Wojenne dramaty uchodźców i niegasnąca solidarność na Ukrainie

Jelena Zastavska, uchodźczyni i lekarka pracująca we Lwowie, nie boi się przyznać, że straciła wszystko, co miała. Uciekając ze swoim synem, mogła zabrać jedynie kilka zdjęć i certyfikaty związane z pasją jej syna, Jarosława, do tańca. Dziś, jako lekarz w szpitalu greckokatolickim im. abp. Andrzeja Szeptyckiego we Lwowie, pomaga innym uchodźcom, którym agresja wojenna zabrała niemal wszystko.

Szpital, w którym pracuje, służy obecnie najbardziej potrzebującym – uchodźcom z całej Ukrainy. Dzięki kierownictwu ks. Ihora Boyko, placówka działa jako ośrodek pomocy, w którym wielu lekarzy to również uchodźcy. Pracownicy pochodzą z rejonów wschodniej Ukrainy, które są pod ciężkim ostrzałem rosyjskim lub są częściowo okupowane.

Zastavska, która wcześniej prowadziła klinikę w Berdiańsku nad Morzem Azowskim, doświadczyła brutalności wojny bezpośrednio. Jej miasto szybko wpadło w ręce Rosjan, którzy zmusili ją do podjęcia trudnej decyzji o kontynuowaniu pracy w okupowanych warunkach przez ponad rok. Ostatecznie zdecydowała się na ucieczkę do Lwowa, podążając za innymi mieszkańcami miasta.

W szpitalu 'Szeptyckiego’ poza codziennymi obowiązkami medycznymi, Jelena i jej syn zaangażowali się w 'mobilną klinikę’, projekt, który dostarcza opiekę medyczną do najodleglejszych zakątków regionu, zapewniając konsultacje i pomoc w terenie. Dzięki tym mobilnym jednostkom, takich jak ta w regionie Lwowa i Tarnopola, udało się przeprowadzić już 15 tysięcy konsultacji.

Wspólnota św. Idziego, działająca w centrum Lwowa, jest miejscem ulgi dla tych, którzy stracili wszystko w wyniku wojny. Jurij Lifanse, odpowiedzialny za wspólnotę, zauważa, że wojna szczególnie dotyka osoby starsze, które są często samotne i bez zasobów potrzebnych do przetrwania. Wspólnota wspiera 600 rodzin oraz planuje działalność na rzecz starszych mieszkańców przez stworzenie domów rodzinnych, gdzie mogliby znaleźć schronienie i wsparcie.

Choć wojna trwa, a liczba ofiar rośnie, wysiłki organizacji takich jak Wspólnota św. Idziego oraz mobilna klinika we Lwowie pokazują, że solidarność jest możliwym remedium na trudności. W przyczepach mieszkalnych, gdzie schronienie znalazło wielu uchodźców, zorganizowano 'Szkołę pokoju’ dla młodzieży, aby przeciwdziałać przemocy i kształtować nowe pokolenie.

Pomimo zmniejszającej się pomocy międzynarodowej i obaw o nadchodzącą zimę, Ukraińcy kontynuują pracę na rzecz pokoju i wsparcia. Lifanse podkreśla, że priorytetem musi być budowa pokoju w sercach i umysłach ludzi, nawet jeśli bomby wciąż spadają.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*