Zero modernizacji armii, to jest „zbrodnią na bezpieczeństwie Polski”

Ostatnimi czasy przy okazji sugerowanego zakupu fregat zrodziła się dyskusja o kierunkach modernizacji naszej armii.

Zastanawiając się nad kierunkami na początku powinniśmy zadać sobie pytanie jakie są potrzeby by armia , ba pojedyncze dywizje , brygady , bataliony czy kompanie (o plutonach czy drużynach nie wspominając) mogła zrealizować powierzone zadania.

O tyle jest to trudne , że swego czasu (niestety tu będę polityczny po raz pierwszy) PO zlikwidowała jedną z czterech dywizji i to akurat tą która osłaniała najbardziej zagrożony kierunek w przypadku ewentualnego konfliktu. To jest „zbrodnia na bezpieczeństwie Polski” ponieważ jak się szacuje potrzeba by teraz około 50 mld złotych na jej odtworzenie i to w postaci skromnej nie za bardzo zmodernizowanej. Przy wypełnieniu odtwarzanej dywizji już najnowszymi środkami walki koszty zapewne będą znacznie większe.

    Może ktoś się spyta co ma to wspólnego z kierunkami modernizacyjnymi. A no tyle że mocno ogranicza środki które zamiast na modernizację będą przeznaczone na odtwarzanie czegoś co tak łatwo było zlikwidować.

Stąd też jestem krytyczny tak w stosunku do zakupów nieplanowanych (jak niesławne fregaty) czy do takiego akurat rozwijania Obrony Terytorialnej. Na terytorialsów idą pieniądze które mogłyby pójść na modernizację , na fregaty też by poszły.

    W momencie gdy mamy do wydania nieplanowane wcześniej (plany modernizacyjne powstały za PO i do tej pory nie zostały zmodyfikowane) ponad 50 mld złotych na odtworzenie czwartej dywizji plus pieniądze które co roku będą szły na terytorialsów marnie widzę wypełnienie planów modernizacyjnych bez znaczącego zwiększenia budżetu MON.

    Podstawową potrzebą i tu wszyscy są zgodni jest zapewnienie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej jak największego terenu kraju. A przynajmniej wojsk oraz kluczowych punktów strategicznych. To już są środki wysysające resztki budżetu przeznaczonego na modernizację w tym wypadku. Bo jedynym skutecznym rozwiązaniem jest zapewnienie wielowarstwowej obrony , a to nie tylko średniego zasięgu Wisła czy krótkiego Narew. To też zapewnienie bezpieczeństwa wojsk , punktów strategicznych , lotnisk i kluczowych miast oraz ogólnie jak najlepiej zorganizowany system antydostępowy. MANPADS oczywiście tu są ważnym elementem , Poprady czy Pilice też , choć na chwilę obecną są to małe ilości Całkowity natomiast jest brak obrony przeciwlotniczej wojsk w ruchu (nasze Osy po pierwsze mają swoje lata i nieuchronne kończenie się resoursów po drugie są już jednak nie tej generacji), potrzeba więc środków o zasięgu przynajmniej 10-12km i pułapie zwalczania celów 5-6km. Ważnym czynnikiem jest rozwój artylerii . ale nie tylko tej mobilnej. Ciekawym rozwiązaniem jest oparcie się dodatkowo na albo Boforsach albo zmodernizowanych naszych S-60 kalibru 57mm , któe mają jeden plus – taki bardziej psychologiczny. Nie posiadają radarów które łatwiej jest zwalczać więc działają bardziej skrycie , są mniej skuteczne ale szybkostrzelne i bardzo tanim pociskiem można zestrzelić na przykład drogi samolot. Boforsy mają pułap zwalczania celów 7,2km a S-60 ok 8,8km.

    Bez obrony przeciwlotniczej czy przeciwrakietowej rozwijanie innych możliwości obronnych nie ma sensu, więc to jest priorytet priorytetów. Stąd też moje skłanianie się ku fregatom w siłach marynarki , które już realnie mogłyby bronić naszych portów , wybrzeża , gazoportu czy innych jednostek marynarki przed takimi atakami. To nie są potężne niszczyciele które faktycznie za duże są na Bałtyk. Nawet nie muszą mieć zbyt dużych możliwości walki z wrogimi okrętami. To mogą zapewnić małe jednostki typu korweta czy kuter rakietowy. Ale obie te jednostki są bezbronne przed atakiem z powietrza i jedyną szansę by przetrwać może im dać fregata.

    Ale generalnie samą marynarkę nawet jednostki takie jak fregaty z możliwością obrony przeciwlotniczej wybrzeża nie powinny być priorytetem. Tutaj z powodu niewielkich środków jakie nam zostają po uwzględnieniu terytorialsów (jak już w to weszliśmy) jak i odtworzenia 4 dywizji oraz rozwoju obrony przeciwlotniczej powinno się poświęcić okrętom antydostępowym które będą potrafiły zaminować jak i otworzyć potem szlaki dostępowe do naszego wybrzeża oraz silnym dywizjonom rakietowym nadbrzeżnym.  To tyle jeśli chodzi o marynarkę i obronę przeciwlotniczą.

    Co do lotnictwa też nie powinno być aż takim priorytetem. Jest ważne a nawet bardzo ważne ale przy ogromie potrzeb jakie nękają nasze wojsko są rzeczy ważniejsze. Mitem natomiast jest zagrożenie lotnictwa atakiem rakietowym z terenów Obwodu Kaliningradzkiego czy też Białorusi (nie piszę tu o nawet tylko taktycznych ale ładunkach nuklearnych).

Jeśli chodzi o Iskandery-K czy Kalibry i temu podobne skrzydlate wynalazki poddźwiękowe Polska ma na nie odpowiedź , wystarczy tylko nasycić obszar kraju środkami rozpoznania bo efektory mamy tanie i można powiedzieć unikalne w NATO. Są Gromy a szczególnie te unikalne w skali NATO Pioruny , które są w stanie poradzić sobie z tego typu zagrożeniami jeśli wcześniej zostanie wykryta wroga skrzydlata rakieta. Problemem mogą być Iskandery-M czy Kindżały czyli balistyczne typy rakiet i bezpieczeństwo lotnisk powinna po pierwsze zapewnić obrona antyrakietowa po drugie obrona „ostatniej szansy” którą powinny być nasycone strategiczne obiekty w kraju. Systemy przeciwlotnicze z Obwodu Kaliningradzkiego nie są problemem dla samych lotnisk jak i dla startu z nich polskich maszyn.

    Pozostają nam wojska lądowe , czyli główny komponent , który w wielu obszarach pamięta słusznie minione czasy.

Tu sprawa się komplikuje. W przypadku konfliktu mamy bowiem dwa aspekty którym musi podołać nasza armia , a które w pewnym stopniu wchodzą z sobą w sprzeczność. Aspekt wewnętrzny , czyli obrona własnego kraju oraz głównego kierunku natarcia wroga na Warszawę , oraz aspekt koalicyjny czyli zabezpieczenie przesmyku suwalskiego i zdolność do przyjścia z pomocą krajom bałtyckim.

    Niestety jeśli oczekujemy pomocy od krajów NATO musimy być zdolni także do udzielenia takiej pomocy. Nieodzowne jest tu powstanie czwartej dywizji , a nawet wzmocnienie wszystkich czterech istniejących o dodatkowe komponenty. Na szczeblu taktycznym też mamy problem pod tym względem. Chociażby pływalność a nie pływalność wozów bojowych. Do obrony kraju potrzebne są niepływalne ciężkie odporne wozy bojowe , do wypełnienia umów koalicyjnych potrzebne są lekkie pływalne wozy bojowe które pozwolą na szybsze organizowanie pomocy krajom bałtyckim. Jak ktoś bowiem policzył od brzegów Wisły do Tallina istnieje ponad 50 tysięcy cieków wodnych które przy zniszczonych przeprawach trzeba pokonać , ale też trzeba szybko stworzyć przyczółki by można było postawić w sposób bezpieczny przeprawy dla ciężkiego sprzętu. To są poważne problemy z jakimi musimy się zmierzyć.

    Potrzeba jest też rozwoju komponentu lotniczego w dywizjach na wzór dywizji amerykańskich (śmigłowce , tak uderzeniowe jak i wielozadaniowe czy transportowe) w celu zwiększenia mobilności wielkiej jednostki i szybkiego reagowania na kluczowych kierunkach.

    Na koniec. Nikt nie rozważa w sposób poważny konfliktu nuklearnego który byłby zagładą świata. Natomiast pozostaje problem użycia ładunków o taktycznych , stąd palący problem stworzenia czwartej dywizji. Łatwo wyobrazić sobie bowiem sytuację w której wojska agresora bez przeszkód (na kierunku niebronionym Białoruś – Warszawa) docierają szybko do linii Wisły i używają kilku małej mocy taktycznych ładunków nuklearnych w celu deeskalacji konfliktu. Jak bowiem odpowie na takie użycie NATO , a szczególnie chodzi mi tu o kraje Europy i ich społeczeństwa. Aby znów się nie okazało , że nikt nie będzie chciał umierać za Białystok.

    Stąd też można wypunktować następujące potrzeby modernizacyjne.

  1. Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa wielowarstwowa : średnia , krótka , mobilna pośrednia (między krótką a bliską) , bliska oraz artyleryjska obrona.
  2. Uzupełnienie jednostek o czwartą dywizję zaopatrzoną już w nowy sprzęt w tym nowe wozy bojowe. (problemem pozostaje jakie – czy ciężkie czy lekkie).
  3. Wzmocnienie artylerii w tym rakietowej oraz też o dużym zasięgu w celu utrudnienia działania antydostępowego z rejonu Obwodu Kaliningradzkiego.
  4. Okręty podwodne z możliwością uderzeń o dużym zasięgu.
  5. Samoloty z taką samą możliwością.
  6. Uzupełnienie wielkich jednostek o komponent śmigłowcowy.
  7. pozostałe zagadnienia.

SALON24.PL, K.NIEDŹWIECKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*