UE wydaje na obronność w rok, tyle co USA w kilka godzin

Pandemia sprowadziła europejską politykę obronną do parteru: roczny budżet Brukseli na ten cel będzie odpowiadał temu, co Pentagon wydaje w kilka godzin.

Obrazek był wymowny. – Pandemia najpewniej uczyni otoczenie Europy jeszcze bardziej niebezpiecznym w nadchodzących latach. Potrzeba silnej polityki bezpieczeństwa i obrony Unii jest tym bardziej potrzebna – przekonywał w tym tygodniu w europejskiej centrali przedstawiciel Wspólnoty ds. zagranicznych Josep Borrell.

Jednak przed Hiszpanem sala prasowa świeciła pustkami. I choć takie są w czasach zarazy wymogi bezpieczeństwa, trudno było uciec od myśli, że to nic więcej, jak głos wołającego na puszczy.

Priorytet: gospodarka

W przyszłą środę Komisja Europejska przedstawi kolejny w trakcie minionych 12 miesięcy projekt nowego budżetu Unii na lata 2021–2027. Pierwotnie zapisano w nim, że na obronę zostanie odłożonych 13 mld euro na siedem lat, ale ta kwota już została ścięta do 6 mld euro. A i to nie koniec zaciskania pasa.

– Możemy spodziewać się kolejnych ograniczeń, one już nadchodzą. To wyjątkowo przykre, bo dopiero teraz podnosiliśmy się z zapaści po kryzysie finansowym sprzed dziesięciu lat – podkreśla dyrektor Europejskiej Agencji Obrony Jiří Šedivý. Pod naciskiem najmocniej dotkniętych Covid-19 krajów Unii, w tym: Włoch, Hiszpanii i Francji, priorytet w Brukseli jest dziś jeden: odbudowa gospodarcza.

Ale redukcja wydatków na obronę jest z tego powodu tak głęboka, że to, co w zamyśle Francji i Niemiec miało być motorem odrodzenia integracji po decyzji Brytyjczyków o opuszczeniu Unii w 2016 r., staje się projektem mało poważnym. Dość wspomnieć, że Pentagon, którego budżet wynosi na ten rok 738 mld USD, w ciągu jednego dnia przeznacza przeszło dwa razy więcej na obronę, niż władze Unii będą miały do dyspozycji w ciągu roku.

Claudia Major, dyrektor departamentu strategicznego w Niemieckim Instytucie Spraw Międzynarodowych (SWP), przypomina, że ostatni taki program cięć, który objął nie tylko wydatki unijnej centrali, ale przede wszystkim budżety obronne każdego z krajów członkowskich, miał katastrofalne skutki. Spowodował, że potencjał wojskowy państw składających się na zjednoczoną Europę, spadł o 30 proc.

– Wyłoniły się z tego niepełne i z punktu widzenia militarnego bezużyteczne miniarmie – uważa niemiecka ekspertka.

Wyjątkowo drastycznym przykładem takiej strategii jest Austria, która przed kryzysem wydawała na obronę blisko 1 proc. PKB, ale w 2019 r. zredukowała ten wskaźnik do 0,6 proc. Kraj, jeden z najbogtszych w UE, jest co prawda neutralny, nie należy do NATO. Jednak gdyby poważnie traktował deklarowane dążenie Unii do uzyskania coraz dalej idącej, „strategicznej autonomii” względem Ameryki, nie miałby jak usprawiedliwić takiej polityki.

Francja zmienia plany

Ale nawet Hiszpania, której Borrell jeszcze w minionym roku był ministrem spraw zagranicznych, nie podchodzi do sprawy poważnie. Tu wydatki na wojsko w 2019 r. wynosiły 0,92 proc. PKB, najmniej z europejskich krajów NATO poza Luksemburgiem. „Chodzi panu o obronę, w którą Hiszpania nic nie inwestuje?” – napisał pod apelem Borrella o większe wydatki na obronę na Twitterze jeden z internautów.

To de facto pozostawia w dalszym ciągu Unię na łasce Ameryki. Ale taka strategia jest coraz bardziej ryzykowna. W tym roku z powodu pandemii Waszyngton w zasadzie odwołał największe od upadku komunizmu ćwiczenia wojskowe w Europie („Defender”), ograniczając się do wysłania na nasz kontynent 6 tys. żołnierzy. Donald Trump, w przeciwieństwie do swojego poprzednika w latach zagrożenia ebolą (2013–2014) nie zdobył się na koordynację odpowiedzi świata na Covid-19. Stany coraz bardziej koncentrują się więc na sobie, a jeśli miałyby podjąć wyzwanie jakiegoś obcego państwa, to Chin.

Na początku lutego Emmanuel Macron w przemówieniu o nowej doktrynie strategicznej Francji miał ambicję otwarcia nowego rozdziału w europejskiej polityce obronnej. Chodziło o rolę francuskich sił nuklearnych, z 300 głowicami trzecich najważniejszych na świecie, w zapewnieniu bezpieczeństwa Wspólnoty.

– Francja nie odda pod kontrolę Brukseli arsenału jądrowego. Ale w swojej strategii ich użycia może uwzględnić Unię – mówił z aprobatą Wolfgang Ischinger, szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

To było jednak zanim pandemia uderzyła we Francję, całkowicie zmieniając priorytety jej prezydenta.

JĘDRZEJ BIELECKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*