Kolejna AFERA w MON? Resort obrony chce kupić 50-letni złom

AFERA w MON

Od 2018 roku resort obrony prowadzi rozmowy z Amerykanami na temat pozyskania nowych bądź używanych samolotów transportowych C-130 Hercules – dowiedział się nieoficjalnie Onet. W lutym tego roku próbowaliśmy potwierdzić to w MON. Wówczas resort stanowczo zaprzeczył. Obecnie informacje te potwierdziliśmy w kilku niezależnych źródłach związanych z Siłami Powietrznymi.

Polskie wojsko dysponuje pięcioma samolotami Hercules C-130E, które stacjonują w 33. Bazie Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Są to wiekowe – około 50-letnie maszyny, które dziesięć lat temu trafiły do Polski w ramach amerykańskiej pomocy dla państw sojuszniczych. Głównym ich zadaniem jest przewóz dużych ładunków oraz żołnierzy. Bardzo intensywnie maszyny te były wykorzystywane w trakcie polskich misji w Afganistanie i Iraku.

Herkulesy dla Polski w Kongresie

W ostatnich latach Herculesy przeszły duże remonty systemowe w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 (WZL) w Bydgoszczy. Przedłużono w ten sposób możliwość ich eksploatacji o kolejne pięć lat. Jednak, jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, stan techniczny tych maszyn pozostawia wiele do życzenia. Z tego powodu będą one musiały być systematycznie wycofywane z użytkowania. Trudno się więc dziwić, że resort obrony sonduje możliwość zastąpienia ich przez nowsze tego typu maszyny.

Pod koniec lutego tego roku dziennikarze Onetu dowiedzieli się, że delegacja Sił Powietrznych udała się do Stanów Zjednoczonych, by rozmawiać na temat pozyskania pięciu samolotów Hercules w wersji C-130H, które miałyby pochodzić z nadwyżek sprzętowych amerykańskiego lotnictwa.

– Teoretycznie mielibyśmy je dostać za darmo w ramach programów wsparcia sojuszniczego. Polska musiałaby tylko pokryć koszy napraw i transportu maszyn do naszego kraju – mówi informator Onetu. Dodaje, że za tym projektem lobbują WZL nr 2 w Bydgoszczy, bo liczą na kontrakt związany z remontem i modernizacją tych maszyn u siebie. – Sprawą Herculesów dla Polski co najmniej od marca zajmuje się amerykański Kongres – dodaje. To Kongres oraz Departament Stanu muszą wyrazić zgodę na eksport amerykańskiego uzbrojenia. Obie instytucje, zgodnie z prawem, mogą również tego typu decyzje zablokować.

W lutym zapytaliśmy resort obrony, czy podpisze umowę na pozyskanie kilku sztuk używanych samolotów transportowych Hercules ze Stanów Zjednoczonych oraz czy mają one przejść modernizację do nowszej wersji w WZL nr 2 w Bydgoszczy. Centrum Operacyjne MON wówczas odpowiedziało: „Ministerstwo Obrony Narodowej obecnie nie prowadzi rozmów ani postępowań dotyczących pozyskania samolotów transportowych C-130 Hercules”.

Tymczasem 4 czerwca na Twitterze Alan Warnes, ekspert i dziennikarz zajmujący się lotnictwem, napisał, że polscy przedstawiciele Sił Powietrznych kilka tygodni temu odwiedzili bazę lotniczą Davis Montan w Tucson w Arizonie, aby rozważyć nabycie pięciu używanych samolotów C-130H Hercules.

Ponownie zapytaliśmy resort obrony, kiedy dokładnie miała miejsce ta wizyta i czym się zakończyła. Centrum Operacyjne MON nie odniosło się jednak do tych pytań. Za to wysłało komunikat, że: „W lutym przekazaliśmy Państwu informacje zgodne ze stanem faktycznym. Ministerstwo Obrony Narodowej nie prowadziło rozmów dotyczących pozyskania samolotów transportowych Hercules”.

– Oczywiście, że resort od dawna sonduje Amerykanów co do możliwości pozyskania używanych Herculesów lub zakupu nowych tego typu maszyn. Trudno zrozumieć, dlaczego nie chce się do tego przyznać – mówi jeden z ekspertów wojskowych. – Te rozmowy na początku roku były już dość mocno zaawansowane. Potem ktoś formalnie wcisnął wsteczny, ponieważ stwierdzono, że trzeba to zrobić zgodnie z procedurami. Dopiero, jeśli z dialogu technicznego wyjdzie, że należy kupić samoloty w tamach FMS (program wsparcia sojuszników -red.), to takie pewnie pozyskają. Nie bez powodu ogłoszono właśnie teraz dialog techniczny – podkreśla nasz informator.

Rzeczywiście, 23 maja tego roku na stronie Inspektoratu Uzbrojenia MON, pojawiło się ogłoszenie o zamiarze przeprowadzenia dialogu technicznego na zakup średniego samolotu transportowego o kryptonimie „Drop”.

– Uruchomiono dialog techniczny, ponieważ procedury pozyskania samolotów transportowych wymagają przeprowadzenia takich analiz. Być może więc wizyty polskich delegacji w USA odbywały się w ramach fazy analityczno-koncepcyjnej, jako jedna z rozważanych opcji zakupu samolotów transportowych – ocenia Tomasz Dmitruk, ekspert wojskowy i redaktor portalu DziennikZbrojny.pl oraz miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”.

Poszukiwania Herculesów trwały od dawna

Jak się dowiedzieliśmy, wojsko już od dawna sondowało możliwość pozyskania tych maszyn. – Na początku ubiegłego roku MON wysłało zapytanie do Amerykanów o możliwość dostawy pięciu nowych Herculesów w wersji J, o ile dobrze pamiętam, w latach 2023-2026. Jak rozumiem, został wówczas wszczęty dialog techniczny z Amerykanami i rozpoczęto budowanie bazy informacyjnej do fazy analityczno-koncepcyjnej – wspomina emerytowany oficer lotnictwa.

– Poproszono Amerykanów o udzielenie informacji, czy mają na liniach produkcyjnych tzw. sloty, czyli miejsca do produkowania tego sprzętu, w poszukiwanych przez nas odstępach czasowych. Poprosili nas wtedy o doprecyzowanie, jaką wersją Herculesów jesteśmy zainteresowani, czy na pewno krótszą, mniej pojemną, a nie dłuższą, akurat produkowaną. Potwierdziliśmy wtedy, że potrzebujemy wersji krótszej. Odpowiedzieli, że jest możliwość takiej dostawy – wspomina emerytowany oficer lotnictwa i podkreśla, że w Stanach Zjednoczonych wizyty studyjne w sprawie pozyskania samolotów transportowych odbywały się w ostatnim czasie dość często – dodaje.

– Twierdzenie, że nie rozglądamy się za następcami naszych Herculesów, jest podwójnie błędne. Po pierwsze, nasi koledzy z Inspektoratu Uzbrojenia sondowali Amerykanów, czy będą w stanie dostarczyć taki sprzęt. Po drugie, dwa tygodnie temu ukazało się zaproszenie Inspektoratu Uzbrojenia do dialogu technicznego „Drop”, co potwierdza, że prowadzą także prace studyjne – mówi informator Onetu.

– Samoloty Hercules polskiego wojska mają 50 lat. Przechodzą przeglądy strukturalne zgodnie z harmonogramem opracowanym przez Amerykanów. Jeszcze przez kilka lat będzie można nimi bezpiecznie latać i ten czas należy wykorzystać na znalezienie ich następcy. Przedłużanie ich użytkowania o kolejne pięć lat, na drugą połowę przyszłej dekady, ze względu na koszty i długotrwałość niezbędnych prac może być nieopłacalne i ryzykowne – uważa płk rez. Artur Goławski, były rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych.

Podobnego zdania jest gen. bryg. rez. pil. Tomasz Drewniak, były inspektor Sił Powietrznych: – Samoloty, które użytkujemy, są dość mocno zużyte i należy dokonać ich wymiany. Ten program ma więc rację bytu i powinien być realizowany, czy to przez pozyskanie starych, czy przez zakup nowych maszyn. Tym bardziej że potrzeby transportowe polskiej armii są duże.

EDYTA ŻEMŁA, KAMIL TURECKI, ONET.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

27 Komentarze

  1. zastanawiam się, jak obywatele, dla których suwerenność i obronność naszego kraju jest priorytetem, a którzy na lewo i prawo (raczej jednak głównie na lewo) rzucają epitetami typu zdrajcy itd., mogą łykać bajki pisu o naprawie polskiej armii. czy są tak omamieni propagandą sukcesów obecnego rządu, że są ślepi i odporni na fakty? niestety dotyczy to większości aspektów życia społeczno-politycznego ostatnich czterech lat…

  2. A ze na zakup nowych nie ma srodkow , wiec zakupia stare i w ten sposob amerykanie znalezli sobie nowe smietnisko na pozbycie sie swojego zlomu i jeszcze pieniadze dostana

  3. Tutaj to akurat bym się sugerował wypowiedziami specjalistów. Specjalistów a nie polityków. Wersja H jest młodsza i chyba lepsza od wersji E która mamy. Samolot transportowy nie starzeje się tak szybko jak samolot bojowy i nawet w wersji H może być jeszcze przez wiele lat przydatny. Plusem jest też to ze mamy dla niego zaplecze logistyczne. Ale mogę się na tym nie znać. W końcu jestem „deklem”.

  4. Kupili sobie barany samoloty ,tylko zapomnieli że nie mają pilotów z uprawnieniami do ich pilotowania ? Samoloty stoją prawie 2 lata a szkolenie trwa 3 , jak się wyszkolą to samoloty do remontu bo resurs tak dyktuje ? Można nie latać a samoloty remontować, Monty Payton

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*