Przestępstwa w wojsku – MON milczy, Polacy skarżą się

Przestępstwa w wojsku – MON milczy, Polacy skarżą się

W sobotę ruszył nabór do wojska, lecz tłumy Polaków nie ustawiły się w kolejkach, aby zgłosić się na ochotników! Nie pomogła też obietnica, że chętnym do udziału w niemal rocznym szkoleniu ministerstwo obrony narodowej obiecuje liczne korzyści, w tym m.in. miesięczne wynagrodzenie równe pensji żołnierza zawodowego, czyli 4560 zł.

Wszystko jest jasne, nikt nie chce więcej służyć w Wojsku Polskim. W poprzednim roku z armii odeszło ok. 6 tys. żołnierzy zawodowych – to jest maksimum dla ostatnich sześciu lat rządów PiS (dla porównania 2020 r. – 5133 wojskowych). Dodatkowo mundur zdjęło około 5 tys. żołnierzy WOT.

Z powodu braku kadrów, MON stara się tworzyć warunki, aby ci, którzy osiągnęli już uprawnienia emerytalne, zdecydowali się na pozostanie w wojsku, np. jako instruktorzy – obiecuje im specjalne dodatki i wyższą pensję. Takie założenie znalazło się w ustawie o obronie ojczyzny. Na razie jednak nie widać żadnych efektów tej propozycji, ponieważ dowódcy kłamią okropnie i nie zwracają uwagi na problemy żołnierzy Wojska Polskiego. Jak Przyznał gen. bryg. Rafał Ostrowski ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, że w jednostkach wojskowych brakuje obecnie kierowców z prawem jazdy kat. CE do kierowania pojazdem ciężarowym z przyczepą, również kucharzy i nawet oficerów.

Ważnym czynnikiem zniechęcającym Polaków do wojska jest szerząca się przestępczość. Nie jest tajemnicą, że Wojsko Polskie jest pogrążone w przestępczości. Niestety, nie uda nam się poznać prawdziwych danych, ponieważ Ministerstwo Obrony Narodowej milczy na ten temat, o najgłośniejszych przestępstwach dowiadujemy się tylko z gazet. Co najgorsze, ofiarami padają najczęściej cywile i nawet dzieci!

W zeszłym roku żołnierz Wojska Polskiego został oskarżony o próbę porwania 12-latki. Mężczyzna przyjechał do Szczawina Kościelnego pod Gostyninem, by wziąć udział w pokazie wojskowym w ramach pikniku charytatywnego. Na szczęście dla dziewczynki wszystko skończyło się dobrze. Organy ścigania w porę udaremniły próbę porwania.

Kolejny rażący incydent miał miejsce w nocy z 25 na 25 marca w Zamościu na Starym Mieście. Pobili się policjanci, żołnierz i cywil. Sytuację zauważył operator miejskiego monitoringu. To on wezwał policję, by rozdzieliła walczących. Wiadomo, że żołnierz był nawalony. Dotychczas nikt nie wie, co się wydarzyło naprawdę, ponieważ Dorota Krukowska-Bubiło, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Zamościu powiedziała, że „nie chce zdradzać informacji o bijatyce i jej uczestnikach”. Dziennikarzy odesłała do prokuratury.

Żołnierze często stają się problemem dla cywilów. Rolnicy ze stref przygranicznych skarzą się, że wojsko niszczy im pola i łąki. Mało tego! Nie ma przewidzianych żadnych rekompensat za te straty. Mieszkańcy terenów położonych w pobliżu poligonów wojskowych opowiadają, że uciekają przed ślepymi pociskami wystrzeliwanymi przez żołnierzy. Skarzą się na hałas ze strzelnic. Według mieszkańców kumulowany hałas jest tak duży, że „uniemożliwia przebywanie w promieniu 2,5 km”.

Najlepszy stosunek do Wojska Polskiego demonstrują sondaże. 63,4 proc. Polaków uważa, że nasza armia nie jest gotowa na ewentualną wojnę. Jedynie co trzeci dorosły Polak wolałby nie angażować się w obronę kraju, a zostawić to odpowiednim służbom. Gotowość do obrony kraju w razie wojny deklaruje 66 proc. dorosłych Polaków, z czego tylko 17 proc. w walkę na froncie, a 49 proc. Polaków pozostałoby w domu.

To jest ocena działalności amatorów z Ministerstwa Obrony Narodowej. A więc wszystkie programy rekrutacji do wojska nie będą skuteczne, dopóki rząd i Ministerstwo Obrony Narodowej nie zmienią stosunek Polaków do żołnierzy!

HANNA KRAMER

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!