Premier Morawiecki pozbył się kobiet. Emilewicz odpowiada

Co się stało?! Pierwszy rząd Mateusza Morawieckiego (52 l.) kobietami stał, a teraz po rekonstrukcji ostała się w nim tylko jedna przedstawicielka płci pięknej. To minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg (56 l.). To sprawia, że pod względem liczby kobiet w Radzie Ministrów, Polska plasuje się na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej! A przecież w przeszłości było dużo lepiej: w rządzie Jarosława Kaczyńskiego (71 l.) pań było 6, a w drugim rządzie Donalda Tuska (63 l.) – 7.

Po ostatniej rekonstrukcji w rządzie zabrakło miejsca dla wicepremier i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz (46 l.), która była jednym z filarów gabinetu Morawieckiego. Fakt zapytał byłą wicepremier, czy nie martwi jej to, że prezes RM pozbywa się kobiet.

– Nigdy nie byłam zwolenniczką parytetów – komentuje Jadwiga Emilewicz, przyznając jednocześnie, że rola kobiet została zmarginalizowana. – W ostatnich pięciu latach to kobiety odpowiadały za flagowe projekty obozu Zjednoczonej Prawicy – od pani premier Beaty Szydło i minister Elżbiety Rafalskiej, autorek programu 500 , przez Annę Streżyńską, cyfrowe ramię administracji, po Teresę Czerwińską, stojącą na straży finansów publicznych. Sama również miałam przyjemność dołączyć do tego grona i koordynować prace nad pakietem antykryzysowym. Dziś w 99 proc. rząd tworzą panowie. Będą musieli opanować zdolność zarządzania wielopoziomowego, jaką mają kobiety – kwituje.

Ta sytuacja mocno zbulwersowała znaną feministkę, filozof i etyk prof. Magdalenę Środę (63 l.): – To kolejny dowód na to, że żyjemy w kraju na wskroś patriarchalnym. Feudalnie patriarchalnym; znacząca większość stanowisk, które wiążą się z władzą, prestiżem i pieniędzmi należy do mężczyzn – komentuje w Fakcie.

 Prof. Magdalena Środa dla Faktu: 

To kolejny dowód na to, że żyjemy w kraju na wskroś patriarchalnym. Feudalnie patriarchalnym; znacząca większość stanowisk, które wiążą się z władzą, prestiżem i pieniędzmi należy do mężczyzn (lub do kleru, jak w czasach średniowiecza) . Kobiety to ciągle pół-obywatelki, mimo że są lepiej wykształcone, mniej narcystyczne, bardziej nastawione na współpracę niż na konkurencję, co w polityce jest bardziej cenne niż męska walka o przywództwo, prywatne ambicje, żądza władzy (np. kraje, gdzie rządzą kobiety, lepiej radzą sobie z koronawirusem).

Patriarchalizm wypacza politykę i ogranicza ją do jednego sposobu widzenia świata: męskiego. Bo to mężczyźni podejmują decyzje za wszystkich, choć – jak sami twierdzą – kobiety radykalnie się od nich różnią. Gdzie więc obiektywizm, sprawiedliwość, równość? Jednak w przypadku PiS nawet jeśli kobiety wchodzą do rządu, to i tak reprezentują męski punkt widzenia. Są na służbie u Prezesa i nie chcą pamiętać ani o tym, że są kobietami i ich interesy, potrzeby są inne, niż mężczyzn, ani też, że istnieje coś takiego jak prawa kobiet.

Kobiety w służbie patriarchatu bywają częściej bardziej patriarchalne niż mężczyźni.  Szydło, Kempa, Pawłowicz, Zalewska – to tylko tuby i narzędzia rządzących nami panów. Zero świadomości praw kobiet, zero zrozumienia dla faktu, że kobiety są w naszym kraju dyskryminowane (mniej zarabiają, są bardzo często ofiarami przemocy, mają mniejsze szanse na udane, niezależne życie, o ich ciele i macierzyństwie decydują mężczyźni).

Więc to wszystko jedno, kto jest w rządzie i jaka płeć ma tam przewagę. Autorytarną władzę sprawuje Jarosław Kaczyński, reszta to tylko bierne narzędzia (ewentualnie konkurenci), płeć jest obojętna. A przy tak męskim rządzie, jaki sobie zaordynował Prezes, nikt nie ma już złudzenia, że kobiety jakkolwiek się liczą, że liczy się równość czy kompetencje. Liczy się płeć (męska) i posłuszeństwo.

Świat śmieje się z nas od dawna, w astronomicznym tempie cofamy się do czasów feudalnych.

 Liczba kobiet w kolejnych rządach: 

Rząd Kazimierza Marcinkiewicza 5 kobiet

Rząd Jarosława Kaczyńskiego 6 kobiet

Pierwszy rząd Donalda Tuska 5 kobiet

Drugi rząd Donalda Tuska 7 kobiet

Rząd Ewy Kopacz 5 kobiet pani premier

Rząd Beaty Szydło 5 kobiet pani premier

Pierwszy rząd Mateusza Morawieckiego 8 kobiet

Drugi rząd Mateusza Morawieckiego 4 kobiety

Co się stało?! Pierwszy rząd Mateusza Morawieckiego (52 l.) kobietami stał, a teraz po rekonstrukcji ostała się w nim tylko jedna przedstawicielka płci pięknej.

To minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg (56 l.)

Po ostatniej rekonstrukcji w rządzie zabrakło miejsca dla wicepremier i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz (46 l.), która była jednym z filarów gabinetu Morawieckiego. Fakt zapytał byłą wicepremier, czy nie martwi jej to, że prezes RM pozbywa się kobiet

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*