Kto ma rację dzień wcześniej od innych ten przez dobę uchodzi za idiotę. Niektórzy uważają Georgette Mosbacher za osobę błądzącą

Najpierw wypowiedziami o TVN ambasador Mosbacher zneutralizowała wobec siebie opozycję. Nabrałem się na ten polityczny manewr nawet wymieniając listy. Następnie przyszły słowa, “jeśli Niemcy nie chcą broni jądrowej, może zechce ją Polska”. Czy ktokolwiek myślący w kategoriach politycznych uważa, że wypowiedziane one były przypadkiem? Czy raczej Pani Ambasador nie wyraża czegoś, co od lat forsują wysoko postawione osoby w amerykańskim establiszmencie? Przypomnijmy Donalda Trumpa w Warszawie i później jego reprymendy udzielane niemieckim politykom z niewywiązywania się ze zobowiązań wobec NATO, jednocześnie wspierając Nord Stream 2, uzależniając się tym samym energetycznie od Rosji i stając się jej zakładnikiem.

Rolf Nikel, ambasador Niemiec w Polsce, dezinformuje opinię publiczną utrzymując, że Niemcy pozostają określonym przez umowy płatnikiem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jak zaczęła nabrzmiewać możliwość najechania krajów bałtyckich, to z Niemcami zaczęły dziać się sprawy, które warto przywołać. Propozycja rozmieszczenia oddziałów, ale gdzie? W Szczecinie. Potem niemieccy obywatele ochotnicy walczący przeciwko Ukraińcom. Także fanaberie niemieckich lokalnych kacyków wobec transferów żołnierzy amerykańskich z Niemiec do Polski. Georgette Mosbacher wypowiedziała pomysł, nad którym należy rozpocząć dyskusję. Nie w mediach. Ale wśród polityków będących w Polsce u władzy. Moment byłby sprzyjający, zwłaszcza jeśli dojdzie do reelekcji Donalda Trumpa.

Koszta przetransferowania broni jądrowej z Niemiec do Polski, byłyby duże i stanowiłyby część skomplikowanej operacji, ale operacji możliwej do przeprowadzenia. Powiedziałbym nawet, że przy politycznym trzęsieniu ziemi, jakie musiałoby nastąpić, Polska stanęłaby w jednym szeregu z państwem, które wciąż uchodząc za przywódcę Wolnego Świata, może być zmuszone do prowadzenia konfliktów nie tyle już w Syrii, ale na obrzeżach Europy i dalej na Pacyfiku. Nie miejmy bowiem złudzeń, że wobec zmasowanych ataków i pogróżek komunistycznych Chin wobec Australii i Nowej Zelandii, Stany Zjednoczone stanęłyby w ich obronie, nie wykluczając sytuacji ekstremalnej, to jest takiej w której doszłoby do użycia broni atomowej.

USA zaatakowane wirusem z Wuhan. Chińscy taktycy od wojny doszli do wniosku, że konflikt nuklearny zakończyłby się porażką i trzeba spróbować, bez względu na ofiary i straty własne, metod bardziej wyszukanych? Ludzie Zachodu od dziesięcioleci żyją pod kloszem. Tracąc chęć przetrwania wolą komentować spadające z kry niedźwiedzie, czy analizować wypowiedzi szwedzkiej nastolatki. Wojny nikt nie chce. Ale wojny to historia ludzkości. “Niech na całym świecie wojna, byle…” Piękne słowa. Ale nie powstrzymały tatarskich najazdów, potopu, rozbiorów, czy barbarzyństwa rodaków Rolfa Nikela. Warszawa stała się zakładnikiem tych, którzy próbują na niej obecnie swej narracji. Sojusz ze Stanami Zjednoczonymi w czasach pandemii, to coś innego, niż Anglia i Francja w roku 1939. Ale żeby przetrwać i móc się bronić, potrzebna jest husarska szabla o większej skuteczności, co Rolf Nikel natychmiast pojął.

Henryk Skwarczyński

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*