Głowa Artura wisiała jak na włosku. Zginął, bo piękna Milena nie chciała jego rywala

Krzysztof S. (36 l.), najpierw z wynajętymi bandytami zwabił i pobił swojego sąsiada Artura Ch. (32-l). Dwa dni później Krzysztof S., zaczaił się na Artura Ch., pod jego własnym domem. Gdy ten podjeżdżał samochodem, zadał mu ponad 30 ciosów nożem w szyję. Głowa Artura wisiała jak na włosku. To wszystko zrobił, bo piękna sąsiadka Milena (22 l.) wybrała Artura, a nie jego.

Z piątku na sobotę Artur Ch. był w domu swojej narzeczonej Mileny (22-l). Jej brat akurat miał urodziny. Potem Artur wsiadł do samochodu i pojechał do swojego domu. Do przejechania miał około 100 metrów. By wjechać na podwórko musiał otworzyć bramę. Już wtedy zobaczył swojego sąsiada Krzysztofa S., ale nie obawiał się z jego strony niczego złego. Ten zadał mu nożem ponad 30 uderzeń w szyję. Ciosy okazały się śmiertelne.

Zwłoki Artura koło godziny 8 znalazł jego ojciec. Gdy siostra zabitego przyjechała na miejsce wesprzeć swojego tatę, zjawił się i Krzysztof S. Podejrzany składał kondolencje rodzinie zamordowanego. Głośno mówił, co by zrobił mordercy, gdyby go złapał.

Policjanci i prokuratorzy wzięli się natychmiast ostro do roboty. W rozwikłaniu tej sprawy pomogło im zdarzenie sprzed kilku dni. Ktoś najpierw ukradł tablice rejestracyjne samochodu Artura. Potem ktoś zadzwonił i mówił, że je znalazł. Gdy Artur pojechał się spotkać z osobą, która do niego dzwoniła, napadło na niego trzech zamaskowanych mężczyzn. Policjanci poskładali puzzle i już kilka godzin po ujawnieniu zwłok zatrzymali Krzysztofa S. Ten przyznał się do rozboju, morderstwa i zlecenia jednej osobie zabicia kolejnych dwóch osób.

Krzysztof S. mieszka w w Dąbrówce. To wieś pomiędzy Tucholą, Chojnicami, a Sępólnem Krajeńskim. na jego ulicy stoi osiem domów. Naprzeciwko domu Krzysztofa stoi dom rodziców Mileny A. Mężczyzna próbował przekonać dziewczynę, żeby byli parą. Ta nie była nim zainteresowana. Do Krzysztofa S. nic nie docierało. Musieli interweniować rodzice dziewczyny.

Pod koniec zeszłego roku, na urodzinach sąsiadki, Milena zatańczyła ze swoim sąsiadem Arturem Ch. Od razu między nimi zaiskrzyło. Wszyscy się cieszyli.

Nikt jednak nie wiedział co planuje ich sąsiad.

– On był trochę dziwny. Mówiło się, że sektę chciał zakładać. Do kościoła nie chodził. Jak jego siostra ślubowała, to progu kościoła nie przekroczył. Biegał wieczorami. Ubierał się na czarno. Schudł strasznie – mówi mieszkaniec Dąbrówki.

Sąd rejonowy w Tucholi aresztował Artura Ch. na trzy miesiące.

SE.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!