Grot niezgody w NIK. Będzie kontrola karabinka

Grot niezgody w NIK

Najwyższa Izba Kontroli jeszcze w tym roku zbada proces zakupu karabinków Grot przez MON oraz jakość dostarczonej żołnierzom broni. Taką deklarację w Sejmie złożył dyrektor Departamentu Obrony Narodowej NIK Marek Zająkała. Po tekstach Onetu na temat wad karabinka do NIK wpłynęły wnioski o zbadanie tej sprawy. Z naszych informacji wynika jednak, że kontrola ta może być blokowana przez stronników PiS w samym NIK.

We wrześniu 2017 r. ówczesny minister obrony narodowej Antonii Macierewicz na targach zbrojeniowych w Kielcach z wielką pompą podpisał kontrakt na dostawę 53 tys. karabinków Grot dla polskiej armii za 0,5 miliarda złotych.

Formalnie umowę zawarł prezes Fabryki Broni „Łucznik” z Radomia z ówczesnym dowódcą Jednostki Wojskowej „Nil”. Jednak już na tym etapie zawierania kontraktu pojawiły się wątpliwości formalne. Dziś już wiadomo, że proces zakupu Grotów skontroluje Najwyższa Izba Kontroli.

Grot trafia do armii przed zakończeniem jego testów

Przypomnijmy, Grot to zupełnie nowa, w pełni polska konstrukcja rozwijana przez wojsko w ramach tzw. „Programu Żołnierza Przyszłości”. Karabinek był tylko jednym z jego elementów. Od kilku lat projekt prowadził Inspektorat Uzbrojenia, instytucja powołana do zakupów nowego sprzętu dla polskiej armii. Tymczasem, cztery lata temu na polityczne zlecenie karabinek wyłączono z programu, który zresztą do dziś nie został dokończony. Następnie cała dokumentacja związana z Grotem została przewieziona z Inspektoratu Uzbrojenia w Warszawie do JW Nil w Krakowie.

Tam latem 2017 r. odbyły się błyskawiczne negocjacje z Fabryką Broni z Radomia, zakończone podpisaniem kontraktu w Kielcach, o czym pisaliśmy w artykule „Karabinek Grot wchodzi do wojska tylnymi drzwiami”.

Problem w tym, że JW Nil zajmuje się zakupami sprzętu tylko dla wojsk specjalnych i musi to być sprzęt już sprawdzony i użytkowany przez armię. Grot natomiast był nową konstrukcją. Karabinek nie został też wprowadzony na uzbrojenie wojska – co jest wymagane – rozkazem szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, ani rozkazem szefa Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Ten ostatni stosowny rozkaz podpisał dopiero pół roku później.

W dodatku, wbrew słowom ministra Macierewicza, w dniu podpisywania umowy na zakup Grotów nie zostały zakończone wojskowe testy tej broni. Natomiast w trakcie wcześniejszych badań ujawniono wiele jej wad konstrukcyjnych.

Informator Onetu jeszcze w 2017 r. mówił: – Karabinek przechodził testy, które wskazały konieczność przeprowadzenia dziesiątek poprawek. Jednostka GROM, która go testowała, stwierdziła, że wymaga on kompletnych zmian.

Jego słowa potwierdził nam wtedy też inny żołnierz wojsk specjalnych. – To nie jest zły sprzęt, ale wymaga jeszcze wielu poprawek. Na przykład wylatuje mu regulator gazowy, a bez niego karabinek sam się nie przeładuje – mówił.

Jak ujawniliśmy wówczas, testy karabinka Grot cały czas prowadziła specjalna komisja, którą powołał szef Inspektoratu Uzbrojenia, wykluczony z procesu zakupu tego sprzętu dla armii.

Ppłk. Marek Pietrzak, rzecznik prasowy Wojsk Obrony Terytorialnej, do których miały trafić świeżo zakupione karabinki, na pytanie, co się stanie, jeśli testy Grotów nie wypadną pozytywne, odparł: – Odbiór karabinków będzie możliwy tylko po pozytywnym zakończeniu badań kwalifikacyjnych. Warunkują to zapisy umowy.

Onet jest w posiadaniu dokumentów świadczących o tym, że żołnierze sprawdzający tę broń jesienią 2017 r. nadal zgłaszali uwagi do sprawności i funkcjonalności broni. Mimo to już w listopadzie 2017 r. wojsko ogłosiło, że Grot przeszedł testy śpiewająco. Miesiąc później zaczęły się pierwsze dostawy.

Po czterech latach w Wojskach Obrony Terytorialnej, a także w wojskach operacyjnych, jest już ponad 44 tys. Tych karabinków. Ich sprawność pozostawia jednak sporo do życzenia.

Onet ujawnia wady, posłowie wnioskują o kontrolę NIK

W styczniu tego roku Onet w tekście „Szokujący raport o karabinku Grot. Jest tak zły, że zagraża żołnierzom” ujawnił, że karabinek rdzewieje, przegrzewa się, zapiaszczony zacina się, kolba pęka przy uderzeniu, a niektóre usterki uniemożliwiają strzelanie. Dodaliśmy, że żołnierze są zmuszani do płacenia za wylatujące elementy broni m.in. regulatory gazowe, mocują je więc na plastikową opaskę zaciskową, tzw. trytytkę, lub kabelek do plombowania drzwi. Niektóre z tych wad były znane jeszcze zanim we wrześniu 2017 r. został podpisany kontrakt na ich dostawę do wojska.

Po naszych tekstach wnioski o kontrolę procesu zakupów karabinka oraz jego jakości do Najwyższej Izby Kontroli złożyli posłowie klubu Platformy Obywatelskiej i Lewicy. Dodatkowo szczegółowe informacje i obszerną dokumentację dotyczącą Grota złożył do NIK także autor opisywanego przez nas raportu na temat karabinka, były oficer jednostki specjalnej GROM i ekspert z zakresu broni palnej Paweł Moszner.

Przyszli dowódcy polskiej armii – więźniowie bez wyroków

– Wielokrotnie apelowałem, aby uczciwie i rzeczowo zająć się sprawą karabinka Grot – powiedział nam Moszner. – Bez skutku. Nie było żadnej merytorycznej, dyskusji tylko emocjonalna, agresywna propaganda. Dla dobra Wojska Polskiego i obronności kraju konieczne jest szczegółowe prześwietlenie sprawy Grota od samego początku do dziś. Mam tu na myśli sprawy techniczne i osobowe, w tym rolę byłego oficera WSI, wybranych dziennikarzy branżowych, doradców. Dlatego przekazałem wielką ilość zebranych danych instytucji państwowej powołanej do tego, aby sprawy ważne wyjaśniać. Podjąłem współpracę z NIK, traktując ją jako obowiązek oficera rezerwy posiadającego niezwykle ważne dane.

Z naszych informacji wynika, że do NIK zostały przekazane duże ilości informacji, zdjęć i filmów pochodzących od żołnierzy jednostek operacyjnych, WOT i innych podmiotów, a także opinie ekspertów i użytkowników broni, jak również wstępna ocena „bardzo znanego eksperta wojskowego z USA”, którego nazwiska na razie nie ujawniono.

Banaś chce kontroli, frakcja PiS próbuje blokować

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika też, że sprawą interesował się szef Izby Marian Banaś i parł do tego, by kontrolerzy NIK jak najszybciej się nią zajęli. – Tylko że sytuacja w NIK jest skomplikowana. Ludzie Banasia tworzą tam frakcję, która ściera się z frakcją tworzoną przez osoby związane z PiS, skupione wokół wiceprezesów Izby: Tadeusza Dziuby i Małgorzaty Motylow. Im ta kontrola nie była na rękę, bo dotyczyła zarówno byłego szefa MON Antoniego Macierewicza, jak i obecnego Mariusza Błaszczaka. Dlatego starali się ją zablokować – mówi nasz informator związany z NIK.

We wtorek 18 maja odbyła się Sejmowa Komisja Obrony Narodowej. Rozmawiano o propozycjach tematów kontroli do planu pracy NIK na 2022 rok.

W trakcie komisji dyrektor Departamentu Obrony Narodowej NIK Marek Zająkała odniósł się do propozycji wiceprzewodniczącego komisji obrony, byłego wiceministra obrony narodowej Czesława Mroczka (PO), aby izba przeprowadziła kontrolę trybu postępowania i zawartych umów w zakresie pozyskania przez polskie wojsko karabinka Grot. Chodziło o opisane przez Onet informacje, że Antoni Macierewicz podpisał kontrakt na zakup Grota z pominięciem procedur wojskowych i przed zakończeniem badań kwalifikacyjnych tej broni.

Dyrektor Departamentu Obrony NIK: będzie kontrola Grota

– Tę kontrolę planujemy jako kontrolę doraźną na koniec tego roku – zadeklarował dyrektor Zająkała, doprecyzowując w dalszej części wypowiedzi, że według założeń NIK „sam Grot będzie przedmiotem kontroli doraźnej w czwartym kwartale tego roku”.

Okazuje się, że NIK podjął decyzję o skontrolowaniu tzw. sprawy Grota szybciej, niż chcieli tego nawet sami wnioskodawcy. – Ja wnioskowałem o kontrolę NIK już podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, która odbyła się w lutym, niedługo po pierwszych tekstach Onetu na temat karabinka. We wtorek komisja przegłosowała mój wniosek o kontrolę na przyszły rok, ale wtedy odezwał się dyrektor Zająkała, który powiedział, że kontrola będzie jeszcze w tym roku – powiedział nam minister Czesław Mroczek.

Ludzie Błaszczaka biorą zbrojeniówkę. W tle walka o wpływy i salomonowa decyzja Kaczyńskiego

Wcześniej jednak Onet zapytał rzecznika prasowego NIK, czy do izby wpłynęły dokumenty dotyczące tego karabinka i jakie w związku z tym izba podjęła kroki. Mijały kolejne dni, a odpowiedzi nie dostawaliśmy. Po upływie tygodnia jedno z naszych źródeł powiedziało: – Chociaż odpowiedź była prosta do udzielenia, to w środku instytucji trwała walka o jej kształt.

W czwartek, 20 maja, w końcu dostaliśmy lakonicznego maila od rzecznika NIK. Napisał: „wpłynął wniosek grupy posłów oraz jednej osoby fizycznej o przeprowadzenie kontroli karabinka Grot. Aktualnie w NIK trwają analizy materiałów dotyczących przedmiotowego obszaru”.

EDYTA ŻEMŁA, MARCIN WYRWAŁ, ONET.PL

Więcej postów