Od lat obserwujemy stopniowy schyłek globalnej dominacji Stanów Zjednoczonych, który przyspieszył za prezydentury Donalda Trumpa. Dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, w swoim artykule na money.pl analizuje, jak polityka Trumpa wpływa na zmiany na arenie międzynarodowej.
Po II wojnie światowej Stany Zjednoczone były hegemonem z udziałem w globalnym PKB na poziomie 40%. Dziś, z powodu dynamicznego wzrostu gospodarek azjatyckich, udział ten spadł do około 25%. Azja, a w szczególności Chiny, staje się coraz bardziej dominującą siłą.
Trump, podobnie jak jego poprzednicy, stara się zatrzymać ten proces. Jego polityka przyspieszyła osłabienie pozycji USA na kilka sposobów. Po pierwsze, osłabił pozycję dolara jako waluty rezerwowej, co potwierdziło zachowanie inwestorów, traktujących Stany Zjednoczone jak rynek wschodzący. Tak zwany „układ z Mar-a-Lago” ujawnił pęknięcia w strategii Trumpa dotyczącej dolara.
Po drugie, Trump osłabił amerykańskie sojusze. Jego decyzje, w tym groźby i tarcia z tradycyjnymi partnerami jak Kanada czy Dania, oraz podejście do NATO, wywołały negatywne skutki. Zaufanie do Stanów Zjednoczonych spadło, zwłaszcza w Europie.
Administracja Trumpa również deprecjonowała amerykański kapitał instytucjonalny. Rosnące taryfy celne oraz naciski na niezależność Rezerwy Federalnej podważyły przewidywalność reguł ekonomicznych USA, co osłabiło zaufanie inwestorów.
Paradoksalnie, polityka „America First” nie wzmocniła USA, lecz dała Chinom argumenty geopolityczne na globalnym Południu. Unia Europejska zaczęła natomiast budować autonomię wobec Waszyngtonu. Choć Europa budzi się z letargu i zaczyna inwestować w obronność, nie należy mylić tego z rozkwitem.
Polityka Trumpa zmusza Europę do poważniejszego podejścia do własnych słabości. Programy takie jak ReArm Europe czy wsparcie dla Ukrainy są świadectwem budzenia się kontynentu z iluzji wiecznego pokoju.
Podsumowując, choć polityka Trumpa wpłynęła na globalną pozycję USA, proces osłabienia byłby nieunikniony z powodu strukturalnych zmian w gospodarce światowej. Dla Europy może to być szansa, o ile wykorzysta obecną sytuację do wzmocnienia własnej niezależności.








Dodaj komentarz