Naukowcy przez długie lata uważali, że wszechświat będzie się rozszerzał bez końca, ale najnowsze wyniki z projektów Dark Energy Survey (DES) i Dark Energy Spectroscopic Instrument (DESI) sugerują zupełnie inną przyszłość kosmosu. DES, realizowany w Chile, dostarcza cennych danych o rozszerzaniu się wszechświata oraz enigmatycznej ciemnej energii dzięki analizie milionów galaktyk. DESI, zainstalowany w Arizonie, koncentruje się na dokładnych pomiarach odległości i ruchów galaktyk.
Dane z obu projektów wywołały poruszenie w środowisku naukowym, ponieważ sugerują, że ekspansja wszechświata jest ograniczona czasowo. Oficjalne wyliczenia wskazują, że wszechświat ma obecnie 13,8 miliarda lat, ale jego egzystencja może zakończyć się za zaledwie 33 miliardy lat. To oznacza, że jesteśmy w połowie kosmicznej 'drogi’, a za około 11 miliardów lat rozszerzanie się wszechświata osiągnie swoje maksimum, po czym rozpocznie się proces odwrotny – kurczenie się materii i energii.
Profesor Henry Tye z Cornell University podkreśla, że nowe dane burzą wcześniejsze teorie, oparte na modelu stałej kosmologicznej Einsteina. Przez ostatnie dekady zakładano, że wartość tej stałej jest dodatnia, co zapewniałoby niekończącą się ekspansję kosmosu. Tymczasem najnowsze badania wykazują, iż ciemna energia, dotychczas uznawana za stałą, może być o wiele bardziej skomplikowana.
Naukowcy przypuszczają, że ciemna energia zawiera cząstkę o ekstremalnie małej masie, która z biegiem czasu zmieniła swoje właściwości. To właśnie ta zmiana może doprowadzić do tzw. Wielkiego Kolapsu, czyli kurczenia się wszechświata. Zespół profesora Tye’a prognozuje, że pierwsze symptomy tego procesu mogą pojawić się za około 11 miliardów lat.
W artykule opublikowanym w 'Journal of Cosmology and Astroparticle Physics’ eksperci przedstawili dwa możliwe scenariusze przyszłości wszechświata, podkreślając, że badania nad ciemną energią mogą całkowicie zmienić nasze rozumienie kosmosu oraz jego przyszłych losów.







