Podczas konferencji w Singapurze dyrektor generalny firmy Broadcom, Hock Tan, podzielił się krytyczną oceną sytuacji na rynku sztucznej inteligencji, porównując strategię inwestorów do gry w kasynie. Według Tana wielu inwestorów lokuje kapitał w AI bez pełnego zrozumienia technologii, a ich oczekiwania są często nadmiernie wygórowane. Tan wskazał, że firmy związane z AI, takie jak OpenAI, ponoszą wielomiliardowe straty, co jest wynikiem m.in. wysokich kosztów infrastruktury i zakupu chipów.
Chociaż OpenAI osiągnęła zannualizowane przychody na poziomie około 50 miliardów dolarów, to – zdaniem szefa Broadcom – nie jest to gwarancja długoterminowej zyskowności. Obecne wydatki operacyjne stawiają przyszłość branży pod znakiem zapytania. Tan zauważył, że część klientów korporacyjnych inwestuje w technologię bezmyślnie, jak dzieci w żetony w salonach gier, co nie przynosi realnej wartości biznesowej.
Jako jeden z największych wyzwań dla rozwoju sektora AI Tan wymienił trudniejszy dostęp do kapitału. Wskazał przy tym na niedawne wycofanie się australijskiej firmy Firmus Grid z planowanego debiutu giełdowego o wartości 5,5 miliarda dolarów. Opinię Tana podzielił również prezes Intela, Lip-Bu Tan, podkreślając, że rozwój systemów AI może utrzymać niedobory sprzętowe przez najbliższe lata, a segment pamięci może być pierwszym, który spowolni.
Wystąpienia Hocka Tana oraz Lip-Bu Tana miały wyraźny wpływ na rynek, przyczyniając się do spadku notowań azjatyckich producentów półprzewodników. Akcje firm takich jak SK Hynix czy Samsung doznały gwałtownego spadku, co odzwierciedliło narastający sceptycyzm inwestorów wobec wycen opartych na odległych prognozach finansowych. To wydarzenie jest kolejnym dowodem na to, że rynek AI, pomimo dużego potencjału, pozostaje narażony na liczne wyzwania i niepewności.








Dodaj komentarz