Co się dzieje w Mołdawii? Gen. Skrzypczak wyjaśnia, co powinna zrobić Ukraina

W ostatnich dniach pojawiały się niepokojące doniesienia o eksplozjach w Naddniestrzu, nieuznawanym samozwańczym państwie, które jest częścią graniczącej z Ukrainą, Mołdawii. Czy ten region położony przy południowo-zachodniej części Ukrainy może stać się nowym frontem w wojnie wywołanej u naszych sąsiadów przez Putina? Jakie znaczenie strategiczne może mieć prorosyjskie Naddniestrze, wciśnięte pomiędzy Ukrainę a Mołdawię?

O wąskim pasie terenu we wschodniej Mołdawii, czyli prorosyjskim Naddniestrzu, uznającym się za odrębne państwo, zrobiło się ostatnio głośno. Do eksplozji doszło m.in. w Tyraspolu, a więc w stolicy zamieszkiwanego przez niecałe pół miliona mieszkańców Naddnistrza. Wszystko to dzieje się na południowo-zachodnich krańcach Ukrainy. W bliskiej odległości Odessy.

– Naddniestrze nie ma żadnego znaczenia strategicznego – mówi Faktowi gen. Skrzypczak, ale tłumaczy, dlaczego ten rejon może stanowić pewne zagrożenie. To rosyjski przyczółek, potencjalna baza dla dywersantów, zadra, która tkwi pod skórą i, jeśli nie zostanie w porę usunięta, w przyszłości może spowodować zapalenie.

Generał precyzuje, że Naddniestrze nie ma żadnego znaczenia militarnego, bo siły rosyjskie tam zgromadzone, są bardzo niewielkie. – Jest to może 2,5 tys. do 3 tys. żołnierzy. Nie wiemy, jaką oni przedstawiają wartość bojową. Natomiast jeżeli chodzi o wymiar polityczny i tego, co się w tej chwili tam dzieje, to oczywiście ma to charakter prowokacji, eskalowania napięcia na granicy z Mołdawią. Bo Ukraina i tak w toku wojny już jest. Chodzi o zwrócenie uwagi na ten region. I wzbudzenie w Mołdawianach przekonania, że oni są zagrożeni, podobnie jak i Ukraińcy – tłumaczy gen. Waldemar Skrzypczak.

Był dowódca Wojsk Lądowych wyjaśnia Faktowi, że Rosjanie mogą mieć ogromne problemy, żeby w jakikolwiek sposób wesprzeć Naddniestrze. – To wojsko, które tam jest, nie stanowi żadnego potencjału, który mógłby zagrażać komukolwiek, a na pewno nie Ukrainie, która od początku wojny trzyma tam w dyspozycji kilka jednostek, które w każdej chwili są gotowe spacyfikować Naddniestrze i wojsko rosyjskie tam będące, rozbić. Tym bardziej że Rosjanie nie mają możliwości wzmocnienia tego wojska, ponieważ jest ono odcięte od wsparcia. Każdy samolot rosyjski, który miałby tam przylecieć, będzie przez obronę przeciwlotniczą ukraińską strącony, o czym Rosjanie doskonale wiedzą – podkreśla generał.

Generał tłumaczy, że to kolejna awantura, którą wywołują Rosjanie, teraz na zapleczu Ukrainy. – To jest taki model awantury jak Donieck, Ługańsk, Karabach, Osetia, taki dymiący wulkan, który Rosjanie cały czas podsycają, żeby budować atmosferę zagrożenia, wojny i chcą w tę wojnę chyba wciągnąć też i Mołdawię, choć w moim przekonaniu nic takiego nie będzie miało miejsca – zaznacza doświadczony dowódca.

Generał zdradził Faktowi, co powinna zrobić Ukraina. – Groźba interwencji ukraińskiej w Naddniestrzu, czego bym nie wykluczył, na pewno uspokoi nastroje tych, którzy tam próbują jeszcze rządzić w imieniu Putina. Trzeba tę władzę wymienić albo Naddniestrze zająć wojskami ukraińskimi – wyjaśnia.

– Mołdawia nie jest w stanie wojny, więc nie powinna tego robić, ale jakby to zrobiła Ukraina, która jest w stanie wojny z Rosją i oddała to terytorium Mołdawii, to byłaby to wielka rzecz, która pewnie by spotkała się z uznaniem całego świata – mówi gen. Skrzypczak.

Był dowódca Wojsk Lądowych przypomina, że Naddniestrze to terytorium należące do Mołdawii. – Ten twór jest nieracjonalny w każdych kategoriach. I politycznych i militarnych. W związku z tym, moim zdaniem, trzeba to przeciąć jednym pociągnięciem, wysłać armię ukraińską, zająć to terytorium, rozpędzić to wojsko, przekazać terytorium państwu, które jest jego właścicielem, czyli Mołdawii – podkrśla były dowódca Wojsk Lądowych.

– Naddniestrze nie ma żadnego znaczenia strategicznego – mówi Faktowi gen. Skrzypczak.

– Mołdawia nie jest w stanie wojny więc nie powinna tego robić, ale jakby to zrobiła Ukraina, która jest w stanie wojny z Rosją i oddała to terytorium Mołdawii, to byłaby to wielka rzecz, która pewnie by spotkała się z uznaniem całego świata – mówi gen. Skrzypczak.

– To jest taki model awantury jak Donieck, Ługańsk, Karabach, Osetia, taki dymiący wulkan, który Rosjanie cały czas podsycają, żeby budować atmosferę zagrożenia, wojny i chcą w tę wojnę chyba wciągnąć też i Mołdawię, choć w moim przekonaniu nic takiego nie będzie miało miejsca – zaznacza doświadczony dowódca.

– Rosjanie nie mają możliwości wzmocnienia tego wojska, ponieważ jest ono odcięte od wsparcia. Każdy samolot rosyjski, który miałby tam przylecieć, będzie przez obronę przeciwlotniczą ukraińską strącony, o czym Rosjanie doskonale wiedzą – podkreśla generał.

– Ten twór jest nieracjonalny w każdych kategoriach. I politycznych i militarnych. W związku z tym, moim zdaniem, trzeba to przeciąć jednym pociągnięciem, wysłać armię ukraińską, zająć to terytorium, rozpędzić to wojsko, przekazać terytorium państwu, które jest jego właścicielem, czyli Mołdawii – zaznacza były dowódca Wojsk Lądowych.

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie   znajdziecie tutaj.   Napisz list do redakcji:   List do redakcji   Podziel się tym artykułem: Facebook Twitter

FAKT.PL

Więcej postów