Szef WHO człowiekiem Pekinu?

Tedros Adhanom, były minister zdrowia Etiopii, szef WHO, jest krytykowany nie tylko przez Donalda Trumpa. Niedawno odpowiedział na krytykę, twierdząc, że to ataki rasistów inspirowane przez Tajwan. Brzmi to jak chińska propaganda, a Adhanom jest uważany za człowieka Pekinu.

Foreign Policy, amerykańskie czasopismo, zwróciło uwagę, że Pekin od początku odniósł sukces w kierowaniu Światową Organizacją Zdrowia (WHO), która zarówno otrzymuje fundusze z Chin, jak i jest zależna od reżimu partii komunistycznej na wielu poziomach. Międzynarodowi eksperci nie uzyskali dostępu do kraju, dopóki dyrektor generalny Tedros Adhanom nie odwiedził prezydenta Xi Jinpinga pod koniec stycznia. Wcześniej WHO bezkrytycznie powtarzała informacje od chińskich władz, ignorując ostrzeżenia od tajwańskich lekarzy – niereprezentowanych w WHO, która jest organem Narodów Zjednoczonych – i niechętnie ogłaszały „stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym”, zaprzeczając po spotkaniu 22 stycznia, że była taka potrzeba.

Po wizycie w Pekinie WHO oświadczyło w oświadczeniu, że docenia „zwłaszcza zaangażowanie najwyższego kierownictwa i przejrzystość, którą wykazali”. Dopiero po spotkaniu ogłosił, 30 stycznia, stan zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Po tym, jak Chiny zgłosiły tylko kilka nowych przypadków każdego dnia, WHO ogłosiła koronawirusa pandemią 11 marca – mimo że rozprzestrzenił się na całym świecie kilka tygodni wcześniej.

PRAWY.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!