„Komorowski obraża Naród Polski”

Komentarz doktora Korczyńskiego na temat tegorocznej uroczystości rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.

 

W sobotę, 3 maja, prezydent Bronisław Komorowski podczas uroczystości z okazji 223. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja wyrażał publicznie dość bulwersujące i niepokojące opinie, mające niewiele wspólnego z faktami historycznymi, patriotyzmem, zdrowym rozsądkiem, a nawet kulturą osobistą („pogoda nas nie rozpieszcza, ale wiadomo, taki mamy klimat”).

Zadaję sobie pytanie, czy Bronisław Komorowski w wielkie święto narodowe jest uprawniony jako głowa państwa do obrażania Narodu Polskiego? Nie sądzę, a jednak Komorowski pozwolił sobie kolejny raz zakpić i obrazić Polaków.

Bronisław Komorowski, komentując porażkę Konstytucji 3 maja, powiedział m.in., że „wtedy nie udało się nam wyzwolić z zależności od Wschodu. Nastąpiła rosyjska interwencja, wsparta przez rodzimy obóz narodowej głupoty, zdrady i anachroniczności, zwany targowicą. Wielki zamysł głębokiej modernizacji Polski legł wtedy w gruzach”.

Głoszenie prywatnych i nieprzemyślanych (albo przeciwnie, dobrze przemyślanych przez doradców prezydenckich od tzw. spraw historii i dziedzictwa narodowego związanych z SDPL) opinii o jakimś „obozie narodowej głupoty” to skandal, za który prezydent Komorowski powinien przeprosić wszystkich Polaków. Uważam, że swoje osobiste przekonania, stereotypy i negatywne zdanie o Narodzie Polskim powinien zachować dla siebie i nie wynurzać się przed milionami obywatelami, którym przewodzi jako najważniejszy urzędnik państwowy.

Już swego czasu, przed wyborem na prezydenta, w walce o ten urząd, wypowiedział dziwne zdanie, żeby skończyć „z tym polskim grajdołkiem”. Ponadto mowa o „obozie narodowej głupoty” zwanej targowicą jest destrukcyjnym kłamstwem historycznym, jeśli nie wynikiem poważnej ignorancji historycznej Komorowskiego. Ostatnie nie dziwi, w końcu Bronisław Komorowski, magister historii, był autorem słynnego zdania, że Konstytucja 3 maja była drugą w Europie. Nawet się wówczas nie poprawił, a więc był przekonany o prawdziwości swoich fatalnych i kompromitujących słów na arenie międzynarodowej.

Jak można nazwać targowicę „obozem narodowej głupoty”? Już dziecko w podstawówce wie, że zdrada konfederatów targowickich była układem magnaterii pod egidą sprzedawczyków Szczęsnego Potockiego, Branickiego i Rzewuskiego, której nie w smak było odarcie ich z licznych uprawnień politycznych, zależności od mocarstw ościennych i wpływów ekonomicznych, a także wynikiem przymierza zaborców, przede wszystkim Moskwy i Berlina (którego Komorowski nie wymienił ani razu), działających w tym celu, aby sprawa Polski została całkowicie wymazana z mapy i historii świata. W kontekście doniesień przez tygodnik „Wprost” o finansowaniu partii Donalda Tuska przez obcy kapitał z Niemiec niepokoi brak wzmianki, że sprawa zniszczenia naszych dążeń do przeprowadzenia głębokich reform Polski była wynikiem nie tylko starań Moskwy, ale także Berlina, co otwierało puszkę Pandory na wiele kolejnych stuleci ingerencji mocarstw w sprawy polskie. Jeżeli informacje Pawła Piskorskiego okazałyby się prawdziwe, stalibyśmy nagle przed „Targowicą XXI wieku”.

Komorowski, za prorządowymi mediami szerzącymi antypolskie resentymenty, gra zdradliwą nutą rewizji historycznej, jaką zaproponowała m.in. w listopadzie 2013 roku „Gazeta Wyborcza”. W wywiadzie opublikowanym z dr. Janem Sową dowodziła wówczas, że rozbiory były wielkim sukcesem Polski (pisałem o tym na łamach portalu NaszDziennik.pl w tym miejscu: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/59246.html).

Slogan „nie ma wolności bez nowoczesności” był kolejnym absurdem Komorowskiego. Wolność jako wartość nie istnieje, jeśli nie ma ugruntowanej pamięci historycznej, tożsamości, patriotyzmu, zdrowych i odpowiedzialnych elit, wiary w Boga, którą w Polsce gwarantuje przywiązanie do Kościoła katolickiego. Samostanowienie i suwerenność każdego narodu jest naturalnym prawem człowieka i społeczeństwa, którego broni przede wszystkim Kościół.

Niestety, zamiast przypomnieć, że Preambuła Ustawy Rządowej z dnia 3 maja 1791 roku rozpoczynała się słowami: „W imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego”, Bronisław Komorowski jak prawdziwy modernista przekonywał o jakichś nieokreślonych „ożywczych ideach oświeceniowych” i nowoczesności jako atrybutu wolności. Słowem, skandal i groteska, co podsumowała niejako sama aura w Warszawie. Symbolem tej władzy jest doprawdy „nowoczesna” instalacja pseudotęczy na placu Zbawiciela.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*