USA: kongresmeni krytycznie o planach Pentagonu ws. wycofania 12 tys. żołnierzy z Niemiec

Członkowie komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów USA, zarówno Demokraci, jak i Republikanie, poważnie kwestionują plan Pentagonu ws. wycofania z Niemiec prawie 12 tys. amerykańskich żołnierzy, z czego ponad 6 tys. ma zostać w ogóle wycofanych z Europy.

Jak informuje serwis „Military Times”, podczas czwartkowego posiedzenia członkowie komisji sił zbrojnych amerykańskiej Izby Reprezentantów „rozerwali na strzępy” propozycję Pentagonu dotyczącą wycofania z Niemiec prawie 12 tys. żołnierzy USA. Kongresmeni przepytywali dygnitarzy tak wojskowych, jak i cywilnych, o wszystko – od braku projekcji kosztów takiego projektu po kwestię, czy ruch ten jest tylko odpowiedzią na arbitralny limit wyznaczony przez prezydenta Donalda Trumpa. Komisja ma prawo zaaprobować lub odrzucić ten koncept.

  Przypomnijmy  , że pod koniec lipca sekretarz obrony USA, Mark Esper poinformował, że z Niemiec zostanie wycofanych 12 tys. amerykańskich żołnierzy, z czego 5,6 tys. zostanie przeniesionych do innych krajów członkowskich NATO. Pozostali, czyli około 6,4 tys. ludzi, ma wrócić do Ameryki. Esper powiedział, że amerykańscy żołnierze trafią m.in. do Włoch, gdzie zostaną rozmieszczone m.in. myśliwce F-16 oraz dwa bataliony wojska, a także do Belgii. Tam, do Mons, ma zostać przeniesione ze Stuttgartu Dowództwo Europejskie Stanów Zjednoczonych (EUCOM). Ponadto, szef Pentagonu zapowiedział też wzmocnienie obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w regionie Morza Czarnego. Szef Pentagonu powiedział również, że USA planują rotację do Polski „przewodniego elementu” nowo utworzonych dowództw V Korpusu armii USA. Ma to nastąpić po podpisaniu przez Warszawę porozumienia o współpracy obronnej i umowie o „podziale obciążenia”.  Jak pisaliśmy  , wcześniej prezydent USA Donald Trump potwierdził w czasie wywiadu udzielonego dziennikarzowi „The Washington Post”, że część amerykańskich żołnierzy zostanie relokowana z Niemiec do Polski.

„Military Times” zaznacza, że „wobec braku analizy kosztów, harmonogramu i (…) ledwo wystarczającego uzasadnienia”, kongresmeni całą koncepcję bardzo słabo. Przewodniczący komisji, Adam Smith z Partii Demokratycznej powiedział, że nie uważa, by ten plan „całościowo był szczególnie dobry” i wyraził obawę w sprawie licznych aspektów dotyczących wprowadzenia go w życie.

Jednym z założeń szefa Pentagonu było wtórne rozmieszczenie na zasadzie rotacyjnej sił USA w krajach na wschód od Niemiec, bliżej granic Rosji, co jego zdaniem miałoby wzmocnić odstraszanie. Krytycy tego planu zwrócili jednak uwagę, że jego założenia odpowiadają bezpośrednio retoryce Trumpa, który groził wycofaniem amerykańskich oddziałów z Niemiec za niewywiązywanie się ze zobowiązań dotyczących przeznaczania minimum 2 proc. PKB na obronność.

Zdaniem Republikanina Maca Thornberry, potrzebna jest „ogólna racjonalizacja strategicznego planu” i skoordynowanie go z sojusznikami, a nie „garść wtórnych racjonalizacji, już po fakcie”.

Izba Reprezentantów oficjalnie proponuje, by w ustawie o autoryzacji polityki bezpieczeństwa narodowego USA na 2021 rok zawrzeć zapis zabraniający rządowi zmniejszania liczby oddziałów amerykańskich za granicą wcześniej, niż 180 dni po przedstawieniu Kongresowi odpowiednich planów przez Pentagon. Plany te muszą zarazem posiadać gwarancję, że ewentualne zmiany nie odbędą się z uszczerbkiem dla interesów USA lub ich sojuszników.

Kongresmeni chcieli wiedzieć m.in., skąd akurat liczba 12 tys. żołnierzy do wycofania i dlaczego przenosić ze Stuttgartu kwaterę główną dowództwa sił USA na Europę i Afrykę. Zdaniem Smitha, takie działania nie mają żadnego sensu, ale za to będą „bardzo, bardzo kosztowne”. Ponadto, część komentatorów w Stanach Zjednoczonych podejrzewa, że cały plan to faktycznie tylko rodzaj zagrywki wyborczej, stąd wątpliwości, czy w razie porażki wyborczej Trumpa taka koncepcja będzie w ogóle realizowana. Plan krytykuje m.in. Michèle Flournoy, była podsekretarz obrony w administracji Baracka Obamy, typowana na nową szefową Pentagonu w razie zwycięstwa Joe Bidena w listopadowych wyborach prezydenckich.

Według „Military Times”, obecny podsekretarz obrony ds. politycznych James Anderson poproszony o uzasadnienie, dlaczego Biały Dom preferuje obecność rotacyjną poza Niemcami zamiast stałej w Niemczech twierdził, że taki model zapewnia „elastyczność”. Smith skomentował, że to ładnie brzmi, „ale faktycznie nie mówi nic”. Inni kongresmeni mówili, że propozycja Pentagonu ma w założeniu rozwiązywać rzekome, a faktycznie nieistniejące problemy. Demokrata Jim Langevin powiedział, że jego zdaniem wygeneruje to więcej problemów niż rozwiąże.

Zaznaczono też, że choć dowództwo na teatr europejski miałoby zostać przeniesione do Belgii, to wciąż nie wiadomo, gdzie trafić miałaby kwatera główną AFRICOM. Anderson podczas przesłuchania sugerował, że można by przenieść ją do innego kraju w Europie lub w Afryce, a nawet do USA.

Ponadto, zwracano uwagę na szereg problemów związanych z relokacją z Niemiec tysięcy żołnierzy i licznego sprzętu 2. Pułku Kawalerii USA (tzw. 2. Pułk Dragonów). Konieczne jest bowiem znalezienie wystarczającego miejsca, także dla rodzin żołnierzy. Anderson przyznał, że Pentagon wciąż opracowuje kosztorys takiej operacji, jednocześnie powtarzając wcześniejsze szacunki Espera o „jedno-cyfrowych miliardach” dolarów.

Kongresmeni z komisji byli też sfrustrowani z powodu, ich zdaniem, „przypadkowo skonstruowanego planu” ze słabym uzasadnieniem i z faktu, że urzędnicy oddelegowani do prezentowania go, słabo sobie z tym radzili.

Generał David Allvin z amerykańskiego lotnictwa wojskowego, a zarazem dyrektor Sztabów Połączonych ds. strategii, planowania i polityki przyznał wprost, że nie uczestniczył w procesie decyzyjnym dotyczącym planów relokacji wojsk.

Zdaniem Smitha, przy tak nielicznych szczegółach trudno całościowo ocenić cały plan. „W sprawie tej i innych decyzji, musimy lepiej dowiedzieć się co się do diabła dzieje, żebyśmy mogli wykonać nasze kompetencje nadzorujące” – dodał kongresmen Partii Demokratycznej. Anderson próbował to naprostować, mówiąc, że „nie chodzi o to, że nie dostarczamy szczegółów, tylko że na tym etapie procesu nie mamy szczegółów na takim poziomie”.

  Militarytimes.com   / Kresy.pl

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*