Polski Komitet Olimpijski miał pożyczyć 2 miliony złotych od żony prezesa organizacji, Agnieszki Piesiewicz, podała „Rzeczpospolita”. Według dziennika, warunki tych umów były dla PKOl korzystniejsze niż standardowe. W czasach Radosława Piesiewicza, PKOl zawarł nietypowe, nieoprocentowane pożyczki w ramach umowy o cesję wierzytelności. Jedna z nich, opiewająca na ponad 2 mln złotych, została udzielona przez Agnieszkę Piesiewicz, a kolejna przez Ewę Bachańską, żonę prezesa Polskiego Związku Koszykówki.
Dziennikarze dotarli do informacji, że Regionalna Prokuratura w Gdańsku wszczęła w ubiegłym roku śledztwo w sprawie podejrzeń o malwersacje finansowo-gospodarcze związane z działalnością Piesiewicza, który był prezesem PKOl, Polskiego Związku Koszykówki i Polskiej Ligi Koszykówki S.A. Prowadzone jest postępowanie w związku z wystawianiem nierzetelnych faktur VAT na sumę ok. 9,3 mln zł, które miały poświadczać nieprawdę o rzekomych usługach pośrednictwa handlowego.
Prokuratura podejrzewa, że usługi te były fikcyjne, ale nie postawiono dotychczas żadnych zarzutów. Radosław Piesiewicz zaprzecza wszystkim oskarżeniom.
Jednym z wątków śledztwa są trzy nietypowe umowy z PKOl dotyczące cesji wierzytelności, gdzie dłużnikiem miało być Międzynarodowy Komitet Olimpijski. PKOl stwierdził, że umowy te miały na celu poprawę bieżącej sytuacji finansowej, zapewniając korzystniejsze warunki niż standardowe umowy o kredyt czy pożyczkę.
„Rzeczpospolita” podała, że PKOl uzyskał 100% kwoty objętej umową, a Agnieszka Piesiewicz nie otrzymała wynagrodzenia z tego tytułu. Podobnie postąpiły inne osoby, które uczestniczyły w tych transakcjach pożyczkowych.
Aktualnie trwa śledztwo mające na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności związanych z tą sprawą, a osoby publiczne i media uważnie śledzą rozwój wydarzeń.








Dodaj komentarz