Duda spotkał się z aktywistą LGBT. Na stole leżały zdjęcia ofiar homofobii

Prezydent Andrzej Duda w Pałacu Prezydenckim w Warszawie spotkał się z Bartem Staszewskim, organizatorem lubelskiego Marszu Równości, gejem i aktywistą LGBT. Dzień wcześniej, zaproszenie odrzucili Robert Biedroń i jego mama, stawiając ultimatum. – Spotkamy się, jeśli prezydent przeprosi publicznie – zapowiedział Robert Biedroń.

Bart Staszewski spotkał się z prezydentem, pomimo tego, że środowisko zdecydowanie odradzało mu taki krok. Wcześniej zaproszenie na spotkanie z Andrzejem Dudą odrzucił Robert Biedroń i jego matka, argumentując, że prezydent powinien najpierw przeprosić za porównanie społeczności LGBT do ideologii komunistycznej i odciąć się od słów posła Prawa i Sprawiedliwości oraz członka sztabu Dudy, Przemysława Czarnka, według którego osoby LGBT „nie są równe normalnym ludziom”.

 Każdy ma swoją wrażliwość 

Staszewski tłumaczył, że – w przeciwieństwie do Roberta Biedronia – choć oczekuje przeprosin od prezydenta, nie są mu one potrzebne do tego, by się z nim spotkać.

– Każdy ma swoją wrażliwość. Uważam, że jest duża grupa ludzi, która chce się spotkać z panem prezydentem, jest duża grupa ludzi, która oczekuje przeprosin. Ja także oczekuję tych przeprosin, ale mimo wszystko chcę się spotkać z panem prezydentem i pokazać mu osoby, które popełniają np. samobójstwa z powodu homofobii w Polsce – podkreślił. 

Temat LGBT pojawił się po incydencie w TVN24, w którym poseł Jacek Żalek stwierdził, że LGBT to nie ludzie, tylko ideologia. Prowadząca z nim rozmowę Katarzyna Kolenda-Zaleska wyprosiła polityka z wirtualnego studia.

– Są jakieś granice, także w tym programie, także ja bardzo panu podziękuję za tą rozmowę. Jeśli pan mówi, że LGBT to nie są ludzie… – mówiła dziennikarka.

 LGBT – główny temat wyborczy  Temat szybko stał się numerem jeden w kampanii wyborczej Andrzeja Dudy, który wspominał o środowiskach LGBT podczas spotkań wyborczych. Także inni politycy PiS komentowali słowa posła Żalka oraz zabierali głos w tej sprawie. Prezydent Andrzej Duda podczas spotkań wyborczych stwierdził, że: „próbuje nam się wmówić, że LGBT to ludzie, a to ideologia”, której „wciskanie dzieciom” jest „neobolszewizmem”. 

 Andrzej Duda nie przeprosił za swoje słowa  

– Prezydent odpowiedział na moje wezwanie do spotkania. Trwało ponad godzinę. Na samym początku sprzątnąłem zastawę ze stołu i położyłem przed prezydentem zdjęcia osób, które popełniły samobójstwa. Leżały na stole przez całe spotkanie z prezydentem – napisał po spotkaniu. – Powiedziałem prezydentowi o tym, jak wygląda sytuacja osób LGBT w Polsce. Powiedziałem, jak od lat walczymy o równe prawa, o tym jak od 2015, kiedy partia PiS doszła do władzy, odbywa się szczucie na osoby LGBT. Powiedziałem o kamieniach rzucanych w marsze równości, bo prezydent mówił, że ich nie widział. Powiedziałem o dzieciakach wyrzucanych z domów, słowach pogardy, które wypowiada w naszym kierunku prezydent państwach. Powiedziałem, że milczy kiedy na drugi marsz równości w Lublinie dochodzi do próby zamachu bombowego. Prezydent powiedział, że nie słyszał o tym. Tej przemocy nie da się przemilczeć, udać że jej nie było

Bart Staszewski opowiedział Andrzejowi Dudzie historie osób, które z powodu zaszczucia odebrały sobie życie. 

– Pokazałem zdjęcia Dominika, Kacpra i Milo. Takich nastolatków, którzy z powodu homofobii i transfobii, popełniają samobójstwa jest więcej. Dominik z Bieżunia i Milo to nie ideologia, to osoby, które nie wytrzymały i popełniły samobójstwo. Tak jak wiele innych młodych ludzi, których nazwisk nigdy nie poznamy. Pan prezydent nie pojawił się na ich grobie, nie zapalił świeczki, nie potępił homofobii i transfobii. Prezydent pozostał niewzruszony. Powiedziałem, że to skandal, że zawetował ustawę pozwalającą na bezpieczna tranzycje, że odbiera w ten sposób godność osobom transpłciowym – twierdzi Bart Staszewski.

Bart Staszewski i środowisko LGBT nie usłyszało przeprosin od prezydenta. – Na koniec prezydent powiedział, że nie przeprosi, że korzysta z wolności słowa. Skończyłem spotkanie, zapiąłem guzik marynarki i pożegnałem bez uścisku dłoni. 

 Prezydent broni rodziny  

Andrzej Duda po spotkaniu z aktywistą przyjechał do Serocka, gdzie nadal wypowiadał się na temat ideologii i rodziny w podobnym tonie jak wcześniej. 

– Bardzo wyraźnie to podkreśliłem, pokazując państwu, demonstrując i przedstawiając Kartę Rodziny – prawa rodziców do wychowania dzieci według własnych przekonań i prawo rodziców do tego, aby nikt bez ich zgody i woli inaczej ich dzieci nie indoktrynował. To jest niedozwolone, dzieci muszą być chronione – oświadczył Andrzej Duda.

Mówił, że patrząc na to, „jakie Karta Rodziny wywołuje protesty, łatwo sobie odpowiedzieć na pytanie, co nas czeka, jeżeli wygrają ci, którzy podpisywali karty przynoszące nam zupełnie inne podejście do rodziny, do dzieci”.

– Czy my tego potrzebujemy? W moim przekonaniu nie. Będę twardo bronił praw rodziny zapisanych w polskiej konstytucji. Są one tam zapisane dobrze i muszą być trwałe – powiedział prezydent. 

Najwyższa emerytura, jaką wypłaca ZUS, wynosi ponad 23,3 tys. zł brutto. To więcej niż pensja polskiego premiera czy prezydenta! Co trzeba robić, by dostawać takie pieniądze? Sporo zarabiać i długo pracować. Emeryt rekordzista przepracował 57 lat. Dzięki waloryzacji, jego emerytura tylko w tym roku wzrosła o prawie 800 zł brutto. Liczba seniorów z wysokimi świadczeniami, powyżej 7000 zł brutto, tylko w 2019 r. wzrosła o 70 proc., do niemal 36 tysięcy osób – wynika z najnowszego raportu ZUS dotyczącego wysokości emerytur.

Tragiczne wiadomości przekazała grupa sportowców, z którymi para z Bydgoszczy była w stałym kontakcie. Bartosz Apanasiewicz, doświadczony górołaz i biegacz oraz jego partnerka Ania zostali znalezieni w sobotę pod przełęczą Zawrat. Ze wstępnych ustaleń wynika, że biwakowali w okolicach tatrzańskiego szlaku turystycznego, gdy zaskoczyła ich gwałtowna burza. Czy to ona przyczyniła się do ich śmierci?

Pracowała dla Departamentu Zdrowia gromadząc i publikując dane odnośnie zakażeń koronawirusem oraz zgonów na Covid-19. Gdy odmówiła manipulowania danymi, została zwolniona z dnia na dzień. Postanowiła więc zrobić zbiórkę w internecie i stworzyć platformę pokazującą to, co jej zdaniem rząd próbował ukryć: o wiele większe liczby.

Książę Harry wyjechał z Wielkiej Brytanii, żeby prowadzić samodzielne życie, z dala od babci – królowej Elżbiety oraz pozostałych członków rodziny, którzy mogliby wpływać na jego decyzje. Wydawałoby się, że 35-letni arystokrata będzie teraz wił sobie przytulne gniazdko w towarzystwie ukochanej – Meghan Markle i synka Archiego. Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Do książęcej pary wprowadza się teściowa – Doria Ragland.

To były ułamki sekund. Auto jadącej na wycieczkę rodziny wbiło się w przydrożną barierkę. Oszołomiony pan Michał odwrócił się, żeby sprawdzić, co z dziećmi. Na całe szczęście były całe. Okazało się, że uderzył w nich pirat drogowy w srebrnym busie. Dopiero potem dowiedzieli się, że pędzili nim funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa, którzy zabezpieczali kampanię prezydenta Andrzeja Dudy.

Beztroska Doda postanowiła zaparkować byle gdzie, aby tylko wreszcie pójść z koleżanką na obiad do restauracji. W rezultacie zostawiła samochód w niedozwolonym miejscu. Raczej trudno uwierzyć, że nie zauważyła doskonale widocznych białych pasów, na których nie można stawać. Najwidoczniej miała w nosie przepisy i nie bała się, że za taki wybryk mogłaby zapłacić nawet 500 zł mandatu.

14 czerwca 1940 roku uruchomiono największy w dziejach obóz zagłady. Pani Lucyna Adamkiewicz (93 l.) jest jedną z ocalałych z tego piekła na ziemi. – Gdy dojechaliśmy na miejsce i zobaczyliśmy napis Auschwitz, moja mama powiedziała: Dziecko, to jest już nasz koniec – opowiada Faktowi o tym, co przeżyła.

Najnowszy sondaż przedwyborczy pokazuje, że szykuje się bardzo zacięta końcówka kampanii prezydenckiej, a wynik głosowania może się ważyć do samego końca. Rafał Trzaskowski wciąż skraca dystans do ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy. Różnica między nimi jeszcze nigdy nie była tak mała.

Tragedia na warszawskiej Woli. Pod czekającym na rozbiórkę wieżowcem, w którym mieściła się kiedyś Almamer Szkoła Wyższa, znaleziono zwłoki nastolatki. Wstępne oględziny ciała zaprowadziły śledczych do wniosku, że doszło tam do nieszczęśliwego wypadku. To na razie hipoteza, ale najbardziej prawdopodobna. Wiele wskazuje na to, że dziewczyna spadła z dachu. Jeśli nie było to samobójstwo ani morderstwo, trzeci scenariusz mówi o nieszczęściu podczas aktywności nazywanej urbexem. Chodzi o eksplorację trudno dostępnych lub niewidocznych miejsc w mieście (stąd nazwa Urbex, która łączy angielskie słowa exploration i urban).

Koronawirus w Polsce wciąż nie odpuszcza. Liczba zakażeń rośnie każdego dnia. Tylko dziś potwierdzono w naszym kraju 396 przypadków SARS-CoV-2. W sumie w Polsce odnotowano już ponad 29 tys. zakażeń. W wielu miejscach wykrywane są kolejne ogniska koronawirusa. W Kotfinie (woj. łódzkie), jeden z weselników zaraził wirusem 11 osób. Sanepid przebadał co trzeciego uczestnika zabawy.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*