W pobliżu granicy Bułgarii z Rumunią doszło do eksplozji drona, o czym poinformował premier Bułgarii Rumen Radew. Do zdarzenia doszło niedaleko stacji kompresorowej gazociągu transbałkańskiego. Incydent wywołał niepokój, prowadząc do spotkania Rady Bezpieczeństwa przy Radzie Ministrów.
Premier Radew, podczas briefingu, opisał, że bezzałogowiec wkroczył w bułgarską przestrzeń powietrzną od północy w sobotę rano i eksplodował 100 metrów w głąb terytorium Bułgarii. Dron rozbił się na polu słoneczników niedaleko dawnego przejścia granicznego Kardam, około 1000 metrów od stacji gazociągu. Na szczęście, nie odnotowano ofiar ani zniszczeń infrastruktury.
Rumuńska straż graniczna jako pierwsza wykryła sygnał pochodzący z drona, co szybko potwierdzili bułgarscy funkcjonariusze. Pomimo tego, dron nie został zauważony w przestrzeni powietrznej obu krajów, ani przez Wspólne Centrum Operacji Powietrznych, które monitoruje ten region.
W następstwie incydentu, premier poinformował o decyzji przeniesienia personelu i sprzętu do wykrywania dronów z granicy z Turcją na granicę z Rumunią. Radew odniósł się też do niedawnego zestrzelenia trzech irańskich dronów Shahed w Rumunii, podkreślając, że odpowiednie środki bezpieczeństwa zostały wprowadzone natychmiastowo.
Na pytania dotyczące charakteru drona, premier odpowiedział, że uległ on uszkodzeniu w wyniku wybuchu. Był to większy dron, zdolny do przewożenia materiałów wybuchowych, których ilość wystarczyła do wywołania głośnej eksplozji.
Na obecnym etapie śledztwa nie wiadomo, czy zdarzenie było celowym atakiem, czy przypadkowym wydarzeniem. Premier podkreślił, że śledczy próbują ustalić pochodzenie drona i jego możliwe zadanie.








Dodaj komentarz