Plany rządu są ambitne, ale czy realne? Im więcej z tych planów się powiedzie, tym lepiej

dziennik polityczny 1

Deklaracje te i wojna na Ukrainie sprawiają, że budowanie silnej, nowoczesnej armii, która odstraszałaby każdego agresora, jest koniecznością, której przyklasną nie tylko wojskowi. Im więcej z tych planów się powiedzie, tym lepiej.

Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło plan budowy kolejnych dwóch dywizji ogólnowojskowych, które mają być rozmieszczone na wschód od Wisły. Kupiliśmy nowe systemy rakietowe, zbudujemy fregaty, kolejne niszczyciele min Kormoran i nowe czołgi. Będą nowe śmigłowce i innego rodzaju uzbrojenie.

Podczas odprawy rozliczeniowo-koordynacyjnej kadry kierowniczej Sił Zbrojnych RP padło wiele deklaracji dotyczących pozyskiwania sprzętu.

Polska zaczęła zbroić się na niespotykaną skalę. Oprócz rakietowych systemów HIMARS oraz Kormoranów II, wojsko ma też dostać kolejne eskadry lotnicze i wieże ZSSW-30 zintegrowane z KTO Rosomak.

MON zapowiada szybki zakup niszczycieli czołgów Ottokar-Brzoza mających zastąpić przestarzałe BRDM-2 z wyrzutniami 9P133 Malutka.

Najprawdopodobniej będą one uzbrojone w przeciwpancerne pociski kierowane Brimstone, poruszające się z prędkością naddźwiękową, naprowadzane radarowo lub na odbity promień lasera. Nośników dla niszczycieli czołgów też mamy kilka do wyboru.

Modernizacja będzie toczyć się na wielu frontach

Minister obrony Mariusz Błaszczak zapowiedział też pozyskanie śmigłowców AW149 w programie Perkoz oraz sprzętu z Korei Południowej, w tym bojowych wozów piechoty, które będą uzupełnieniem BWP Borsuk krajowej produkcji oraz haubic i czołgów K2 – technologicznie 20 lat młodszych niż używane już w Polsce niemieckie czołgi Leopard.

Spolonizowaną wersję tych czołgów K2PL koreański Hyundai prezentuje już od dwóch lat na targach obronnych w Kielcach. Jeśli chodzi o wozy bojowe, to najpewniej będzie to południowokoreański bojowy wóz piechoty K21, których produkcja ruszyła pod koniec 2009 r.

Ma to w żaden sposób nie wpłynąć na produkcję i zakup polskiego BWP Borsuk, którego wojsko nie może się doczekać. Jeśli udałoby się więcej zainwestować w ich produkcję, przez co armia mogłaby dostawać pojazdy szybciej, wtedy można by spokojniej czekać na wozy z Korei.

23 czerwca 2022 r. wchodząca w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółka Mesko ze Skarżyska-Kamiennej pozyskała od Agencji Uzbrojenia kontrakt na dostawy 3,5 tys. Przenośnych Przeciwlotniczych Zestawów Rakietowych Piorun dla Sił Zbrojnych RP.

Jest już wysyp zapowiedzi kontraktów dla armii

Rząd chce na obronę wydawać dużo więcej pieniędzy, niż dotąd. Ustawa o obronie Ojczyzny zakłada zwiększenie wydatków na wojsko do 3 proc. PKB wraz z możliwym ich wyjściem poza konstytucyjny limit zadłużenia państwa.

Dokument ten miał być ukoronowaniem pracy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w rządzie na stanowisku wicepremiera ds. bezpieczeństwa i obrony. Kaczyńskiego na stanowisku wicepremiera i przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych, który do tej pory był włączony w prace nad ustawą o obronie ojczyzny, o ochronie ludności i służbie zagranicznej, zastąpił teraz w randzie wicepremiera minister Mariusz Błaszczak.

W dniu swojej nominacji przypomniał, że w przyszłym roku na obronność rząd przeznaczy minimum 3 proc. PKB. W tym roku będzie to 2,4 proc. – Gwarantuje to właśnie Ustawa o obronie Ojczyzny – powiedział.

Wydatki obronne maja szybko wzrosnąć

Wydatki będą składać się głównie ze środków budżetowych zaplanowanych na obronność. Podczas posiedzenia Podkomisji stałej ds. budżetu i finansów Sił Zbrojnych RP podano, że budżet za 2021 r., po nowelizacji i zasileniu z rezerw, wyniósł 58,148 mld zł. W 2022 r., zgodnie z ustawą, ma wynieść 2,2 proc. PKB, czyli prawie 60 mld zł.

Jednak, jak oświadczył minister Błaszczak, w tym roku wydatki obronne wyniosą 2,4 proc. PKB. W przyszłym roku wydamy na obronność 3 proc. PKB, czyli ok. 80 mld zł.

Drugim źródłem finansowania będą środki z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, którego celem jest znaczące zwiększenie wydatków na modernizację Sił Zbrojnych RP.

– W 2022 roku będzie 20 mld zł, a w przyszłym 49 mld zł. Mówię o tym, żeby pokazać, że wysiłek finansowy jest realny, że to są mocne fundamenty do tego, aby zwiększać liczebność Wojska Polskiego, rozwijać proces modernizacji i wyposażenia Wojska Polskiego – podkreślił Błaszczak.

Odniósł się też do krytyki, wedle której kupował uzbrojenie w małych ilościach. Wyjaśnił, że wielkość zamówień była dostosowana do możliwości budżetu. Dzięki temu, że został on zwiększony, wkrótce możemy spodziewać się kolejnych dostaw uzbrojenia.

Zwiększenie armii zawodowej pochłonie gros finansów

Problem w tym, że to właśnie brak pieniędzy, obok ogromnych potrzeb modernizacyjnych wojska, hamuje mocno te ambicje. Kamieniem u szyi wszystkich tych planów są lata zaniedbań, niedotrzymanie obietnic, brak spójnych zakupów i wyraźnie zdefiniowanych priorytetów działania.

Specjaliści i analitycy wojskowi przypominają to od dawna. WNP.PL wiele razy zwracał uwagę, że nie da naprawić się tego wszystkiego przez rok czy dwa. Wciąż nie brak obaw, że plany budowy 300- tysięcznej armii nowocześnie uzbrojonej są tak ambitne, że aż mało realne. Zwłaszcza w najbliższym czasie.

– Zwiększanie armii zawodowej do poziomu 250 tys. pochłonie na jej utrzymanie ok. 75-80 proc. wydatków na armię. Chyba nie ten kierunek, bo trzymanie w czasie pokoju tak licznej armii zawodowej w koszarach jest nieopłacalne – mówi WNP.PL gen Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

Wzrost wydatków na wojsko wiąże się też ze wzrostem PKB

Minister Błaszczak przyznał też, że sam fundusz nie wystarczy na sfinansowanie zakupów dla wojska. Osiągniecie poziomu wydatków na poziomie 3 proc. związane jest ściśle ze wzrostem PKB Polski, ujętym w szacunkach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) z 8 czerwca 2022 r.

Choć inflacja daje rządowi coraz większe wpływy do budżetu, to nawet jeśli wzrost gospodarczy nie będzie radykalnie niższy od zakładanego, a wydatki na zakup uzbrojenia rozłożone na lata, to i tak budżet od tego na pewno zatrzeszczy.

Na wszystko pieniędzy raczej nie wystarczy. Rosną obawy, że aby dać więcej pieniędzy na wojsko, komuś trzeba będzie je zabrać. A z tym jest coraz większy kłopot. Do tego perspektywa stałego, wysokiego finansowania wydatków na armię w tak długim horyzoncie nigdy nie jest do końca pewna.

Zbrojenia wyglądają na zbyt mało spójne

Aby przeprowadzić skuteczne zmiany, trzeba najpierw zdefiniować problemy i znaleźć sposób na ich rozwiązanie. Nie wiemy, czy zostały już opracowane, ani jak wyglądają szczegóły planów modernizacji armii.

Jakie wyszczególniono kierunki, priorytety i założenia systemu obrony, w który powinny wpisywać się zakupy? Nieznane są też szczegóły planów finansowych.

Do tej pory decyzje o kontraktach były często niezborne, podejmowane ad hoc, nie przewidziane w planach modernizacji technicznej wojska. Stąd mamy obecnie w armii 3 rodzaje czołgów, a będziemy mieć, jeśli wszystko pójdzie dobrze, nawet 5. Podobnie jest z innymi systemami uzbrojenia.

Do ich obsługi potrzeba różnego rodzaju logistyki, oddzielnych zespołów obsługowych oraz narzędzi, a jeśli zadziała zasada „złotej śrubki”, wtedy w ogóle nie możemy sami przeprowadzać remontów sprzętu, a po części zamienne musimy wysyłać monity do producenta.

Więcej żołnierzy trzeba skądś wziąć

Do tego dochodzą inne problemy, m.in. demograficzny. Wojsku brakuje ochotników. Pomóc ma rozpoczęty niedawno nabór do nowej, ochotniczej zasadniczej służby wojskowej, wprowadzonej ustawą o obronie.

Pierwszego dnia na 52 piknikach w całej Polsce chęć założenia munduru zadeklarowało 1,3 tys. młodych ludzi. Jak będzie dalej? Czy reklama w TV, propagująca służbę za 4,5 tys. zł miesięcznie, pomoże? Czas pokaże.

Nie wydaje się, aby zmiana kierownictwa MON, a także zmiany w rządzie wpłynęły na plany rozbudowy armii. Ważne, by były one systematycznie realizowane i wpisywały się w system obronny przynoszący korzyści polskiej zbrojeniówce. Bez względu na to, kto będzie rządził w resorcie.

wnp.pl