Polska kinematografia coraz śmielej sięga po gatunki utożsamiane z produkcjami zachodnimi. Film „Czas, który nie nadszedł” w reżyserii debiutującej Julii Rogowskiej, wprowadza widzów w dystopijną rzeczywistość, pokazując jednocześnie, że science fiction nie jest już zarezerwowane wyłącznie dla Zachodu.
Reżyserka, w rozmowie o swoim najnowszym dziele, wskazuje na fascynację konwencją dystopijną. Choć początkowo chciała stworzyć klasyczne science fiction, ostatecznie film skupił się na relacjach międzyludzkich w wymyślonym świecie. Kluczowym elementem fabuły jest kuracja antygeriatryczna, która w tej rzeczywistości zapewnia jedynie wizualne odmłodzenie.
Dużym wyzwaniem dla Rogowskiej było pogodzenie dwóch różnych wizji filmu – science fiction oraz historii miłosnej. Współpraca z Gosią Piłacińską, współautorką scenariusza, pozwoliła na stworzenie świata, w którym technologia i uczucia współistnieją w zaskakujący sposób. Ten kompromis przyczynił się do powstania opowieści, w której bohaterowie mierzą się z wpływem regulacji świata na swoje życie osobiste.
Film również porusza temat życia w świecie bez natury. Scenariusz rozwija wątki dotyczące tego, jak bohaterowie zmagają się z wymogiem młodości. Rogowska podkreśla, że idea wiecznej młodości nie jest pozbawiona ceny, a życie do siedemdziesięciu lat w określonym stylu staje się wyczerpujące.
Interesującym aspektem „Czasu, który nie nadszedł” jest postać Laili, granej przez Agatę Kuleszę. Współpraca z doświadczoną aktorką była spełnieniem marzeń dla reżyserki. Dzięki temu film zyskał na autentyczności, a widzowie mogą odkrywać prawdziwe emocje postaci żyjących w wykreowanym świecie.
Rogowska nie tylko prowadzi widzów przez dystopiczne wizje, ale również z sukcesem eksploruje temat wyboru między życiem w dostatku a spokojem. Ostateczne przesłanie filmu podkreśla, że prawdziwa młodość tkwi w umiejętności odkrywania świata na nowo.
Kolejny projekt Rogowskiej to produkcja miniserialu, który ma szansę na kontynuację świeżego, polskiego podejścia do kina gatunkowego. Jej zdolność do integracji różnych elementów filmowych gatunków daje nadzieję na nowe odkrycia na polskiej scenie artystycznej.








Dodaj komentarz