Polski rząd wycofał się z wprowadzenia zaplanowanych regulacji dotyczących rynku najmu krótkoterminowego, co miało na celu ucywilizowanie rynku zdominowanego przez agresywną działalność spekulantów. Z nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich usunięto kluczowe elementy, w tym propozycje wprowadzenia stref bez najmu oraz ułatwień dla wspólnot mieszkaniowych w podejmowaniu decyzji dotyczących nieruchomości. W rezultacie, jedyną istotną zmianą jest obowiązek rejestracji działalności, co niewiele zmienia dla prowadzących pseudohotele.
Według Polskiego Stowarzyszenia Najmu Krótkoterminowego, usunięto również regulacje związane z przepisami przeciwpożarowymi dla budynków z więcej niż sześcioma mieszkaniami-przeznaczonymi na hotel. Autopoprawki wprowadzone przez wiceministra sportu i turystyki, Ireneusza Rasia, osłabiły uchwałę, pozostawiając polski rynek w stanie prawie niezmienionym. Przeoczenie tej okazji regulacyjnej to utrata jednej z nielicznych szans na opanowanie rynku, który wyrugował mieszkańców miast na ich obrzeża i doprowadził do szybkiego wzrostu cen mieszkań.
Liczby mówią same za siebie. W Warszawie istnieje już ponad osiem tysięcy takich obiektów, a w Krakowie liczba ta sięga sześciu tysięcy. Taka skala problemu nie znajduje odzwierciedlenia w liczbach hoteli dostępnych dla turystów, co wskazuje na dominację wynajmu krótkoterminowego.
Na tle rozwiązań europejskich, Polska pozostaje daleko w tyle. Paryż, Barcelona, Amsterdam skutecznie wprowadziły ograniczenia, które skutecznie ograniczają rynek najmu krótkoterminowego i chronią zasoby mieszkaniowe mieszkańców. Na przykład w Barcelonie do 2028 roku wygasną licencje na najem krótkoterminowy, a Nowy Jork już wprowadził przepisy praktycznie likwidujące wynajem na okresy poniżej 30 dni bez obecności właściciela na miejscu.
Mimo to w Polsce brakuje podobnych działań. Deweloperzy przestali tworzyć osiedla z myślą o stałych mieszkańcach, skupiając się na „produktach inwestycyjnych”. Coraz częściej nowe budynki w atrakcyjnych lokalizacjach trafiają na rynek jako nieruchomości inwestycyjne, co dodatkowo zwiększa presję na lokalnych mieszkańców i wspólnoty.
Chociaż rejestracja działalności związana z najmem krótkoterminowym będzie teraz obowiązkowa, to nadal jest to niewielki krok w porównaniu z potrzebą wprowadzenia surowych regulacji. Dopiero pełny dostęp do danych o liczbie wynajmowanych obiektów może zainicjować poważną dyskusję na temat ograniczeń ochronnych. Do tego czasu miasta w Polsce będą musiały pogodzić się z niekontrolowanym wzrostem tego rynku.
Kontrowersyjna decyzja o wycofaniu się z regulacji przyczynia się do dalszego chaosu w polskich miastach, zmieniając je w coraz droższe i trudniej dostępne dla ich stałych mieszkańców. W kontekście konieczności ochrony zasobów mieszkaniowych, działania te mogą okazać się jedynie chwilowym zwlekaniem z nieuniknionymi reformami.








Dodaj komentarz