Platforma jak spasiony Burek

– Platforma jest jak spasiony podwórkowy Burek, przed którym stoi miska pełna jedzenia, a on już nie daje rady – ocenia partię Donalda Tuska były premier Włodzimierz Cimoszewicz.

 

Zdaniem senatora mimo wygranej w wyborach do Parlamentu Europejskiego nie ma powodów do radości. – Partia, która traci 1/4 głosów w porównaniu z poprzednimi wyborami europejskimi, nie może mówić o sukcesie – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą” były szef polskiej dyplomacji

Zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza Platforma Obywatelska już nie jest tą samą partią, którą była, kiedy po raz pierwszy doszła do władzy. – To nie są te same głodne i rozeźlone wilczki, które kilka lat temu z determinacją walczyły o swoje – mówi Cimoszewicz w rozmowie z dziennikiem.  – Platforma jest jak spasiony podwórkowy Burek, przed którym stoi miska pełna jedzenia, a on już nie daje rady – ocenia były premier i winą za ten stan obarcza Donalda Tuska.

– Fakt, że w tej partii o wszystkim decyduje jeden człowiek, a reszta ma do wyboru albo lizusowski oportunizm, albo banicję, prowadzi do różnych błędów. A za to się płaci – podkreśla Cimoszewicz i wyjaśnia, że partia, która w porównaniu z poprzednimi wyborami straciła 1/4 głosów, nie może mieć poczucia żadnego sukcesu.

Cimoszewicz pytany, czy w najbliższych wyborach do Sejmu PiS wygra z Platformą, stwierdził, że wyborcy są coraz bardziej znużeni rządami tej samej partii. – Nawet gdyby Tusk i PO nie popełniali tylu błędów, to i tak zmęczenie wyborców tą samą ekipą mogłoby doprowadzić do ich porażki. Czas pracuje na PiS, ponieważ ludzie słabiej pamiętają ich wyczyny, a wśród wyborców jest coraz więcej tych, którzy byli zbyt młodzi, żeby interesować się polityką w czasach, gdy PiS był u władzy. Marnie to wygląda. W 2007 r. wróciłem do polityki, żeby pomóc przeszkodzić PiS w przedłużeniu władzy. Nie chciałbym teraz zmieniać swoich planów definitywnego rozstania się z polityką – podsumował Cimoszewicz.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*