Minister: po podwyżkach nauczyciel zarobi ponad 7000 zł. Nauczyciele: tak, ale przez dwa miesiące

Kotłuje się na linii minister edukacji i nauki – nauczyciele. Przemysław Czarnek zarzuca związkowcom kłamstwo w sprawie szykowanych podwyżek. ZNP uważa z kolei, że szef resortu po prostu manipuluje danymi.

Przekaz Ministerstwa Edukacji i Nauki jest prosty: chcemy jak najlepiej dla nauczycieli, damy im ciut więcej pracy, ale za zdecydowanie większe pieniądze. A do tego wszystkiego będą w mniejszym stopniu niż ma to miejsce teraz zasypani obowiązkami biurokratycznymi. Więcej czasu niż nad papierkami i pieczątkami nauczyciele za to spędzaliby z dziećmi i rodzicami. Minister Przemysław Czarnek nie potrafi zrozumieć, dlaczego te plany nie podobają się nauczycielom.

Bardzo się dziwię związkom zawodowym, które zamiast merytorycznej dyskusji, próbują ludzi wyprowadzać na ulice, – twierdzi.

Po podwyżce pensja nauczyciela dyplomowanego to 7700 zł

Teraz szef edukacji i nauki postanowił swoich propozycji bronić jeszcze bardziej zaciekle i zgodnie z powiedzeniem, że najlepszą obroną jest atak – wycelował w radiowych „Sygnałach Dnia” w ZNP. Przekonuje, że w ciągu ostatnich 15 lat z systemu ubyło ok. 1,3 mln uczniów, ale za to nie ubyło samych nauczycieli. Dlatego trzeba „zmienić ich styl pracy”.

Nauczyciele dalej, zgodnie z Kartą Nauczyciela, pracować będą 40 godzin tygodniowo. Nikt im nie dołoży ani godziny

– utrzymuje minister Czarnek.

Przypomnijmy: Czarnek proponuje nauczycielom podniesienie pensum z 18 do 21 godzin. Dodatkowo każdy nauczyciel przez osiem godzin powinien być do dyspozycji szkoły, w której pracuje. Ma to być czas przeznaczony na wycieczki, rady pedagogiczne, indywidualne spotkania z rodzicami. Do tego wszystkiego mają dojść podwyżki pensji nauczycieli. Minister edukacji i nauki przypomina, że subwencja oświatowa osiągnie w sumie poziom 8 mld zł. „Nigdy nie było takie skoku” – twierdzi szef MEiN.

Bizblog.pl poleca

Minister: po podwyżkach nauczyciel zarobi ponad 7000 zł. Nauczyciele: tak, ale przez dwa miesiące by Michał Tabaka Szaleństwo ogarnęło kupujących na Allegro. Te liczby muszą robić wrażenie by Bogdan Stech Zakończyła się pierwsza edycja Europejskiego Forum Przyszłości. Podsumowanie by Michał Tabaka

„Po podwyżce nauczyciel początkowy dostanie pensję wyższą o ponad 1400 zł brutto, a dyplomowany – o 1300 zł. W sumie po naszych propozycjach nauczyciel dyplomowany zarobi 7700 zł” – wylicza.

Minister Czarnek uważa, że nauczyciele, którzy twierdzą, że po tych proponowanych zmianach ich zakres pracy jednak się zmieni – po prostu kłamią. Ale, jak przekonuje szef edukacji i nauki, na szczęście nie dotyczy to wszystkich. „Większość nauczycieli jest poza ZNP i oni nasze propozycje jak najbardziej chwalą” – twierdzi Czarnek.

Nauczyciele: wyższa pensja ale na dwóch etatach

O komentarz do najnowszych słów ministra Przemysława Czarnka zwróciliśmy się do ZNP. Nauczyciele nie zmieniają swojego zdania. Twierdzą, że resort nie proponuje im wcale żadnej podwyżki tylko „zapłatę za dodatkową pracę”.

Dzisiaj za 4 dodatkowe godziny tygodniowo nauczyciel dyplomowany otrzymuje 972 zł brutto miesięcznie. Minister proponuje za 4 godziny podwyżkę pensji zasadniczej o nieco ponad 1 tysiąc zł. Więc gdzie ten wzrost płacy?

– pyta Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa ZNP.

Nauczyciele uważają też, że minister Czarnek w swoich wyliczeniach posługuje się przeciętnym wynagrodzeniem. „Ale to nie są zarobki nauczycieli tylko konstrukt prawny, wirtualny” – zwracają uwagę. Stąd, ich zdaniem, takie błędne dane dotyczące zarobków nauczycieli dyplomowanych na poziome ponad 7 tys. zł.

Nauczyciel dyplomowany, aby zarobić 7 tysięcy zł, musi pracować dwa miesiące

– stawia sprawę jasno Magdalena Kaszulanis.

Nauczyciele dodają, że zdają sobie jak najbardziej sprawę, że „ten komunikat jest skierowany nie do nauczycieli tylko do rodziców: zobaczcie, jak dużo daję pieniędzy, a i tak są niezadowoleni”.

To nie tylko ZNP. „Solidarność” powołuje Sztab Protestacyjny

Ze słów ministra Czarnka można też wywnioskować, że kłócą się z nim wyłącznie nauczyciele z ZNP, a reszta ma zgoła odmienne od nich zdanie i na propozycje MEiN jak najbardziej przystaje. „Dziś protestuje nawet oświatowa Solidarność, która dwa lata temu podpisała porozumienie z rządem w czasie strajku” – przypomina rzeczniczka ZNP. I rzeczywiście: w spór z ministrem Czarnkiem mocno włącza się „Solidarność”. Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” podjęła już uchwałę o powołaniu Sztabu Protestacyjnego. 

Rząd oszukuje społeczeństwo informując o kilkudziesięcioprocentowym podwyższeniu wynagrodzeń

– czytamy w przyjętym stanowisku.

Dalej oświatowa Solidarność utrzymuje, że „zaproponowane »nowe« stawki wynagrodzenia nauczycieli okazały się proponowanymi wiele lat temu i zdecydowanie odrzuconymi przez stronę społeczną postulatami”. Związkowcy ostrzegają, że jeżeli MEiN będzie upierało się przy swoim. to skutkować to będzie „kilkudziesięcioma tysiącami zwolnień nauczycieli”.„Zaproponowano nam pogorszenie warunków pracy i utratę finansowych świadczeń” – twierdzi oświatowa Solidarność.

Cieszymy się, że jesteś z nami. Dołącz do nas na Telegram, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści

spidersweb.pl/bizblog/

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!