Czy dostarczenie broni Ukrainie oznacza gotowość NATO do wojny?

W eskalacji każdego konfliktu można z łatwością próbować wytypować kolejne etapy jego rozwoju lub prób wygaszania, konflikty mają to do siebie, że znakomicie nakręcają się same.

O wiele trudniej jest je wygasić, co do tej pory – co prawda polityką „kija i marchewki”, ale jednak pokojowym dialogiem próbowała zrobić na Ukrainie Unia Europejska, a przynajmniej niektóre jej kraje. Wraz z wejściem – oficjalnie – do gry Waszyngtonu, będzie to ostatni dzień, w którym Europejczycy będą decydować o pokoju w Europie.

Władze Ukrainy robią wszystko, żeby przed własną opinią publiczną móc podeprzeć się poparciem Zachodu, przyprowadzając w ten sposób swój konflikt na podwórko europejskie. Zyskuje na tym tylko Ameryka, ponieważ z jej perspektywy liczy się długoterminowe popsucie relacji Unii Europejskiej z Rosją, jest to najprostszy sposób na przedefiniowanie Unii europejskiej do rangi małego, przestraszonego klienta wielkiej Ameryki, który przez kolejne lata bojąc się groźnej Rosji – zamiast budować swoją potęgę będzie wspierał Waszyngton w spodziewanej awanturze na Dalekim Wschodzie, żeby tylko być w jego orbicie.

Co jest szczególnie ważne, nawet jeżeli dojdzie do przekazania broni, to będzie jej niewiele i będzie to broń starszych generacji. Tutaj będzie miał znaczenie efekt propagandowy, oto właśnie w ten sposób wielka Ameryka, oficjalnie przyłoży rękę do wojny na Ukrainie.

W konsekwencji grozi nam „wietnamizacja” tej wojny, gdzie Rosja wywołana przez Amerykę, pod naciskiem płaczu wdów i sierot z Doniecka i Ługańska zabijanych z zachodniej broni, będzie ZMUSZONA zaangażować się ze wsparciem na rzecz separatystycznych rosyjskojęzycznych republik w post ukraińskiej przestrzeni państwowej. Wówczas, rzeczywiście Ukraina odniesie realny sukces w tej wojnie – oficjalnie zmuszając Rosję do działania, ale do tego potrzebne są amerykańskie rakiety.

Powstaje pytanie, w jakim zakresie może być udzielone takie wsparcie? Jeżeli będzie zbyt szczupłe, to może się okazać, że powstańcy osiągną przewagę i wówczas sytuacja może być różna. Co tedy? Most powietrzny z USA do Kijowa? Zdaje się, że mosty powietrzne w tym rejonie świata się nie sprawdziły w trakcie ostatniej wojny. Jeżeli nie to, to co? Transporty przez Bosfor do Odessy? Tranzyt przez terytoria państw NATO? Robiąc dzisiaj pierwszy krok musimy znać kolejne, żeby nie zostać postawionym w łańcuchu koniecznych decyzji, które zaważą na naszym bezpieczeństwie!

Mechanizm jest banalny, jak zaczyna się dostarczać broń, to bardzo trudno jest ten proces zakończyć. Wojna potrzebuje ciągle więcej broni, broń generuje więcej ofiar, ofiary oznaczają więcej nienawiści, nienawiść podsyca wojnę. W konsekwencji wizja pokoju się oddala.

Amerykanie muszą zrozumieć, że nie działają w próżni. Jeżeli chcą eskalować rozwiązanie militarne, powinni wziąć pod uwagę ryzyko dla swoich sojuszników w regionie. Wcześniej trzeba te ewentualne wątpliwości odpowiednio wyartykułować. Niestety tu zaczynają się schody, bo elita otrzymująca pieniądze w kartonach, raczej nie zdobędzie się na autonomię własnych decyzji.

Realia na Ukrainie są brutalne, żeby się nie okazało, że po ponownym przewrocie w Kijowie, ta przekazana broń może się przysłużyć do utrzymania reżimu.

Realia są takie, że Ukraina ma takie możliwości, jeżeli chodzi o broń (trzeci lub czwarty jej eksporter na świecie), że bez problemu powinna już dawno skończyć tą wojnę. Nie można zgodzić się na polityczne wciągnięcie Zachodu do tej wojny, przez dostawy z państw NATO. To poważne zagrożenie dla Sojuszu, które nie jest nam do niczego potrzebne. Są inne sposoby, jeżeli chcemy rzeczywiście końca tej wojny, to trzeba skłonić Kijów do rozmów. Dostarczanie broni na wojnę w państwie graniczącym z Sojuszem wojskowym, przez czołowe państwo tego Sojuszu, to bardzo poważna i odpowiedzialna sprawa, tu nie ma żartów.

Pamiętajmy o konsekwencjach – dostarczając broń jednej ze stron konfliktu, po tej stronie się opowiadamy. de facto stajemy się stroną konfliktu, zwłaszcza jeżeli robi się to za darmo lub specjalny wojenny kredyt.

Krakauer

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

3 Komentarze

  1. Szanowny Krakauer! Piszesz ,,Rosja wywo?ana przez Ameryk?, pod naciskiem p?aczu wdów i sierot z Doniecka i ?uga?ska zabijanych z zachodniej broni, b?dzie ZMUSZONA zaanga?owa? si? ze wsparciem na rzecz separatystycznych rosyjskoj?zycznych republik w post ukrai?skiej przestrzeni pa?stwowej”.Musze Ci tu jednak podpowiedziec,ze Rosja juz od poczatku jest zaangazowana w dzialania wojenne tzw.separatystow na Ukrainie.Walcza tam Rosyjskie czolgi,Rosyjscy zolnierze,rosyjskie oddzialy specjalne i oczywiscie Rosyjska bron: innej tzw. separatysci nie maja przeciez..Pisanie o tym,ze to dopiero realna pomoc Ameryki spowoduje zaangazowanie Rosji to co najmniej naduzycie.Powiedzialbym wrecz przeciwnie: dalsza polityka ustepstw i pozbawianie Ukrainy mozliwosci realnej obrony rozjusza Rosyjskiego niedzwiedzia i sprawia ze staje sie coraz bardziej zuchwaly.Wiemy tez z lekcji historii czym sie skonczyla taka polityka zaglaskiwania i ustepstw w stosunku do Hitlera: wybuchla najstrazniejsza wojna w historii ludzkosci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*