Dlaczego młodzi Polacy uciekają z Polski i będą uciekać…do Niemiec

Natalia, 23 lata, atrakcyjna młoda kobieta, studentka filologii angielskiej i pedagogiki, jedne studia właśnie kończy, drugie ma w trakcie.

Zna język angielski, nauczyła się języka hiszpańskiego i włoskiego w stopniu umożliwiającym porozumiewanie się. Dzięki czemu – zawsze miała łatwo o pracę w mieście, w którym mieszka. W Krakowie najłatwiej znaleźć pracę w obsłudze branży turystycznej – duża rotacja, niskie stawki, sezonowość, zero kodeksu pracy. Natalia zna pracę kelnerki, pracę barmanki, pracę kierowcy wózka golfowego do wożenia turystów, pracę pomocy recepcjonistki, prace pokojowej. Można wymieniać i wymieniać, przez lata studiów Natalia nigdy nie miała problemu w Krakowie z pracą, co prawda zarobki „szału nie robiły” jak mówi, ale można było zjeść za darmo, napić się, czasami szefowa miała gest, no i napiwki. Tak, zdecydowanie napiwki to powód, dla którego młode Polki (i nie tylko), nie grymaszą na nieludzkie stawki, jakie oferuje kwiat krakowskiej gastronomii. Z napiwków jak mówi Natalia można mieć dwie pensje „jak w ząb”, albo i lepiej i to „bez tracenia szacunku do samej siebie”, – co wyraźnie podkreśla Natalia.

Ponieważ nasza bohaterka kończy studia – wymyśliła sobie, że warto było by mieć pracę stałą, to znaczy taką opłacającą składki na Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Tutaj zaczęły się schody, chociaż nasza bohaterka godzi się na stawkę minimalną – ustawową, to jest problem, albowiem taką pracę w jej dotychczas bardzo szeroko rozumianej branży jest niesłychanie trudno znaleźć. Nikt z hotelarzy i restauratorów nie chce zatrudniać na stałe, a zwłaszcza dziewczyny, której się nie zna, co więcej, z którą nie jest się spokrewnionym.

Po dłuższym okresie poszukiwania pracy Natalia postanowiła zmienić branżę, odkryła wspaniałe możliwości, jakie daje produkcja piekarsko-ciastkarska oraz królowe naszych osiedli – pizzerie. Praca w pizzerii jest bardzo łatwa do znalezienia, jeżeli się ją szanuje i pizzeria jest dobrze ustawiona, można liczyć na stałe źródło dochodów w długim okresie. Często płace są ustawione, jako minimum, ale pracownicy, – jako członkowie zespołu mogą liczyć na udział w każdej sprzedanej pizzy powyżej pokrycia kosztów stałych. Ponieważ różni rozsądni ludzie budują pizzerie tak, żeby na swoim terenie nie miały adekwatnej konkurencji w tej samej branży, – jeżeli tylko zacznie się kręcić to już działa, bo ludzie muszą jeść!

Natalia, po porażkach w piekarniach, w których praca jest bardzo ciężka – postanowiła odwiedzić kilka pizzerii uczciwie szukając pracy. Usłyszała mniej więcej następujące warunki pracy: najpierw 18 godzin szkolenia po 3 zł za godzinę bez jakiegokolwiek sformalizowania zatrudnienia. W między czasie powinna zrobić badania sanitarne za 50 zł, które na szczęście ma, bo wypłatę tych 54 zł za szkolenie ma obiecaną w ciągu trzech miesięcy od początku szkolenia. Następnie czeka ją okres próbny na umowę śmieciową – pół roku, gdzie będzie zarabiała 6 zł na godzinę brutto. W tym oczywiście praca na trzy zmiany, bo pizzeria jest 0-24h. Po tym okresie może otrzymać umowę o pracę – minimalną – i upragniony udział w zyskach, to znaczy w zależności od tego ile godzin pracuje w danym tygodniu taki ma udział procentowy w przeliczeniu na pracownika, przy czym ci poniżej stażu dwa lata mają wskaźnik 0,75 a o dłuższym stażu wskaźnik 1 i 0,25% za każdy przepracowany rok. W pizzerii pracuje dywizja pracowników tymczasowych kilku o stażu rok do dwóch i dwie osoby o stażu powyżej dwa lata. Właścicielką jest miła kobieta, wedle określenia Natalii „podstarzała tipsiara”, której partnerem życiowym jest równolatek o kwadratowym ogolonym karku, więc jeżeli chodzi o upominanie się o prawa pracownicze będąc kobietą 167 cm wzrostu i 57 kg wagi – nie ma najmniejszego sensu.

Autor z sympatii dla siostry kolegi stwierdził, że tak nie może być i to nie ma najmniejszego sensu. Po dwóch emailach i jednym telefonie – Natalia jedzie na wakacje do miłej miejscowości pod Norymbergą, gdzie będzie opiekować się miłymi starszymi niemieckimi damami. Miejsce zamieszkania gratis, transport gratis (zapewnia firma), szkolenie gratis, pełne ubezpieczenie, darmowy telefon z abstrakcyjną ilością rozmów w Niemczech i „na stacjonarne” do Polski, darmowe wyżywienie (zapewnia firma w ramach cateringu dla osób starszych). Wszystko, co Natalia ma umieć to podstawowe 500 słów po niemiecku, to że zna angielski nie ma akurat znaczenia, bo łatwiej Natalii będzie porozumieć się po polsku w każdym niemieckim domu opieki jest jakaś pani ze Śląska, więc nie będzie problemów, a firma w 80% opiera się na personelu z Polski więc w ogóle nie ma o czym mówić. Podobno niemiecki pracodawca w pierwszym roku się buntował, że pracownice rozmawiają ze sobą i opisują wszystko po polsku. Nic nie rozumiał, ale porównując efektywność Polek wobec „kobiet innych nacji” – zrozumiał, że będzie mu najwygodniej zrobić Polkę „brygadzistką”, nad którą nadzór ma jedna niemiecka pielęgniarka. Firma działa znakomicie, ciągle szuka nowych pracowników, nie jest w stanie obrobić zleceń (obsługa w domach opieki i w domach u klientów, przyjmowanie klientów na krótkie terminy) – uwaga 8 godzin pracy na dzień (plus dojazd i powrót do godziny w każdą stronę), oczywiście praca na trzy zmiany, ale to taka branża.

Po trzech miesiącach wakacji w Niemczech Natalia ma przywieść do Polski około 4500 Euro. Na godzinę ma otrzymywać na rękę 8 Euro, co daje 64 euro dziennie przez sześć dni w tygodniu (jeden dzień wolny – wedle grafiku, czyli niekoniecznie w Niedzielę). To daje miesięcznie około 1920 Euro pensji na rękę. Więcej niż 400 miesięcznie nie wyda, – bo nie będzie miała czasu i nie będzie miała, na co. Jedynym warunkiem, który musi wypełnić jest podpisanie długiej umowy, w której nie ma prawa przyjąć żadnych podarków powyżej wartości 250 Euro od swoich podopiecznych lub ich rodzin miesięcznie i każdy podarek lub pieniądze – muszą przejść przez firmę. W zamian za to Natalia może liczyć na pracę w rytmie 1 miesiąc na kwartał, czyli – może przyjeżdżać do pracy z Polski na miesiąc – a potem do kraju na dwa miesiące (za nieco mniejsze pieniądze). Dodatkowo pracodawca załatwia jej zwrot podatku. Jak się sprawdzi i będzie chciała, może przenieść się na stałe. Nawet, jeżeli pracodawca nie podpisze z nią umowy – wystawi jej referencje, dzięki którym będzie mogła bez najmniejszego problemu w pierwszym lepszym Urzędzie Pracy – dostać analogiczne zatrudnienie. Jak będzie mądra – zrobi niemieckie uprawnienia, jako opiekunka, pomoc medyczna – dzięki temu, będzie zarabiać 20 Euro na godzinę.

Natalia jedzie za tydzień do Niemiec. Będzie miała tam własny pokój, zamykany na klucz, prysznic, łazienkę i wspólną kuchnię. Powodzenia Natalio.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

1 Komentarz

  1. No i s?usznie…… Ma dziewczyna racj?! Tylko kto zarobi na emerytów ?? Katolokibole??? Ci pierwsi to g?ównie emeryci, ci drudzy to si? zajmuj? dilerk?, przemytem, kradzie?ami itp, wi?c ….. ??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*