Duda promował się przy pomocy tego przeboju. „Czuję niesmak” – mówi współautor przekładu

Sztab prezydenta Andrzeja Dudy wykorzystywał podczas ostatniej kampanii na spotkaniach z wyborcami znaną piosenkę Leonarda Cohena „Halleluyah”. Ale zmieniając słowa i sens utworu w taki sposób, aby wychwalał on pod niebiosa kandydata. – Jestem tym faktem oburzony i zniesmaczony – mówi w rozmowie z „Faktem” Maciej Karpiński, współautor przekładu znanego przeboju.

Pieśń kanadyjskiego barda jest doskonale znana melomanom na całym świecie. Polscy fani Cohena mogli sobie ją przypomnieć i zanucić w ogniu kampanii prezydenckiej. Ubiegający się o reelekcję Andrzej Duda jeździł po Polsce, spotykał się z wyborcami, przemawiał, podkreślał sukcesy swojej prezydentury i zachęcał do głosowania. A muzycznym przerywnikiem podczas wieców była piosenka Leonarda Cohena „Halleluyah”, odśpiewywana ze sceny oraz przez zebrany tłum.

 Pieśń o głębokim przesłaniu, pieśnią wyboczą  

To piękny, ponadczasowy utwór o ważnym przesłaniu. – Piosenka „Alleluja”, jak wiele innych utworów Leonarda Cohena, może być rozumiana zarówno na poziomie osobistego lirycznego wyznania, jak i w głęboko humanistycznym znaczeniu, zakorzenionym w judeochrześcijańskiej tradycji i kulturze. Wiadomo mi, że jest ona często wykonywana w Polsce podczas uroczystości pogrzebowych i wydaje się, iż ich uczestnicy rozumieją właśnie jej głębokie, religijne (choć nie ograniczone do jednej religii) przesłanie – mówi Maciej Karpiński, który razem z nieżyjącym już Maciejem Zembatym, napisał polski przekład tego wielkiego przeboju Cohena.

Niestety, w czasie kampanii prezydenckiej, słynna piosenka został odarta ze swojego pierwotnego znaczenia. Podczas wizyty Andrzeja Dudy w Skoczowie, wokalistka wykonywała publicznie ten utwór ze zmienionym tekstem. „Nadzieję wleję w serce twe / Na lepsze dni / Na dobre sny / Nasz drogi prezydencie / Żyj nam sto lat” – śpiewała po swojemu, oddając cześć prezydentowi. A w refrenie, słowa „Alleluja” zamieniała na „Andrzej Duda”. Zebrani przyłączyli się do wspólnego chóru, a prezydent oklaskami zachęcał tłum do udziału w zabawie.  Wartości sprowadzone do poziomu biesiady 

Kłopot w tym, że organizator imprezy, czyli sztab prezydenta, nie miał prawa zmienić słów piosenki bez uzyskania na to zgody od właścicieli praw do twórczości Cohena czy autorów polskiego przekładu. – Informację, że piosenka ta została wykorzystana w toku kampanii prezydenckiej p. Andrzeja Dudy z tekstem zmienionym na potrzeby politycznego przekazu, przyjąłem z najwyższym zdumieniem – komentuje Karpiński. – W sprawie tej nie chodzi nawet o zwykłe naruszenie praw autorskich, choć oczywiście ani nieżyjący już autor tej pieśni ani jej polscy tłumacze nie wyrazili zgody na takie wykorzystanie, lecz o cyniczne przeinaczenie treści utworu całkowicie wbrew jego oryginalnemu znaczeniu. Nie ma ono nic wspólnego ani z biesiadnym wykonaniem, ani z wartościami, prezentowanymi podczas zdarzeń, gdy była wykonywana w omawianym przypadku.

Zniekształconą piosenkę można było usłyszeć również na finiszu kampanii, kiedy prezydent Duda odwiedził Zamość. Po odśpiewaniu kandydatowi gromkiego „Sto lat” konferansjer zapowiedział ze sceny „muzyczny deser”, „aby ukoić emocje”, „wprowadzić w dobry nastrój”, „specjalnie dla pana prezydenta”. I znowu „Alleluja” stała się „Andrzejem Dudą”. – Napełnia mnie to nie tylko oburzeniem, ale i głębokim niesmakiem – kończy Karpiński.   Sztab Andrzeja Dudy złamał prawo?     Za utopione w wybory miliony zapłacą wszyscy Polacy. Sasin: „Demokracja kosztuje”  

Teraz możesz czytać FAKT bez wychodzenia z domu!   Pobierz najnowsze wydanie gazety i bądź zawsze na bieżąco  

Pieśń kanadyjskiego barda jest doskonale znane melomanom na całym świecie.

Współautor przekładu znanego przeboju mówi, że jest faktem wykorzystania tej piosenki”oburzony i zniesmaczony ”

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*