Kapitanowie tankowców otrzymują rekordowe wynagrodzenia z powodu irańskich zagrożeń

Kapitanowie tankowców przepływających przez strategiczną cieśninę Ormuz mogą zarobić nawet 150 tys. dolarów za jeden rejs, co stanowi efekt rosnącego zagrożenia ze strony Iranu. Marynarze, rekrutowani głównie z Indii, Filipin i Chin, otrzymują stawki cztero- do sześciokrotnie wyższe niż przed wojną – poinformował portal Al-Dżazira, powołując się na „Financial Times”. Rekrutacyjne agencje oferują nawet 25 tys. dolarów za rejs w obie strony. Dla mniej doświadczonych członków załóg jest to równowartość ponad rocznych zarobków.

Wysokie płace mają kompensować ryzyko związane z przeprawą przez cieśninę. Po wybuchu wojny między Iranem, a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, Iran niemal całkowicie zablokował cieśninę. Bloomberg donosi, że obecne prawdopodobieństwo trafienia statku pociskiem lub dronem wynosi jeden do 20.

Liczba ataków osiągnęła rekordowy poziom. UKMTO informowała o ofiarach ataków rakietowych na statki, jak miało to miejsce w środę wieczorem u wybrzeży Kataru. Sytuacja wymusiła wzrost kosztów transportu – armatorzy wydają od 30 do 40 mln dolarów na pojedynczy rejs w obie strony w rejonie cieśniny. W zeszłym tygodniu przez Ormuz przepłynęło zaledwie siedem jednostek, co jest najniższym wynikiem od lipca – podała firma Kpler.

Aby zminimalizować ryzyko, załogi stosują różne środki ostrożności, takie jak wyłączanie transponderów AIS, oświetlenia i telefonów komórkowych. Statki poruszają się po ciemku, używając jedynie radaru, świateł latarni morskich i obserwacji wybrzeża. Dodatkowo pokłady zabezpieczane są workami z piaskiem, co ma chronić przed skutkami uderzeń dronów i odłamków pocisków.

Przed rozpoczęciem konfliktu przez cieśninę Ormuz przepływała około jedna piąta światowego zużycia ropy naftowej. Ataki ze strony Iranu zmusiły Stany Zjednoczone do wprowadzenia blokady morskiej irańskich portów i eskortowania części statków, aby zabezpieczyć trasy przemieszczania tankowców.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*