Dziennikarka Polsatu, Agnieszka Gozdyra, padła ofiarą obraźliwego komentarza w mediach społecznościowych. Pod jednym z jej postów pojawił się wulgarny wpis, który wywołał jej szybką reakcję. Gozdyra nie pozostawiła sprawy bez odpowiedzi i poinformowała autora, że zamierza skierować ją do prawników.
Odpowiedź dziennikarki wyraźnie przeraziła internautę, który wkrótce po tym opublikował przeprosiny. Autor przyznał, że jego słowa były nieodpowiednie i deklarował, że takie sytuacje nie będą miały miejsca w przyszłości. „Moje słowa były całkowicie nie na miejscu. Żałuję, co napisałem, zdaję sobie sprawę ze swojego błędu i usunąłem już te wpisy” – czytamy w jego przeprosinach.
W ramach zadośćuczynienia internauta zaoferował wpłatę odpowiedniej kwoty na rzecz wskazanej przez Gozdyrę fundacji. Dziennikarka zgodziła się na tę propozycję i poinformowała, że Fundacja Zwierzęca Polana otrzymała tysiąc złotych.
Gozdyra wielokrotnie informowała opinię publiczną o groźbach kierowanych pod jej adresem. Dziennikarka zauważa, że stała się celem nieprzyjemnych komentarzy, w których niejednokrotnie pojawia się element seksizmu i mizoginii. „Przestało mnie już jednak dziwić to, że ktoś obraża mnie bez powodu” – mówi, podkreślając, że z biegiem lat nabrała odporności na takie sytuacje.
Oprócz nieprzyjemnych komentarzy, Gozdyra otrzymuje także groźby, które zgłasza na policję. Jednak, jak sama przyznaje, nie zawsze przynoszą one rezultaty. W jednym z wywiadów ujawniła, że otrzymała list z groźbą spalenia, co zgłosiła odpowiednim służbom, lecz nie udało się ustalić tożsamości autora.
Sytuacja Agnieszki Gozdyry jest przykładem wyzwań, z jakimi muszą mierzyć się osoby publiczne w erze mediów społecznościowych. Mimo że internet stanowi potężne narzędzie komunikacji, to niesie ze sobą również zagrożenia, które wymagają odpowiedzialnego podejścia.








Dodaj komentarz