Dwóch obywateli Turcji, 34-letni Muslum T. i 38-letni Umit E., zostało zatrzymanych w Niemczech pod zarzutem podpalenia stacji bazowej Starlinków w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Aresztowania dokonano w Nuertingen w Badenii-Wirtembergii, o czym poinformował premier Donald Tusk, podkreślając skuteczną współpracę z niemieckimi służbami.
Zatrzymanie mężczyzn miało miejsce po tym, jak niemieckie media, w tym „Bild”, poinformowały o schwytaniu kolejnego podejrzanego w Berlinie. Czwarta osoba związana z tą sprawą, 25-letnia Diren A., została aresztowana w Karlsruhe.
Śledztwo wykazało, że Muslum T. i Umit E. przybyli do Polski 23 września z Karlsruhe samochodem na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Za kierownicą pojazdu siedziała Turczynka, prawdopodobnie Diren A. Pod nadzorem monitoringu zaobserwowano ich w pobliżu stacji, krótko przed podpaleniem stacji w nocy. Następnego dnia mieli zostać wylegitymowani w powiecie grójeckim, jednakże lokalna policja nie zatrzymała ich, uznając wyjaśnienia i dokumenty za wiarygodne.
Dziennik „Rzeczpospolita” zwraca uwagę na możliwe błędy w procedurach, wskazując na brak wystarczającej czujności ze strony służb. Zaledwie dzień po zdarzeniu media donosiły o podpaleniach jako o możliwej przyczynie pożaru. Po zatrzymaniu mężczyzn, według doniesień, widziano ich później w Warszawie w brudnych ubraniach.
Incident spowodował reakcję polskich władz. Prokuratura Krajowa rozpoczęła śledztwo, podejrzewając akt sabotażu i działania na rzecz obcego wywiadu. Stacja Starlink, zarządzana przez firmę Exatel, ma strategiczne znaczenie jako ważny węzeł komunikacyjny, przesyłając internet przez Polskę na Ukrainę.
Sytuacja ta wskazuje na rosnące napięcia związane z bezpieczeństwem infrastruktury krytycznej na tle międzynarodowych konfliktów. Działania policji są obecnie poddawane ponownej analizie w kontekście utrzymania bezpieczeństwa na terenie kraju.








Dodaj komentarz