześniej w ramach emerytury wcześniejszej. Efekt jest prosty: im dłużej ktoś pobierał wcześniejsze świadczenie, tym niższa jest jego emerytura powszechna.

– Przepis obowiązuje od 1 stycznia 2013 r., a więc osoby podejmujące decyzję o wcześniejszej emeryturze przed tym terminem najzwyczajniej w świecie nie mogły przewidzieć, że wybór ten drastycznie obniży ich przyszłe świadczenia – mówi money.pl radca prawny Katarzyna Wilk z Kancelarii Mędrecki Wilk i Wspólnicy, reprezentującej seniorów w sporach z ZUS.

Państwo zmieniło reguły w trakcie gry. Emeryci płacą rachunek

W pułapkę zastawioną przez państwo wpadły kobiety urodzone w latach 1949-1959 oraz mężczyźni urodzeni w latach 1949-1952 i w 1954 r. Skutki tych regulacji są wymierne i dotkliwe finansowo.

Z wyliczeń Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, przywoływanych w sprawach sądowych, wynika, że emerytura liczona bez niekonstytucyjnego pomniejszenia mogłaby być wyższa średnio o ok. 1,2 tys. zł miesięcznie. Przeciętna kwota wyrównania sięgałaby 64 075 zł na osobę.

W 2024 r. Trybunał Konstytucyjny jednoznacznie stwierdził, że stosowanie mechanizmu potrącania wobec tej grupy seniorów narusza konstytucyjną zasadę zaufania obywatela do państwa oraz ochronę praw nabytych. TK uznał, że osoby te zostały postawione w sytuacji, której nie mogły racjonalnie przewidzieć w momencie podejmowania decyzji.

Wyrok potwierdził, że pobierane dziś przez nich emerytury są zaniżone i niezgodne z konstytucją. Zaskarżona regulacja – art. 25 ust. 1b ustawy emerytalnej – narusza zarówno zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnie zagwarantowane prawo do zabezpieczenia społecznego (art. 67 ust. 1 Konstytucji).

– Ustawodawca złamał zasadę ochrony praw nabytych i zaufania do państwa. Obywatel nie może być karany za decyzje podjęte w oparciu o przepisy, które nie przewidywały negatywnych konsekwencji – podkreśla Katarzyna Wilk.

Sądy łamią impas. Coraz więcej wygranych seniorów z ZUS

Mimo tego orzeczenia praktyka Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie uległa zmianie. ZUS nadal oddala wnioski o ponowne przeliczenie świadczeń.

– Mimo jednoznacznego wyroku sytuacja emerytów nie poprawiła się automatycznie. Wyrok TK nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw, co ZUS wykorzystuje jako argument do wydawania decyzji odmownych – zaznacza prawniczka.

Wyroki Trybunału Konstytucyjnego w Polsce często nie są publikowane w Dzienniku Ustaw na podstawie uchwał Rady Ministrów, uznających, że TK w obecnym składzie jest niezdolny do orzekania. Nie oznacza to jednak, że treść orzeczeń jest nieznana – dokumenty i uzasadnienia są dostępne na stronie Trybunału.

Zwróciliśmy się do ZUS z prośbą o komentarz, by skonfrontować te argumenty ze stanowiskiem instytucji. Zapytaliśmy również, czy Zakład planuje odejście od praktyki wydawania decyzji odmownych oraz czy rozważa systemowe przeliczenie emerytur z urzędu. Do czasu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Brak publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie zablokował jednak sądów powszechnych. Sądy pracy i ubezpieczeń społecznych coraz częściej bezpośrednio stosują konstytucję i orzekają na korzyść seniorów. Jak wynika z danych przywoływanych przez Infor, zapadło już 246 korzystnych wyroków, z czego 68 jest prawomocnych.

– Sądy powszechne nie czekają na publikację wyroku Trybunału i – w przeciwieństwie do organu rentowego – coraz częściej stają po stronie seniorów – zaznacza Wilk.

Problem ma charakter masowy. Z dokumentów przygotowanych przez ZUS i załączonych do sprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym wynika, że pełne uwzględnienie roszczeń – wraz z wyrównaniami i wyższymi świadczeniami na przyszłość – oznaczałoby dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wielomiliardowe obciążenie.

Szacunkowe skutki finansowe proponowanej zmiany – polegającej na obliczaniu emerytur bez pomniejszania podstawy o kwoty pobranych wcześniejszych świadczeń – są znaczące. W przypadku osób, które już wystąpiły o emeryturę powszechną (75,5 tys. mężczyzn i 73,3 tys. kobiet), roczne nominalne wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wzrosłyby o 2,6 mld zł, a koszt wyrównań przekroczyłby 9,5 mld zł.

To jednak nie koniec. Na zmianie przepisów skorzystaliby także seniorzy pobierający emerytury przyznane przed 2013 r. według starych zasad, którzy dotychczas nie wystąpili o emeryturę powszechną. W ich przypadku roczne wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wzrosłyby o kolejne 3,3 mld zł.

Liczba potencjalnych beneficjentów to ok. 53,1 tys. osób, z czego 45,9 tys. stanowią kobiety. Szacunkowa przeciętna miesięczna podwyżka świadczenia wyniosłaby 4 493 zł.

Rząd szykuje ustawę. Emerytury w górę, ale bez wyrównań

To właśnie skala potencjalnych kosztów jest jednym z kluczowych powodów, dla których państwo szuka rozwiązania ustawowego – choć proces ten postępuje wyjątkowo wolno.

W marcu 2025 r. na rządowych stronach pojawiły się informacje o pracach nad projektem ustawy (UD204), która miałaby systemowo rozwiązać problem. Z informacji tych wynika, że pomysł zakłada przeliczenie emerytur bez niekonstytucyjnego pomniejszania – z urzędu, przez ZUS. To oznacza, że znacząco odbiega od skutków, jakie daje wygrana w sądzie.

Prace nad projektem ustawy wciąż trwają, a pilotuje je Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zapytaliśmy resort, na jakim etapie są prace i kiedy projekt będzie gotowy. Zgodnie z informacjami publikowanymi na stronach rządowych, w pierwszym kwartale roku miał on trafić pod obrady Rady Ministrów. Ustawa miałaby wejść w życie 1 czerwca 2026 r. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Zapowiadane rozwiązanie nie przewiduje wypłaty wyrównań za lata ubiegłe i pomija waloryzację kapitału za okres pobierania wcześniejszej emerytury. Oznacza to, że choć świadczenie wzrosłoby na przyszłość, seniorzy nie odzyskaliby pieniędzy utraconych w poprzednich latach, a sam wzrost byłby niższy niż po prawomocnym wyroku sądu.

W praktyce oznacza to próbę systemowego „naprawienia” błędu prawnego w sposób mniej obciążający dla budżetu państwa niż masowe przegrywanie spraw w sądach powszechnych.

– To rozwiązanie finansowo mniej korzystne niż wygrana w sądzie. Czekanie na ustawę może oznaczać zgodę na niższą rekompensatę – ocenia Wilk.

Dlatego dla części seniorów droga sądowa pozostaje dziś najbardziej opłacalną opcją. Po złożeniu wniosku do ZUS i odwołaniu od decyzji odmownej możliwe jest uzyskanie zarówno wyższej emerytury, jak i wyrównania za maksymalnie trzy lata wstecz.

Źródło:money.pl

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*