W nocy z 6 na 7 maja asteroida oznaczona jako (2026 HN1) przeleci w relatywnie niewielkiej odległości od Ziemi. Według Center for Near Earth Objects Studies (CNEOS) przy NASA, obiekt ten minie naszą planetę w odległości około dziewięciokrotnie większej niż dystans między Ziemią a Księżycem. Mimo tej bliskości, uderzenie nam nie grozi.
Asteroida została odkryta w kwietniu tego roku i szacuje się, że ma średnicę od 49 do 110 metrów. Przelot nastąpi o godzinie 02:55 polskiego czasu. Chociaż tego samego dnia obok Ziemi przejdą także inne, mniejsze obiekty, to (2026 HN1) wyróżnia się rozmiarem i stosunkowo małą odległością przelotu.
Potencjalne skutki uderzenia takiej asteroidy mogłyby być katastrofalne. Eksperci porównują ewentualne zniszczenia do regionów miejskich, podobnie jak w przypadku krateru Barringera w Arizonie, utworzonego przez uderzenie obiektu o średnicy zaledwie 50 metrów. Powstały w wyniku tego zdarzenia krater ma średnicę 1,2 km i głębokość 170 metrów.
NASA i inne agencje kosmiczne stale monitorują przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu tzw. obiektów bliskich Ziemi, w tym potencjalnie niebezpiecznych planetoid. Europejska Agencja Kosmiczna prowadzi nawet „listę ryzyka”, aktualnie zawierającą 1970 obiektów, które mogą zderzyć się z Ziemią. Szansa na taki incydent jest jednak znikoma, a prawdopodobieństwo ma tendencję zmniejszania się wraz z dokładniejszą analizą trajektorii tych ciał.
Przykładem takich działań są misje obrony planetarnej. NASA przeprowadziła misję DART, której celem było zderzenie z księżycem planetoidy Didymos. W wyniku tego doświadczenia zmniejszył się okres obiegu księżyca wokół planetoidy. Podobne kroki podejmuje Europejska Agencja Kosmiczna z sondą Hera oraz Chiny, planując misję na 2029 rok, aby przetestować techniki modyfikacji trajektorii małych planetoid.
Mimo że asteroida (2026 HN1) nie znajduje się na „liście ryzyka”, wydarzenie przypomina o konieczności ciągłego monitorowania i rozwijania metod ochrony naszej planety przed kosmicznymi zagrożeniami.








Dodaj komentarz