Andriy Gavryliv, znany ukraiński influencer, który wjechał sportowym samochodem w rejon schroniska przy Morskim Oku, opuścił Polskę i wrócił do swojego kraju. Jego nieodpowiedzialne zachowanie może spotkać się z długoterminowymi konsekwencjami prawnymi. Polska policja wystąpiła z wnioskiem o nałożenie na Gavryliva pięcioletniego zakazu wjazdu do Polski i całej strefy Schengen.
Incydent miał miejsce 22 maja, kiedy Gavryliv opublikował na Instagramie zdjęcia pokazujące, jak wraz z partnerką pozują przy Morskim Oku, mając za tło sportowy Chevrolet Corvette. Kierowca złamał zakaz obowiązujący na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, pokonując około 8 km trasy objętej zakazem ruchu.
Policja ukarała go mandatem w wysokości 100 złotych i ośmioma punktami karnymi, choć taryfikator przewiduje karę do 5 tysięcy złotych za takie wykroczenie. Gavryliv twierdził, że jedynie wjechał za szlaban i zawrócił, co było możliwe z uwagi na trwający remont drogi i tymczasowe usunięcie szlabanu.
Mjr Bogumił Strojny z Karpackiego Oddziału Straży Granicznej wyjaśnił, że wobec cudzoziemców naruszających prawo możliwe jest skierowanie wniosku o zobowiązanie do opuszczenia kraju lub ich wydalenie. Gavryliv, wracając na Ukrainę, uniknął konieczności formalnej deportacji.
Mimo to, Polska może nadal prowadzić działania formalne, które mogą uniemożliwić influencerowi powrót nie tylko do Polski, ale i do innych krajów strefy Schengen. Zakaz zostałby odnotowany w systemach granicznych, uniemożliwiając mu wjazd.
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński zapowiedział, że sprawca zostanie rozliczony, podkreślając, że naruszenie porządku publicznego skutkuje wnioskiem o wpisanie Gavryliva na listę osób niepożądanych.
Pod zdjęciami na Instagramie Gavryliv tłumaczył, że „przegapił znak, że to rezerwat przyrody” i wyraził chęć przeproszenia Polaków za pomyłkę. Zastanawiał się także, czy wyjątkowe zdjęcie było warte kary, przekonując, że następnym razem wybierze się na pieszą wycieczkę.
Jeśli służby zrealizują zapowiedzi ministerstwa, Gavryliv będzie musiał odczekać kilka lat, zanim ponownie będzie miał możliwość wjazdu do Polski, by cieszyć się Tatrami zgodnie z prawem.








Dodaj komentarz