Wkroczyła prokuratura, są dyscyplinarki. Co się stało w warszawskiej komendzie?

Czynności wyjaśniające wydziału kontroli, powiadomiona prokuratura i Biuro Spraw Wewnętrznych, prawdopodobnie kilkanaście postępowań dyscyplinarnych warszawskiej komendzie policji. A wszystko zaczęło się od niedokładnego przeszukania zatrzymanego do sprawy rozboju „benklarza”.

Komenda Rejonowa Policji VII przy ul. Grenadierów to jedna z kilku stołecznych komend rejonowych. Jurysdykcją obejmuje wschodnie dzielnice, takie jak Praga-Południe, Wawer czy Wesoła. Na początku listopada w komendzie doszło do niebezpiecznego zdarzenia.

Jak mówi o2.pl informator związany z policją, do komendy przy ul. Grenadierów trafił zatrzymany do sprawy rozboju. Na komendę dostarczyli go funkcjonariusze Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego (WWP) KSP. Został osadzony w PDOZ – Pomieszczeniu Dla Osób Zatrzymanych. Przy zatrzymaniu doszło jednak do błędów w sztuce.

Przeszukali go tak, że w toalecie skitrał telefon. Z dołka dzwonił do pokrzywdzonej i wygrażał jej śmiercią. Po tym patrolówka przewiozła go do dochodzeniówki. Nikt się nie zorientował, że on tę komórkę miał cały czas przy sobie – mówi nasz rozmówca.

Już przy zatrzymaniu przez policjantów patrolu WWP powinno dojść do przeszukania zatrzymanego. Z jednej strony po to, aby ujawnić ewentualną broń lub przedmioty niebezpieczne, z drugiej – by np. sprawdzić, czy zatrzymany nie ukrywa przedmiotów z przestępstwa. Wszystko jednak zależy od dynamiki sytuacji.

Z tym że przeszukanie – jak opisuje art. 227 Kodeksu Postępowania Karnego – „powinno być dokonane zgodnie z celem tej czynności, z zachowaniem umiaru, oraz w granicach niezbędnych dla osiągnięcia celu tych czynności przy zachowaniu należytej staranności, w poszanowaniu prywatności i godności osób, których ta czynność dotyczy, oraz bez wyrządzania niepotrzebnych szkód i dolegliwości”.

Jeśli gość jest agresywny albo chce uciec, to zależy ci aby jak najszybciej go wsadzić do radiowozu. Przy czym zawsze musisz myśleć o jego i swoim bezpieczeństwie, dlatego uważam, że tak, powinien być przeszukany. No niech ma nóż i coś sobie np. zrobi w tym radiowozie – mówi o2.pl Piotr (imię rozmówcy zmienione), policjant prewencji z jednego z miast wojewódzkich.

Policjanci trafili na „benklarza”. „Jeszcze na Różycu grał”

W przypadku zatrzymania z początku listopada policjanci trafili na – jak mówi informator o2 – „starego garusa, rocznik 60. Benklarz, jeszcze na Różycu grał. Bardzo sprawny manualnie i sprytny”.

„Benklarz” to policyjne określenie drobnego przestępcy, który (w realiach warszawskich najczęściej na dawnym Bazarze Różyckiego) grał w trzy karty lub trzy kubki. To stara hazardowa gra, polegająca na odnalezieniu obstawionej karty lub kubka z kulką.

Inaczej jednak sytuacja ma się w przypadku osadzenia zatrzymanego w PDOZ. Tu wkracza tzw. profos – policjant odpowiedzialny za właściwe wykonywanie obowiązków przez innych funkcjonariuszy, pracujących w PDOZ.

Każdą osobę doprowadzoną do PDOZ-tu trzeba przeszukać pod kątem tego, czy posiada niebezpieczne przedmioty, substancje odurzające itd. Dokonują tego policjanci, którzy tam służą, czyli profosi – są do tego także wewnętrzne zarządzenia z odpowiednimi paragrafami w tym aspekcie – tłumaczy Norbert Kościesza, były funkcjonariusz policji z Białegostoku, który sam pracował jako profos w jednej z komend policji w Białymstoku.

Dodaje, że profos powinien zaznaczyć wszelkie nieprawidłowości w Książce Służby. W przypadku warszawskiej komendy na Grenadierów trafiło na policjanta, który przy przeszukaniu mógł po prostu telefonu przy zatrzymanym (a później osadzonym) nie znaleźć. Jak mówi informator o2, mężczyzna ten miał później dzwonić z PDOZ do osoby trzeciej i grozić jej śmiercią. Z PDOZ został on przewieziony do wydziału dochodzeniowego KSP. Również z telefonem.

Gość pochwalił się tym „wyczynem” na posiedzeniu aresztowym sądu. Sprawa oparła się o Dzierżaka (nadinsp. Paweł Dzierżak, komendant stołeczny policji – red.), siedemnastu policjantów ma mieć postępowanie – słyszymy.

Co na to policja?

Wysłaliśmy do Komendy Rejonowej Policji VII szereg konkretnych pytań. Odpowiedź była lakoniczna i niekonkretna. Cytujemy ją poniżej. KRP dodało również, że do zakończenia postępowania prokuratorskiego nie komentuje sprawy.

Odpowiadając na Pana zapytanie z dnia7 listopada 2022 r., uprzejmie informuję, że w przedmiotowym zakresie aktualnie w Zespole Kontroli KRP Warszawa VII prowadzone są czynności wyjaśniające zmierzające do ustalenia okoliczności związanych ze zdarzeniem. Podobnie jak i w innych tego typu przypadkach, tak i tutaj o sprawie poinformowana została Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Południe oraz Wydział w Warszawie Biura Spraw Wewnętrznych Policji – brzmi odpowiedź policji.

Przesłaliśmy zapytania także do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Południe. Rzecznik prokuratury odpowiedziała, że postępowanie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji zostało zarejestrowane w dniu 10 listopada 2022 r. w oparciu o materiały nadesłane przez Komendanta Rejonowego Policji Warszawa VII.

Prokuratura przekaże też sprawę do innej jednostki, aby uniknąć zarzutu stronniczości. Jeśli zaś chodzi o zatrzymanego „benklarza”, prowadzone jest wobec niego postępowanie przygotowawcze o rozbój, a także czyny kwalifikowane jako kradzieże i kradzieże z włamaniem. „Katalog czynów nie jest zamknięty”. Jeśli policjantom zostanie udowodnione niedopełnienie obowiązków służbowych (art. 231 KK), może im nawet grozić więzienie.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*