W tragicznych wynikach rosyjskich ataków na ukraińskie miasta Sumy i Mikołajów zginęły cztery osoby, w tym dwie dziewczynki, a kilka kolejnych zostało rannych. Gubernator obwodu sumskiego, Ołeh Hryhorow, poinformował, że celem ataków była cywilna infrastruktura, na którą Rosjanie skierowali bomby kierowane. Sześć z nich trafiło w obszar mieszkalny dzielnicy kowpakowskiej. Wskutek tych ataków zginęły 5- i 10-letnia dziewczynka oraz starsza kobieta. Ze zgliszcz domu wydobyto ciała dzieci, które stały się symbolem niewypowiedzianego bólu po stracie.
W wyniku rosyjskich działań doszło również do uderzeń w Mikołajowie, gdzie życie straciła 89-letnia kobieta, a siedem osób zostało rannych. Ataki nie ominęły także obwodu dniepropietrowskiego, gdzie drony wznieciły pożary w magazynach z żywnością i zniszczyły kilka budynków mieszkalnych, raniąc dwie osoby.
Dodatkowo, według rosyjskiej agencji RIA Novosti, Rosjanie zaatakowali cztery statki związane z ukraińskim zaopatrzeniem wojskowym. Doniesień tych nie potwierdziły jednak niezależne źródła.
W kontekście dalszych działań wojennych, były naczelny dowódca armii ukraińskiej Wałerij Załużny, obecnie ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii, wyraził pesymizm co do realnej szansy przystąpienia Ukrainy do NATO. Choć Ukraina wciąż opiera się na wsparciu partnerów z Sojuszu, Załużny twierdzi, że integracja z NATO jest niemożliwa przy obecnym poziomie rozwoju ukraińskiej armii.
Przyznając jednak potrzebę korzystania z technologii NATO, takich jak systemy obrony przeciwrakietowej, Załużny podkreślił znaczenie współpracy międzynarodowej. W jego opinii, Ukraina zwiąże się z nowymi blokami i sojuszami, być może europejskim blokiem bezpieczeństwa militarnego, które mogą okazać się bardziej skuteczne niż NATO.








Dodaj komentarz