Kolejne unieważnienie postępowania w programie Żmija (samochody dalekiego rozpoznania)

Polska armia wciąż bez samochodów

Pierwsze Żmije miały trafić do wojska w ubiegłym roku, ale wojsko nie otrzymało dotąd ani jednego samochodu. Dlaczego proste, wydawałoby się, zakupy samochodów dla wojska są tak dużym problemem?

Pierwsze 25 pojazdów rozpoznawczych, które wojsko chce pozyskać w programie Żmija, nie trafi do jednostek rozpoznawczych WP tak jak wcześniej zakładano, w grudniu 2021 r. Jak informuje mjr Krzysztof Płatek, rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia (IU), powodem kolejnego opóźnienia, podobnie zresztą jak wcześniejszego, są problemy związane z obostrzeniami spowodowanymi pandemią SARS-CoV-2 w kraju i na świecie.

We wrześniu 2017 r. IU podpisał umowę z konsorcjum w składzie: Polski Holding Obronny Sp. z o.o. oraz Concept Sp. z o.o. na dostawę 118 pojazdów dalekiego rozpoznania w programie Żmija. Planowano, że 25 pierwszych samochodów konsorcjum dostarczy w 2020 roku, kolejne 35 egzemplarzy w rok później oraz 58 pojazdów w 2022 roku.

W listopadzie 2020 r. uruchomiono postępowanie aneksowe dotyczące przesunięcia terminu dostawy pierwszej partii 25 pojazdów na koniec stycznia 2021 r. Wszystkie miały trafić do jednostek w 2022 r. Nowe terminy również nie zostały dotrzymane. Dostawy mogą zakończyć się w 2023 r.

Wybrano samochód rozpoznawczy

W postępowaniu dla Żmii wybrano samochód rozpoznawczy LPU-1 Wirus produkowany przez spółkę Concept Sp. z o.o. Pozwala on zabrać trzech żołnierzy wraz z ekwipunkiem, którzy mogą prowadzić autonomiczne działania rozpoznawcze przez co najmniej tydzień.

Waży 1700 kg i ma 900 kg ładowności. Wóz napędza silnik wysokoprężny o mocy 181 KM, na olej napędowy i paliwo do turbinowych silników lotniczych, połączony z 6-biegową manualną przekładnią oraz skrzynią rozdzielczo-redukcyjną z czterema trybami pracy i blokadą mechanizmu różnicowego.

Prędkość maksymalna po drodze to 140 km/h, w terenie 100 km/h. Pojazd przystosowany jest do desantowania z samolotu na spadochronach, może też być transportowany zawieszony pod śmigłowcem.

Bazę dla Wirusa stanowi zmodyfikowane przez Concept podwozie samochodu Mistubishi L200 piątej generacji. To m.in. przyczyna przekładanych terminów, gdyż globalne zawirowania w branży motoryzacyjnej wywołane światową pandemią koronawirusa dotknęły mocno branżę motoryzacyjną.

Mimo że chodzi o pozyskanie stosunkowo niedużej liczby samochodów o niezbyt skomplikowanej konstrukcji, dostawę rozłożono na 3 lata (2017-2022).

Wielozadaniowych pojazdów też nie ma

Jak po grudzie idzie też postępowanie w programie Pegaz, w którym chcemy kupić wielozadaniowe pojazdy dla wojsk specjalnych. Program ten uruchomiono w 2012 r. Wkrótce minie dekada, a samochodów dla Pegaza wciąż nie ma.

Najpierw planowano zakup 100 pojazdów dla specjalsów, a w następnej kolejności 400 sztuk dla wojsk lądowych. Ostatecznie z końcem maja 2019 r. zdecydowano się na jedynie 105 szt. wozów, z czego 90 w ramach opcji. Przetargu nie udało się sfinalizować.

Został unieważniony w lipcu 2021 r. ze względu na podniesienie klauzul niejawności dla wyrobu i jego wykonawcy. W programie są obecnie 3 konsorcja – H. Cegielski-Poznań z Arquus (Francja), Huta Stalowa Wola (HSW) z Tatra Export (Czechy), AMZ Kutno i Thales Polska.

Używane pojazdy od Amerykanów – tanio czyli po ile?

Jak podało MON, korekty w koncepcji wykorzystania wielozadaniowych pojazdów dla specjalsów wynikają z potrzeby dostosowania ich do zadań, które wymagać będą przetwarzania informacji niejawnych o klauzuli NATO „secret/tajne”.

– To nie do końca jest tak, że wszystkiemu winien jest Inspektorat Uzbrojenia, na którym najchętniej wiesza się psy za przetargowe niepowodzenia – mówi WNP.PL Jarosław Wójcik, dyrektor handlowy firmy Concept, producenta różnych wersji pojazdu Dino.

Przypomina, że tak naprawdę IU to tylko komórka odpowiedzialna za to, by kupić to, co zostało wskazane przez gestora. Dopisywanie i zmiany wymagań w procedurze przetargowej na kolejnych etapach, co kończy się unieważnianiem przetargów, to wciąż częsta praktyka wojska.

Niedawno MON zadecydowało się na zakup 300 używanych opancerzonych pojazdów Cougar od Amerykanów. Za stosunkowo niską cenę. Co znaczy „stosunkowo” – nie wyjaśniono. Polskie programy samochodowe wciąż przypominają niekończąca się opowieść.

wnp.pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*