MON kasuje reformę dowodzenia polską armią, a generałowie odchodzą

MON zapowiada reformę systemu kierowania i dowodzenia polską armią. A właściwie reformę reformy, wprowadzonej wcześniej za prezydentury Bronisława Komorowskiego i rządów gen. Stanisława Kozieja w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

Plany resortu obrony potwierdził szef gabinetu politycznego ministra Antoniego Macierewicza i jego rzecznik Bartłomiej Misiewicz. Żadne szczegóły nie padły, wiadomo tylko, że projekt zmian jest na etapie konsultacji międzyresortowych. Można się jednak spodziewać, iż MON wycofa się z nowości wprowadzonych w 2014 r. przez poprzednią ekipę rządową.

Najpewniej zniknie (albo będzie odgrywać znacznie mniejszą rolę niż obecnie) Dowództwo Generalne, powrócą natomiast dowództwa poszczególnych rodzajów sił zbrojnych: Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. Do tej czwórki dołączy najmłodsze, powołane w tym roku Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej, oczko w głowie ministra Macierewicza. Wszystkie zlokalizowane zostaną w Warszawie z wyjątkiem Dowództwa Marynarki Wojennej, które wróci do Gdyni. Wiele wskazuje też na to, że szef Sztabu Generalnego uzyska znów kompetencje dowódcze, a nie – jak od dwóch lat – właściwie wyłącznie planistyczne. To jemu podlegać mają dowódcy rodzajów sił zbrojnych, on także w razie wojny będzie naczelnym dowódcą wojska.

Na razie pewne jest tylko jedno – z wojska odchodzi generalicja, sprzeciwiająca się działaniom ministra Macierewicza. Chodzi m.in. o faworyzowanie przez szefa MON Obrony Terytorialnej, nadmierne zaangażowanie wojska w kwestie religijne oraz forowanie w resorcie osób pokroju Bartłomieja Misiewicza. Jako pierwszy papierami rzucił generał Mirosław Różański, najważniejszy człowiek w polskiej armii, dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych, któremu podlegało dziewięć na dziesięć polskich jednostek wojskowych. Dla postronnych obserwatorów decyzja generała była zaskoczeniem. Młody (54 lata), ale doświadczony już dowódca, który szkołę oficerską kończył u schyłku Układu Warszawskiego, przeszedł wszystkie szczeble dowodzenia. Zdaniem żołnierzy jest jednym z niewielu, którzy mówią „Za mną”, a nie „Naprzód”.

„Żołnierze, Wasze słowa troski i jednocześnie poparcia wzruszają mnie głęboko. Jeżeli zauważycie pozytywne aspekty mojego dowodzenia, stosujcie je w służbie, to nie jest znak zastrzeżony” – napisał na Facebooku gen. Różański, kilka dni po ogłoszeniu swej decyzji o odejściu za służby. Zresztą przez całą karierę dowódcy generalnego był aktywny na popularnym portalu społecznościowym. Według niektórych nawet do przesady, gdy np. robił sobie selfie z szeregowym marynarzem. Z drugiej strony właśnie na Facebooku można było dostrzec pierwsze objawy tego, że dowódca generalny jest na celowniku ministra Macierewicza. Od pewnego czasu na fotografiach zaczął się np. prezentować już bez podwiniętych rękawów munduru, co wcześniej było jego znakiem rozpoznawczym. Na razie p.o. dowódcy generalnego ma być pierwszy zastępca gen. Różańskiego, zaufany człowiek ministra Macierewicza – gen. Leszek Surawski. Jego poprzednik porzucił armię, bo nie mógł się porozumieć z ani szefem MON, ani z jego urzędnikami. Trzeba też pamiętać, że gen. Różański był „twarzą” reformy armii z 2104 r. To on dowodził grupą organizacyjną Dowództwa Generalnego, mimo że stanowisko głównego dowódcy objął jako drugi z kolei (po gen. Lechu Majewskim).

Z wojska odchodzi również gen. Mieczysław Gocuł, szef Sztabu Generalnego, jedyny polski czynny generał czterogwiazdkowy. Oczywiście, MON, ustami Misiewicza, zapewnia, że gen. Gocuł „pracuje normalnie”, jednak dymisję złożył on już po lipcowym szczycie NATO w Warszawie. Wkrótce kończy się także kadencja gen. Marka Tomaszyckiego na stanowisku dowódcy operacyjnego, czyli tego, który odpowiada za żołnierzy na misjach. Tylko w jego przypadku znane jest już nazwisko następcy. Ma to być gen. Sławomir Wojciechowski, obecny zastępca gen. Tomaszyckiego. Zastanawiające jest tylko to, iż za rządów PO on również – jak gen. Różański – był mocno zaangażowany w tworzenie nowych struktur dowodzenia amią.

PIOTR SUBIK

Więcej postów