Jakie mamy propozycje dla Białorusi?

protesty na Białorusi

W ostatnim czasie protesty na Białorusi uległy znaczącym zmianom. Radykalnych bojowników zastąpiły kobiety z kwiatami, które w dni powszednie oraz w weekendy maszerują ulicami białoruskich miast.

Kraje Zachodu silnie zaangażowały się w poparcie dla opozycji w Białorusi. Pani Swietłana Cichanouska jest traktowana jako reprezentantka narodu walczącego z Łukaszenką. Do opozycji białoruskiej płyną z zagranicy pieniądze i doradcy. Polska od lat prowadzi dywersyjną wobec władz Białorusi telewizję Biełsat. Poparcia opozycji udzielają władze różnych krajów.

Używa się haseł o łamaniu w Białorusi praw człowieka i demokracji. Ale przecież nie o to chodzi. Na Białorusi policja bije, ale we Francji też, a w USA nawet strzela. Trudno potępiać reżim białoruski z pozycji przyjaciela reżimu Arabii Saudyjskiej lub polityki Izraela wobec Palestyńczyków. W wielu miejscach świata nieprawości jest więcej, niż w Białorusi i kraje demokratyczne nie protestują. Wiec nie chodzi o głoszone wartości. Zatem o co?

Chodzi o to, że Białoruś jest w strefie wpływów Rosji. A gra idzie o ograniczenie jej wpływów, najlepiej podporządkowanie jej. Jest to element geopolityki sprowadzającej się teraz do walki USA, jako najsilniejszego imperium. O los Białorusi nikt się nie troszczy. Teraz Białoruś funkcjonuje przy silnym wsparciu gospodarczym Rosji. Rozumiem, że Polska też chce osłabić Rosję przez wyłuskanie Białorusi ze strefy jej wpływów, jak to stało się z Ukrainą.

Ale jakie mamy wtedy propozycje dla Białorusi? Czy Zachód będzie ją wspierał finansowo, jak to robi Rosja? Czy też rozbierzemy jej zakłady przemysłowe, a bezrobotni staną się zasobem tanich pracowników dla naszej gospodarki?

W ostateczności do takiej sytuacji nie dojdzie. Rosja nie może sobie pozwolić na wojskowe bazy amerykańskie 500 km od Moskwy. Musi zareagować, gdy trzeba będzie, to także siłowo. To otworzy drogę do użycia różnych sankcji osłabiających Rosję. I właśnie o to chodzi, po to popiera się białoruską opozycję. Białoruś ma być nową Ukrainą dla Rosji. Wtedy jest nadzieja, że społeczeństwo rosyjskie zbuntuje się i doprowadzi do podporządkowania Rosji wpływom zachodu.

Gra idzie nie o Białoruś, ale o panowanie nad światem, nad jego zasobami gospodarczymi. Jednak sprawa nie jest taka prosta. Spoiwem Rosji nie jest tylko Putin, jak głosi nasza propaganda, ale poczucie dumy rosyjskiej. Tam silnie funkcjonuje jednoczący mit narodowych wojen 1812 i 1941 r. On pozwala na przetrwanie wielu trudności. I bój o rozbicie Rosji może wywołać tak silne konflikty, że zagrożą one także Polsce. Mamy już do czynienia z problemami krajów Bliskiego Wschodu rozbitych wojnami USA. Oni są za oceanem, a uchodźcy pukają do naszych granic. Trzeba o tym myśleć uczestnicząc w grze o Białoruś.

WIESŁAW ŻÓŁTKOWSKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*