Minister obrony narodowej potwierdził wzmożoną aktywność rosyjskich samolotów wojskowych nad Bałtykiem, co skutkuje częstszymi interwencjami sojuszniczych myśliwców NATO. Maszyny te zazwyczaj operują w międzynarodowej przestrzeni powietrznej bez włączonych transponderów i bez zgłoszonych planów lotów, co utrudnia monitorowanie ich aktywności przez systemy obronne krajów Sojuszu.
Niedawno polskie F-16 zostały poderwane w celu zidentyfikowania rosyjskiego Ił-20 lecącego na północ od Kołobrzegu. Samolot został zidentyfikowany i eskortowany zgodnie z procedurami NATO. Tego typu incydenty, choć nie naruszają bezpośrednio przestrzeni powietrznej Polski lub innych krajów sojuszniczych, są uznawane za działania prowokacyjne. Minister Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Rosja przez takie manewry testuje gotowość systemów obronnych NATO.
Procedura Quick Reaction Alert (QRA) jest uruchamiana w momencie wykrycia takich incydentów i polega na natychmiastowej interwencji dyżurnych myśliwców, które podejmują zadanie identyfikacji oraz eskorty intruza aż do przekazania kontroli kolejnym jednostkom NATO w regionie Bałtyku. W lipcu polskie lotnictwo przeprowadziło jedną z bardziej intensywnych operacji, w której najpierw przechwyciło dwa rosyjskie Su-30, a następnie rozpoznawczego Ił-20, który później przekazany został pod opiekę szwedzkich sił lotniczych.
Według Ministerstwa Obrony Narodowej te operacje są rutynowe i mają zapewniać bezpieczeństwo w regionie Morza Bałtyckiego w obliczu rosnącej aktywności rosyjskich sił zbrojnych. Dowództwo Operacyjne RSZ również potwierdza gotowość do natychmiastowych działań, dodając, że współpraca w ramach NATO jest kluczowym elementem utrzymania stabilności w regionie.








Dodaj komentarz