Rosja i Białoruś zaniepokojone działaniami NATO u swoich granic

14 sierpnia w Mińsku odbyła się konferencja prasowa poświęcona rosyjsko-białoruskim manewrom „Tarcza Sojuszu-2019”, które zaplanowano od 13 do 19 września na poligonie Zachodniego Okręgu Wojskowego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Mulino w Obwodzie Niżegorodskim.

Na spotkanie ministerstwo obrony zaprosiło przedstawicieli korpusu wojskowego i dyplomatycznego 12 państw: Azerbejdżanu, Bułgarii, Wielkiej Brytanii, Wietnamu, Niemiec, Kazachstanu, Chin, Litwy, Rosji, Syrii, Ukrainy i Czech.

Według szefa sztabu generalnego Sił Zbrojnych Białorusi – wiceministra obrony, generała dywizji Olega Biełokoniewa, zadeklarowana liczba żołnierzy uczestniczących w manewrach jest mniejsza niż 13 tysięcy. Znaczy to, że kraje organizujące je nie mają, zgodnie z regulacjami OBWE, obowiązku zapraszania obserwatorów. Jednak Rosja i Białoruś mają zamiar zaprosić obserwatorów oraz dziennikarzy do prawdziwego obserwowania ćwiczeń. Jest to działanie dobrowolne i świadczy o otwartości i transparentności miejscowych władz.

Podczas konferencji szef sztabu generalnego  zapewniał, że Białoruś „konsekwentnie i celowo realizuje politykę pokojową, dąży do zmniejszenia eskalacji napięć w Europie Wschodniej i wspiera wszystkie kroki na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa regionalnego i pasa sąsiedzkiego”, o czym świadczyć mają spotkania z prasą i zagranicznymi attache wojskowymi.

Tymczasem – według Biełokoniewa, podczas ćwiczeń wielonarodowego kontyngentu połączonych sił zbrojnych NATO „wypracowywane są kwestie użycia wojsk w bezpośredniej bliskości granic Państwa Związkowego, a niektóre zadania przez nich ćwiczone wykorzystywane są do prowadzenia operacji ofensywnych”.

Białoruski wiceminister oświadczył, że analiza największych manewrów tj. Anakonda-2018 lub Dragon-2019, wskazuje na to, że NATO koncentruje się na ćwiczeniu wariantów „niestety, ale siłowego reagowania na kryzysy i konflikty, które mogą się pojawić na przestrzeni byłego Związku Radzieckiego”.

Białoruski minister podkreślił, że to co najbardziej niepokoi Białoruś, to przesunięcie akcentów podczas ćwiczeń NATO u granic Państwa Zwiazkowego – z działań obronnych i specjalnych na obronne i ofensywne”.

Jednocześnie dodał, że „Białoruś nie podnosi larum o jakimś zagrożeniu ze strony Zachodu i nie oskarża o agresję”, mimo że takie oświadczenia padały pod adresem Białorusi przed ćwiczeniami Zapad – 2017.

MARCIN SZYMAŃSKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*