W poniedziałek niemieckie służby zatrzymały dwóch obywateli Turcji podejrzewanych o podpalenie naziemnej stacji łączności satelitarnej Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Do zdarzenia doszło w nocy z 23 na 24 września. O zatrzymaniach poinformował minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, określając akcję jako sabotażową i dywersyjną.
Pożar stacji Starlink wybuchł pod koniec września w powiecie grójeckim. Już dwa dni później prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w kierunku sabotażu oraz działań o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu. Polska strona, w tym policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratura, przygotowała materiały, które umożliwiły niemieckim służbom dokonanie zatrzymań.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak wskazał, że za incydentem stoi Rosja, co wpisuje się w kontekst wojny hybrydowej. Premier Donald Tusk podkreślił, że sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Zatrzymani mężczyźni czekają teraz w Niemczech na ekstradycję do Polski, gdzie zostaną im postawione zarzuty sabotażu i dywersji na zlecenie obcego wywiadu.
To wydarzenie jest kolejnym przykładem napięć międzynarodowych, związanych z cyberbezpieczeństwem i ochroną infrastruktury krytycznej. Ataki takie jak ten pokazują, jak ważna jest współpraca międzynarodowa w zakresie wymiany informacji i skutecznego przeciwdziałania zagrożeniom.








Dodaj komentarz