Ukradł telefon, by zapłacić za narkotyki. Wydało się… przez miłość!

Przestępca stał się ofiarą. 19-latek wraz z trzema kolegami ukradł telefon młodej kobiecie. Ten „żart” doprowadził wszystkich za kratki. Sprawa być może nie wyszłaby na jaw, gdyby nie miłość!

19-latek ukradł telefon młodej kobiecie. Towarzyszyło mu trzech kolegów. Jak twierdzą przestępcy, to miał być tylko niewinny żart. Dopiero później okazało się, że jeden z członków grupy zakochał się w ofierze przestępstwa. 16-latek zażądał od kolegów, aby zwrócili telefon młodej kobiecie. Problem zaczął się, gdy na jaw wyszło, że skradzionego przedmiotu już nie ma. 19-latek miał oddać telefon koledze, któremu był winien pieniądze za narkotyki.

Kiedy okazało się, że telefonu nie da się odzyskać, koledzy postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość. Odnaleźli 19-latka, który oddał telefon za długi na jednym z mokotowskich osiedli. Uderzali go pięścią, a nawet użyli gazu pieprzowego, którego przez przypadek sami padli ofiarą. Jeden z mężczyzn użył go wobec 19-latka, ale na skutek wiatru sam stał się jego ofiarą. Napadnięty 19-latek zdołał uciec do restauracji, ale i tam został odnaleziony. „Koledzy” wyciągnęli go z restauracji na zewnątrz i pobili.

Policjanci zostali zawiadomieni przez przechodniów. Czterech napastników i ofiara zostali zatrzymani i osadzeni w policyjnej celi. Zatrzymany 16-latek trafił do policyjnej izby dziecka. Po nocy spędzonej w areszcie dwóch 17-latków i 27-latek usłyszeli zarzuty pobicia, za które grożą im nawet trzy lata więzienia. Żaden z nich nie przyznał się do winy. Odpowiedzialnością za czyny obarczali siebie nawzajem. Zatrzymany 16-latek został zwolniony do domu. 19-latek, który został pobity, został też oskarżony o kradzież telefonu, za co grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności. Mężczyzna zobowiązał się do odzyskania skradzionego telefonu i przekazania go policjantom, którzy oddadzą go pokrzywdzonej.

SE.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*