Oni stracą 500 ? Główny ekonomista ZUS tłumaczy, dlaczego tak się powinno stać

Czy szykują się zmiany w programie 500 ? Główny ekonomista ZUS przekonuje, że pieniądze powinny trafiać tylko do najbiedniejszych rodzin i dzieci, które tego naprawdę potrzebują. – Zamiast waloryzować świadczenie 500 , lepiej zastanowić się, jak skierować wyższe świadczenia tylko do tych, którzy naprawdę go potrzebują – mówi prof. Paweł Wojciechowski, główny ekonomista ZUS oraz były minister finansów w wywiadzie dla money.pl.

Główny ekonomista ZUS nie jest przekonany, że przyznanie 500 służy finansom państwowym, ale także, czy rzeczywiście trafia do tych, którym mogłoby pomóc. – Uważam, że zamiast podnosić 500 , lepiej je adresować do tych, którzy faktycznie go potrzebują, czyli rodzin o niższych dochodach – zaznacza prof. Paweł Wojciechowski. 

Zastrzega jednocześnie, że jego zdaniem, nie każdy, kto posiada dzieci, powinien dostawać dodatkowe pieniądze od państwa. – To świadczenie nie wszystkim się należy, powinny je otrzymywać dzieci mniej zamożnych rodziców. Jeśli świadczenie miałoby wzrastać, to kwotowo, a nie procentowo – zaznacza prof. Wojciechowski. – Najlepiej byłoby jednak poczekać kilka lat i ocenić efekty dla ograniczania ubóstwa, poziomu nierówności. Zawsze byłem zwolennikiem dobrego adresowania programów społecznych, bo wtedy poziom świadczeń dla potrzebujących może być wyższy.

 Emeryci nie powinni być uprzywilejowani  Główny ekonomista ZUS odniósł się także do przedwyborczych obietnic, które zakładają zniesienie składki zdrowotnej do ZUS od emerytur. – Artykuł 67 Konstytucji RP nakazuje państwu zapewnienie ochrony zdrowotnej obywateli. Idziemy w kierunku powszechnej opieki medycznej. Ktoś musi ponieść związane z tym koszty. Czy emeryci powinni być grupą uprzywilejowaną, która z tej daniny zostanie zwolniona? Według mnie nie – mówi prof. Wojciechowski. –  Zasada solidarności społecznej nakazuje, abyśmy wszyscy coś wpłacili do systemu, inaczej należałoby i tak sfinansować NFZ z innych podatków. Dodatkowo emeryci są tą grupą społeczną, która trochę więcej korzysta ze świadczeń medycznych niż reszta społeczeństwa, zatem nie ma powodu, by ich z tego obowiązku całkowicie zwalniać.

 Do emerytur dopłaci społeczeństwo  Specjalista ZUS został także zapytany o to, ile musimy płacić ZUS-owi, żeby każdy dostał minimalną emeryturę w przyszłości. – To trudne pytanie, bo długość życia ciągle się wydłuża, czyli rośnie liczba lat pobierania świadczenia. Można jednak założyć, że minimalne składki powinny być odprowadzane od co najmniej 60 proc. przeciętnej płacy przez co najmniej 27 lat. Tymczasem obecnie kobiety mogą uzbierać staż uprawniający do dopłaty z budżetu państwa do minimalnej emerytury już po 20 latach pracy. Rachunek jest prosty: społeczeństwo z podatków dopłaci im do tych dodatkowych 7 lat – wylicza prof. Wojciechowski.  Prof. Wojciechowski podkreśla, że musimy wypracować taki system, w którym społeczeństwo nie dźwigałoby ciężarów tych, którzy nie oszczędzali lub oszczędzali niewystarczająco. – Niedobrze byłoby, aby w przyszłości również przedsiębiorcy lub osoby nadmiernie wykorzystujący niżej oskładkowane umowy skarżyli się na niskie emerytury, jak robią to dziś artyści i twórcy, którzy wnosili niewielkie składki i są dziś rozżaleni, że mają głodowe emerytury. Zasadą ubezpieczeń jest proporcjonalność do wkładu, ekwiwalentność. Dlatego każdy powinien wiedzieć, ile i za co płaci – podsumowuje ekonomista. 

Tragedia na Kaszubach. W środę późnym wieczorem w Łyśniewie Sierakowickim (woj. pomorskie) doszło do nieszczęśliwego wypadku. W trakcie prac polowych niespełna dwuletnie dziecko wpadło pod koła ciągnika. Maszynę prowadził ojciec chłopca. Śmigłowiec LPR przetransportował dziecko do jednego ze szpitali w Gdańsku. Jego stan jest bardzo ciężki.

Narodziny Lilianki Olszewskiej, córki Agaty Mróz i Jacka Olszewskiego, to dla wielu symbol bezgranicznej matczynej miłości i poświęcenia. Mama dziewczynki, jedna z najbardziej utalentowanych polskich siatkarek, odmówiła leczenia, które mogłaby zaszkodzić jej dziecku. 26-latka zmarła dwa miesiące po porodzie. Od jej tragicznej śmierci minęło już 12 lat…

Niewinna zabawa dwóch braci z Włocławka (woj. kujawsko-pomorskie) skończyła się nieszczęściem. Chłopcy wraz z rodzicami wyjechali na działkę do nieodległej miejscowości Krępiny. W oddalonej od kilkaset metrów skarpie 6- i 10-latek chcieli zbudować swoją bazę. Chłopcy drążyli tunel, kiedy ziemia osunęła się na starszego z braci. 6-latek natychmiast pobiegł po pomoc. Na miejsce jako pierwszy przybiegł ojciec chłopców, który gołymi rękami odkopywał syna spod zwał piasku, a potem go reanimował. 10-latek trafił do szpitala. W jakim jest stanie i jakie są rokowania?

To straszna tragedia. W maleńkiej podlubelskiej wsi Brzeziny młoda kobieta (27 l.) postrzeliła z broni myśliwskiej własną córeczkę (4 l.). Do niekontrolowanego wystrzału doszło podczas czyszczenia strzelby. Ranna została dziewczynka i mężczyzna, który pracował w gospodarstwie. Stan dziecka jest bardzo poważny. Jeden z odłamków trafił tuż obok serca.

Nie żyje Chris Trousdale, członek znanego amerykański boysbandu Dream Street. Zmarł we wtorek wieczorem w szpitalu Burbank w Kalifornii w wyniku komplikacji po zakażeniu koronawirusem. Miał zaledwie 34 lata.

Prowadzenie programu realizowanego na żywo wymaga dużego doświadczenia, ale także niesłychanego wyczucia. Niejednokrotnie na wizji poruszane są bardzo poważne tematy, do których należy się odpowiednio przygotować. Po jednym z ostatnich wydań „Pytania na śniadanie” Ida Nowakowska i Łukasz Nowicki znaleźli się w ogniu ostrej krytyki. Czy prowadzący zbagatelizowali, a nawet wyśmiali problem depresji?

Ryszard Adamus († 66 l.) zmarł nagle w połowie maja. W czwartek 4 czerwca odbył się jego pogrzeb. W ostatniej drodze na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie zmarłemu producentowi muzycznemu towarzyszyła rodzina, znajomi i znani przyjaciele. „Króla dyskotek” pożegnali m.in. Andrzej „Piasek” Piaseczny”, Wojciech Gąssowski, Rudi Schuberth, Marek Sierocki, byli piłkarze Tomasz Iwan i Radosław Majdan oraz Rafał Maserak. Rodzina zmarłego prosiła o nie składanie kondolencji z uwagi na pandemię koronawirusa.

Marcin Z. z Tarnowa pozował do zdjęć z uśmiechem i chętnie tulił swoje córki. W oczach sąsiadów był dobrym mężem i troskliwym ojcem trójki dzieci. Jednak 39-latek skrywał drugą naturę. Był mściwy i nieustępliwy. Przed zabójstwem napisał o sobie w internecie: „Daję serce na tacy. Jeśli ktoś mnie oszuka, zjadam jego serce. Zazdrosny o kobietę i potrzebujący czułości”. Czy te słowa mogą być kluczem do rozwikłania zagadki, dlaczego poderżnął gardło żonie i najstarszej córce?

Do tej pory na całym świecie potwierdzono u prawie 6,6 mln osób zakażenie koronawirusem. Odnotowano ponad 388 tys. zgonów osób z COVID-19. Najwięcej przypadków zakażeń wykryto jak dotąd w Stanach Zjednoczonych. W Meksyku zanotowano w środę 1092 zgonów, najwięcej od początku pandemii w tym kraju. W Polsce od początku pandemii wykryto 25 048 zakażeń. Zmarło do tej pory 1117 osób.

Wiele wskazuje na to, że sprawa zaginięcia Madeleine McCann będzie miała niebawem swój finał. 3 czerwca policja ogłosiła, że osobą podejrzaną o udział w zbrodni jest 43-letni Niemiec Christian B. Mężczyzna odsiaduje siedmioletni wyrok za zgwałcenie turystki z USA. Powiązano go z Madeleine McCann po tym, jak powiedział znajomemu przy kieliszku, że wie, co się z nią stało. Wiadomo, że Christian B. to przestępca, który lubuje się w torturowaniu swoich ofiar.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*