Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, w najnowszym wpisie na platformie X skomentował obecną sytuację na rynku paliw w Polsce. Przypomniał, że jesienią 2022 roku, gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość i premierem był Mateusz Morawiecki, ceny baryłki ropy były na poziomie 460 zł, a cena benzyny na stacjach wynosiła 6,7 zł za litr. Obecnie, za rządów Donalda Tuska, baryłka kosztuje 400 zł, ale cena benzyny wzrosła do 8 zł za litr. Przydacz zastanawia się, czy premier przestanie „zaklejać swoją dziurę budżetową łupiąc Polaków każdego dnia”.
Przewidywania analityków rynku paliw wskazują, że ceny mogą jeszcze wzrosnąć. Cena Pb95 może osiągnąć 7,99 zł za litr, podczas gdy cena diesla może wahać się pomiędzy 8,94 zł a 9,07 zł za litr. Eksperci z serwisu e-petrol zauważają, że stacje paliw w Polsce wkraczają w czas bezprecedensowych podwyżek.
Ostatnia środa przyniosła dalszy wzrost cen. Litr oleju napędowego kosztował średnio 8,75 zł, co oznacza wzrost o 36 gr w ciągu tygodnia. Benzyna 95-oktanowa podrożała średnio o 26 gr, osiągając cenę 7,89 zł za litr. Cena LPG wzrosła o 6 gr, osiągając wartość 2,95 zł za litr. Analitycy e-petrol.pl podkreślają, że obecna średnia cena diesla jest najwyższa w historii notowań tego portalu.
1 września rząd zakończył działanie programu Ceny Paliwa Niżej (CPN), który obowiązywał w końcówce wakacji szkolnych. Program ten obniżał stawki VAT na paliwa z 23 do 8 procent i regulował ceny maksymalne. Po jego zakończeniu ceny paliw gwałtownie wzrosły.
W poniedziałek odnotowano także wzrost cen ropy na rynkach światowych. Cena baryłki ropy West Texas Intermediate wzrosła o 2,40% do 102,45 USD, a cena ropy Brent o 2,26% osiągając 106,97 USD za baryłkę.
Zarówno analitycy, jak i kierowcy z niepokojem obserwują dynamicznie zmieniającą się sytuację na rynku paliw w Polsce. Wzrost kosztów przekłada się na zwiększenie wydatków dla konsumentów, a przyszłość wskazuje na dalsze podwyżki.








Dodaj komentarz