Dziwny wpis brata Ewy Tylman na Facebooku

Czy rodzina zaginionej Ewy Tylman przygotowuje się już do procesu sądowego? W sprawie zniknięcia 26-latki aresztowany został Adam Z., który usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Chłopak wyznał, że widział, jak Ewa wpadła do Warty i utonęła.

Teraz brat 26-latki zgłosił się do internautów z prośbą o pomoc. Chce, by postawili się na miejscu Adama Z. i zastanowili, jaką linię obrony by przyjęli, mając postawione takie a nie inne zarzuty.

Na profilu na Facebooku poświęconym poszukiwaniom zaginionej Ewy Tylman brat dziewczyny zamieścił post, w którym poprosił wszystkich udzielających się na stronie o pomoc.

– Będąc w sytuacji Adama Z. jaką najbardziej dla siebie korzystną linię obrony byście przyjęli? Przy wzięciu pod uwagę następujących wariantów: 1.) Weszli razem na most, a on wrócił sam, 2.) Nie wchodzili na most, niemniej jednak wszystko rozegrało się w jego okolicach i na pewno nie było zejścia po schodach – zapytał mężczyzna.

Jak zaznaczył, ma nadzieję na zaangażowanie się w dyskusję osób, które posiadają jakąkolwiek wiedzę w zakresie kodeksu karnego. – Chciałbym również zaznaczyć, że Adam Z. dysponował poradą prawną co najmniej od 26 Listopada 2015 (spotkanie w hotelu Mercure), a będąc osobą z postawionymi zarzutami (nie mylić z byciem oskarżonym) jego obrońcy najpewniej mają wgląd w akta śledztwa – dodał brat zaginionej.

Nie do końca wiadomo, co miał na celu ten wpis. Być może rodzina przygotowuje się już do rozprawy sądowej Adama Z., który na początku grudnia usłyszał zarzut zabójstwa Ewy Tylman z zamiarem ewentualnym, i chce rozważyć wszelkie możliwe opcje jego obrony. Chłopak został aresztowany na trzy miesiące, na początku marca powinien zostać wypuszczony na wolność, jeśli prokuratura nie udowodni mu winy.

Jednocześnie Piotr Tylman poinformował, że rodzinie zaginionej odmówiono dostępu do akt śledztwa, chociaż posiadając status pokrzywdzonych mają do tego prawo. Jak powiedział mężczyzna, prokuratura uzasadniła to dobrem śledztwa.

Ewa Tylman wracała w nocy z 22 na 23 listopada w Poznaniu z imprezy do domu. Nigdy do niego nie dotarła. Odprowadzał ją kolega z pracy, 24-letni Adam Z.

Poszukiwania zaginionej dziewczyny rozpoczęły się 24 listopada. Tydzień później Adam Z. przyznał, że widział, jak Ewa Tylman wpada do rzeki i tonie. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym, za co Adamowi Z. grozi nawet dożywocie.

FAKT.PL

Więcej postów